Gazociąg Baltic Pipe prowadzący do norweskich złóż został zbudowany. Jednak władze nie zdołały do tej pory zakontraktować gaz aby go zapełnić.

Polska miała nie być zaskoczona odcięciem gazu przez Rosjan, bowiem rząd od lat deklarował, że nie zamierza przedłużać kontraktu z Gazpromem, jaki formalnie wygasa w bieżącym roku. Jedną z głównych alternatyw miał być prowadzący do podmorskich złóż norweskich gazociąg Baltic Pipe. Za 2 mld zł gazociąg zbudowano. Jednak jak na razie nie zabezpieczy on gazowych potrzeb Polski.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

10 PLN    (0.04%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

„Na dwa miesiące przed początkiem sezonu grzewczego PGNiG, podmiot odpowiedzialny za zapewnienie dostaw przez Baltic Pipe, nie może się pochwalić żadnym kontraktem gwarantującym choćby częściowe zastąpienie gazu rosyjskiego importem z północy już tej zimy” – można przeczytać w artykule opublikowanych w środę na portalu Onet i przygotowanym we współpracy z „Newsweekiem”.

PGNiG dysponuje prawami do wydobycia ze złóż na Morzu Północnym, ale może to dać około 2 mld m sześc. surowca co oznacza zapełnienie Baltic Pipe na poziomie 20 proc. Zgodnie z planem władz Polski, reszta objętości miała zostać zakontraktowana od dostawców zewnętrznych.

„Nasz system gazociągów pozwala dostarczać gaz ziemny do Niemiec, Belgii, Francji i Wielkiej Brytanii. Producenci gazu w Norwegii są zobowiązani do sprzedaży paliwa na warunkach rynkowych. To czy i ile gazu z Norwegii trafi do Baltic Pipe, do Danii i Polski, zależy od warunków gospodarczych i rynkowych” – powiedziała Margrete Løbben Hanssen z Ministerstwa Ropy i Energii Norwegii. Tymczasem ceny gazu na rynku poszybowały w górę.

Rząd obiecywał „błękitne paliwo” od duńskiego koncernu Orsted wydobywającego go ze złoża Tyra II. Miało to być 6,4 mld m sześc. Jednak, jak twierdzą Onet i „Newsweek”, gaz z tego złoża zacznie być wydobywany dopiero na przełomie 2023 i 2024 r. PGNiG nie pozyskało jak do tej pory innych dostawców.

„To w praktyce oznacza, że na chwilę przed początkiem sezonu grzewczego, na kilka tygodni przed uruchomieniem Baltic Pipe sztandarowy projekt, który miał uniezależnić Polskę od rosyjskiego gazu, pozostaje tylko i aż infrastrukturalnym gadżetem” – podsumowano w artykule.

onet.pl/kresy.pl

 

 

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz