Francja: Protest przeciw ulicznym modłom muzułmanów [+VIDEO]

Burmistrz podparyskiego Clichy i dziesiątki innych osób, śpiewając Marsylianką pojawiło się w miejscu gdzie około 200 muzułmanów modliło się na ulicy.

Protest miał miejsce w piątek. Na jego czele stanął mer Clichy Remi Muzeau. Polityk, wraz z innymi członkami rady miasta i jego mieszkańcami, wyrazili sprzeciw wobec publicznych modłów muzułmanów. Od 9 miesięcy setki wyznawców Islamu zbierało się na rynku i ulicach na modły. Pozostaje to w sprzeczności z francuskim laickim prawem zakazującym wykonywania czynności religijnych w takich miejscach.



W marszu udział wzięło około 60 polityków, którzy nałożyli szarfy w barwach narodowych. Wśród nich była m.in. byłą minister, prezydent regionu Île-de-France Valerie Pecresse.

CZYTAJ TAKŻE: Francuski ekonomista wyliczył, że za 40 lat muzułmanie będą we Francji większością

Protestujący niosący transparent z napisem „Stop nielegalnym ulicznym modłom” poszli do miejsca gdzie modlili się muzułmanie. Demonstranci śpiewali Marsyliankę i skandowali m. in. „Państwo powinno zabronić modłów na ulicy”. Protestujący próbowali wypchnąć z miejskiego placu muzułmanów, którzy w odpowiedzi krzyczeli „Allahu Akbar”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Portal „The Local” informuje, że uliczne modły są wyrazem sprzeciwu muzułmanów wobec zamknięcia sali modlitw, gdzie codziennie pojawiało się koło 5 tys. wiernych. Władze miasta zaoferowały muzułmanom alternatywny meczet w miejscu oddalonym o 1,5 km, jednak wyznawcy Islamu nie skorzystali z oferty twierdząc, że trudno do niego dotrzeć.

Filmy i zdjęcia ze zdarzenia:

Kresy.pl / wprost.pl / thelocal.fr / twitter.com

Reklama

Tagi: , , ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz