Żądania Czechów i Brukseli ws. zamknięcia kopalni Turów i związany z tym spór wywołują niepokój w położonej obok Bogatyni. Burmistrz miasteczka uważa, że kara nałożona przez TSUE tylko zaostrza sytuację. Z kolei w sieci zrobiło się głośno z powodu pewnego plakatu z krecikiem i napisem „Czechów nie obsługujemy”.

Przypomnijmy, że Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł w poniedziałek, że Polska ma płacić Komisji Europejskiej 500 tys. euro kary dziennie z powodu niewdrożenia środków tymczasowych oraz niezaprzestania wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów. Sprawa wywołuje zaniepokojenie wśród mieszkańców Bogatyni, 17-tysięcznego miasteczka na pograniczu Polski, Czech i Niemiec, przy którym znajduje się kopalnia oraz zaopatrywana przez nią elektrownia. Ludzie obawiają się utraty pracy i pogorszenia sytuacji społeczno-gospodarczej, jeśli kopalnia i elektrownia zostaną wyłączone.

W sieciach społecznościowych i mediach uwagę zwrócił jeden z pubów w Bogatyni, na którym pojawił się plakat z wizerunkiem krecika, bohatera popularnej czeskiej (czechosłowackiej) kreskówki, w kasku i napisem „Czechów nie obsługujemy”. Właścicielem pubu jest kierowca pracujący w kopalni Turów.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
 

Najwyraźniej pub trzyma się tej zasady. Jak twierdzi Filip Harzer, czeski dziennikarz zajmujący się m.in. sprawami polskimi, był na miejscu w Bogatyni nie mógł zjeść posiłki w tym lokalu. Nie precyzuje jednaj, czy odmówiono mu obsługi, czy widząc plakat zrezygnował z usług.

Plakat wywołał oburzenie części mediów i środowisk, które w sprawie sporu Polski z Czechami i Brukselą o kopalnię opowiadają się po drugiej stronie sporu. Krytycznie sprawę opisała m.in. „Gazeta Wyborcza”, zarzucając miejscowym dążenie do eskalacji konfliktu z Unią Europejską. Media nagłaśniały też stanowisko Mariusza Szczygła, reportera i pisarza o opinii „czechofila”, który wyraził oburzenie w sprawie plakatu, jednocześnie zaznaczając, że za nastroje odpowiada rząd premiera Mateusza Morawieckiego. Również część mieszkańców Bogatyni zdecydowanie odcięła się od plakatu, przekonując, że w miasteczku nie ma żadnych antyczeskich nastrojów, a sprawa została rozdmuchana medialnie.

„Gazeta Wyborcza” przywołuje też opinie miejscowych, według których za sporem stoją Niemcy, którym „nie podoba się, że Polacy są coraz bogatsi” i „dlatego podrzucili Czechom pomysł, jak mogą na nas zarobić”. Inni krytykują rząd PiS, który wcześniej zapewniał, że udało im się porozumieć z Czechami.

Burmistrz Bogatyni, Wojciech Dobrołowicz w rozmowie z PAP wyraził obawy, że kara finansowa nałożona przez TSUE jeszcze bardziej zaogni spór nie tylko w skali międzynarodowej, ale przede wszystkim wśród lokalnej społeczności. Zaznaczył, że dla tysięcy mieszkańców Bogatyni wstrzymanie działalności kopani oznacza utratę pracy, a dla ich rodzin – pozostanie bez środków do życia.

Dobrołowicz na początku tego tygodnia uczestniczył w spotkaniu z czeskimi samorządowcami. Przekonuje, że nie są oni antagonistycznie nastawieni do Polski i Turowa i że „jest wola porozumienia”.

Jak pisaliśmy, we wtorek premier Mateusz Morawiecki oświadczył, że mimo „skrajnie agresywnej i skrajnie szkodliwej” decyzji TSUE o nałożeniu na Polskę kar, kopalnia i elektrownia w Turowie nie zostaną wyłączone. Zarzucił też Czechom, że nie zależało im na rozwiązaniu sporu, bo chcieli spożytkować go do celów polityki wewnętrznej.

Jak informowaliśmy, rzecznik KE został we wtorek zapytany o kwestię kary nałożonej na Polskę. Zadeklarował, że Komisja zwróci się do Polski o zapłatę kar. „Jako część regularnych płatności do budżetu UE, Polska będzie musiała zapłacić środki. Jestem pewien, że jeśli oni nie zapłacą, oczywiście są możliwości podjęcia działań przez KE” – powiedział, cytowany przez PAP. „Wydamy notę. Muszą zapłacić. To jest ich prawny obowiązek. Jeśli nie zapłacą, to zobaczymy” – dodał.

Później Komisja Europejska oświadczyła, że jeżeli państwo członkowskie UE nie płaci kary nałożonej przez Trybunał Sprawiedliwości UE, to należy ją potrącić z płatności należnych danemu państwu członkowskiemu. Komisja nie sprecyzowała, co rozumie jako „ustalony termin” płatności. Nie wiadomo też dokładnie, o jakie płatności chodzi i czy w sytuacji Polski dotyczy to unijnego Fundusz Odbudowy.

Zobacz także: Poseł Solidarnej Polski: Jeśli będziemy tracić jeszcze bardziej, zagłosuję za polexitem

„Solidarność” KWB Turów podkreśliła w poniedziałkowym komunikacie, że decyzja TSUE, która nakłada na Polskę kary finansowe za niewdrożenie środków tymczasowych i niezaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów, to podważenie sensu funkcjonowania Polski w Unii Europejskiej. Związkowcy zapowiedzieli „drastyczne akcje protestacyjne, w tym o zasięgu międzynarodowym”. Później związkowcy zapowiedzieli protest pod siedzibą TSUE lub blokadę autostrady w Niemczech.

Czytaj także: Winnicki: jedyne racjonalne stanowisko to zignorować decyzję TSUE; nie dajmy się zwieść ułudzie, że UE dała nam bogactwo

W piątek podczas rozmowy z TVN24 prezydent Andrzej Duda zaznaczył, że Polska nie może zamknąć kopalni Turów, jak żąda Trybunał Sprawiedliwości UE. – Jeśli zamkniemy kopalnię i 7 proc. naszego rynku energetycznego zostanie wyłączone, to będziemy musieli kupować prąd z Niemiec. Być może o to chodzi, takie jest moje odczucie – stwierdził Andrzej Duda. – Nie jesteśmy w stanie zastąpić tego prądu w tej chwili – dodał.

businessinsider.com.pl / onet.pl / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz