W ostatnim tygodniu media opublikowały kolejne informacje nt. afery związanej z zakupem respiratorów, wskazując na aktywny udział w niej Agencji Wywiadu. Zakup opiewający na kwotę niemal 200 mln zł miał zostać powierzony firmie uwikłanej w nielegalny proceder handlu bronią oraz inne niejasne interesy, przez co od lat znajdowała się ona w kręgu zainteresowania polskich służb. „Jeżeli te doniesienia się potwierdzą, to będziemy mieli do czynienia z jedną z największych afer ostatnich dziesięcioleci ze świata polskich tajnych służb, a jej konsekwencje wykroczą daleko poza ich świat” – komentuje Mia Khane (pseud.), wysoki rangą emerytowany oficer polskich służb specjalnych.

Tekst byłego funkcjonariusza służb ukazał się na stronie fundacji Instytut Bezpieczeństwa i Strategii. Prezes fundacji, płk (rez.) Grzegorz Małecki, były szef Agencji Wywiadu, we wstępie poprzedzającym artykuł zauważył, że transakcja zakupu respiratorów od wielu tygodni znajduje się pod lupą dziennikarzy i polityków opozycji, ale dopiero najnowsze ustalenia dziennikarskie pozwalają udzielić odpowiedzi na niektóre postawione dotychczas pytania. Zdaniem Małeckiego, wiodą one do wniosku, że „mamy do czynienia z największą aferą z udziałem służb specjalnych od 1990 roku”.

W swoim komentarzu Mia Khane zauważa, że jeśli Agencja Wywiadu faktycznie stoi za aferami maseczkową i respiratorową to, w wersji łagodnej, wykazała się „co najmniej nieudolnością i brakiem profesjonalizmu”, a w wersji najgorszej została przyłapana na próbie działań przestępczych.

Artykuły to opisujące są szokujące, jeśli choć w części prawdziwe. Bazując tylko na nich, nie mając wiedzy o podjętych działaniach, można pokusić się tylko o dywagacje i zadawanie pytań, na które odpowiedzi, w innym trybie, powinny uzyskać upoważnione do tego organy – pisze Khane.

Były oficer służb specjalnych zauważa, że sama idea dyskretnego zakupu pożądanego sprzętu nie budzi zastrzeżeń. W ten sposób Mossad, wykorzystując swoje kontakty, sprowadził do Izraela niezbędne wyposażenie medyczne. Metoda realizacji tego typu zadań może być różna – z wykorzystaniem własnych aktywów, „zaprzyjaźnionych” firm lub poprzez zakładane własne, co w oczywisty sposób jest trudniejsze. Zdobywanie dodatkowych funduszy na prowadzone działania, jeśli zysk jest legalny, też nie budzi kontrowersji.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Działania takie wymagają doświadczonej kadry, sprawdzonych aktywów, wypróbowanego „modus operandi”, odważnego kierownictwa i rzutkich oficerów. Rzutkich i doświadczonych, odważnych, ale nie brawurowych, podejmujących nieuzasadnione, zbyt duże ryzyko. Obraz wyłaniający się z publikacji prasowych jest jednak daleki od tego – pisze Khane.

Według doniesień medialnych Szef Agencji Wywiadu, poprzez ministra koordynatora, zaproponował Ministerstwu Zdrowia zdobycie dużej liczby respiratorów, dając mu na to swoje gwarancje. Dlatego też Ministerstwo nie sprawdziło kontrahenta, zrezygnowało ze standardowych zabezpieczeń kontraktów i zapłaciło w dużej części „z góry” z towar, którego finalnie nie otrzymało. Zabezpieczeniem przed odpowiedzialnością za te nadużycia mogła służyć uchwalenie części tzw. specustawy dotyczącej art. 231 (dot. odpowiedzialności urzędniczej) i 296 kodeksu karnego. Według specustawy ich sprawcy nie będą odpowiadać karnie, jeżeli naruszyli przepisy w czasie stanu epidemii, poprzez nabycie towaru lub usługi niezbędnych do jej zwalczania. Dodatkowo, muszą oni działać „w interesie społecznym” i gdy „bez dopuszczenia się tych naruszeń nabycie tych towarów lub usług nie mogłoby zostać zrealizowane albo byłoby istotnie zagrożone”.

W rezultacie ok. 110 mln złotych zostało przekazanych kontrahentowi, a z zamówionych 1200 respiratorów dostarczono jedynie 50, dodatkowo w umowie nie ma zapisów, które pozwoliłyby na nałożenie kar za niezrealizowanie zamówienia. Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku wielkiego transportu sprzętu medycznego z Chin, który okazał sie „przepłacony, złej jakości i bez certyfikatów, a za ich sprowadzeniem stoi firma powiązana z ministrem zdrowia, rzekomo również gwarantowana przez służby specjalne”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Po ujawnieniu tych spraw nastąpiło mataczenie, zmowa milczenia, próby ukrywania dokumentów itp. To jednak nie wszystko. Autorzy [doniesień prasowych], powołując się na swoje źródła, twierdzą że firma, za którą poręczyła AW, tajnie współpracująca z Agencją, która nie zrealizowała tych zamówień, należy do opisywanego od dawna w prasie współpracownika SB, a później służb demokratycznej Polski, była zamieszana w nielegalny handel uzbrojeniem, umieszczona jest na czarnej liście ONZ, a z działalnością na polu sprzętu medycznego nigdy nie miała do czynienia – opisuje Khane.

Dodatkowo niektórzy autorzy doniesień prasowych zarzucają AW także przestępcze intencje, które miałyby polegać na „próbie wyłudzenia od państwa polskiego środków na (tu już autor nie precyzuje), w domyśle, nielegalne działania AW lub jako korzyść majątkową”.

Według emerytowanego oficera polskich służb kontrolerzy badający sprawę powinni zadać w pierwszej kolejności szereg pytań: czy firma realizująca zlecenie rzeczywiście współpracowała z AW? Czy i ewentualnie jakich gwarancji udzieliła AW MZ? Na jakiej podstawie? Jakie były założenia współpracy z zleceniobiorcą? Jakie są podstawy formalno-dokumentacyjne działań operacyjnych?

Jeżeli doniesienia medialne się potwierdzą to konsekwencje mogą być ogromne. W najlepszym wypadku nasze służby zostałyby po prostu ośmieszone, a „o tych działaniach wykładano by w szkołach wywiadu na całym świecie, ku przestrodze”. Jeżeli jednak AW próbowała nieudolnie ukraść z budżetu środki finansowe, to skutki dla państwa i służb byłyby trudne do wyobrażenia.

Odpowiedzi na te pytania nie powinny zostać udzielone jawnie, czy znane opinii publicznej, ale fakty musi znać rząd, prezydent oraz parlament (wraz z opozycją), ponieważ dotyczy to nie rządzącej partii, a całego państwa. Warto się przyglądać dalszemu rozwojowi tej sprawy. Okaże się, czy jesteśmy republiką bananowa, czy w dalszym ciągu krajem demokratycznym, ze skutecznymi i transparentnymi instytucjami państwowymi. Na pewno sprawa nie jest już możliwa do zamiecenia pod dywan – podsumowuje Khane.

CZYTAJ TAKŻE: Uprawnienia inwigilacyjne polskich służb. Szansa czy zagrożenie?

Kresy.pl / fibis.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz