Na okładce najnowszego wydania „Wysokich Obcasów” zareklamowano artykuł pt.”W Ukrainie. Życie codzienne z wojną w tle okiem Justyny Mielnikiewicz”. Zabieg ten spotkał się z reakcję internautów oburzonych „próbą reformowania języka polskiego”. Dowodzą oni, że poprawną wersją jest „na Ukrainie”.

Podziękowania za taki zabieg językowy złożyła „Wysokim Obcasom” na Twitterze ukraińska działaczka społeczna Kateryna Kruk.

Jej wpis spotkał się z reakcjami internautów. Łukasz Adamski, wicedyrektor Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia, stwierdził, że ukraińsko-rosyjskie spory o przyimek „na” mogą wzbudzić niechęć u „najbardziej nawet proukraińskich osób”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Aleksander Siemiaszko wyjaśnił zawiłości języka polskiego na przykładach: Kasiu, ale mówimy też „na Węgrzech”, „na Litwie”, ” na Cyprze”, „na Słowacji”. To kwestia gramatyki, nie suwerenności 🙂

Adam Kołodziejczyk sięgnął nawet do Narodowego Korpusu Języka Polskiego zauważając, że to forma „na Ukrainie” jest powszechnie przyjęta i używana.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Nie zabrakło też bardziej złośliwych komentarzy sugerujących, aby „Wysokie Obcasy, w imię poszanowania Ukrainy, przeszły z alfabetu łacińskiego na cyrylicę”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Pod koniec roku 2019 opisywaliśmy wystąpienie Yulii Krivich, Ukrainki mieszkającej w Polsce, która także domagała się zmian polskich norm językowych. Kobieta na tle na tle Pałacu Kultury oraz Dworca Zachodniego wymachiwała flagą z napisem „w Ukrainie”. Sprawę nagłośniła Gazeta Wyborcza. Jesteśmy bardzo wyczuleni na ten sposób mówienia o naszym kraju. Teraz moją misją jest rozpoczęcie poważnej dyskusji na ten temat w Polsce – powiedziała Krivich Wyborczej, zaznaczając, że nie jest kompetentna w temacie polskiej gramatyki. Wcześniej jednak na swoim profilu apelowała nie o debatę, lecz o zmianę formy „na Ukrainie” na „w Ukrainie”.

CZYTAJ TAKŻE: Ukraina oczekuje polskich ustępstw

Kresy.pl/Twitter




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    wnuk rezuna :

    Ten dziwny „spór” obrazuje raczej jakieś ukraińskie kompleksy i niedowartościowanie. Przebywające w Polsce „osoby ukraińskie”, zwłaszcza te mocno przesiąknięte nacjonalistyczną banderowską ideologia i retoryką, na pewno przeżywają szok, jak Polacy postrzegają ukraińską historię i obecną rzeczywistość. Ich banderowsko-postsowiecką tożsamość i „niepodległość”, chichotem historii spłodzoną jak pies pod płotem przez pijaka Jelcyna…boli ta prawda, dlatego kombinują jak koń pod górę, aby udowodnić jakąś genetyczną „antyukraińskość Polaków” i „kolonializm”, zapisany choćby w historycznym języku polskim.

  2. Avatar
    wnuk rezuna :

    W Polsce mówimy często „na Litwie, na Węgrzech, na Słowacji (historycznie to też Węgry)” itp. To wynika głównie z historii, gdzie kraje te łączyło często korona i berło jednego władcy i dynastii. Mieliśmy w Polsce królów węgierskich i litewskich, mieli Wegrzy i Litwini „naszych”. Stąd utrwalone również w języku poczucie wspólnoty, dla Wegrów czy Litwinów też oczywista oczywistość. Mieszkańcy Dzikich Pól takiej historii nie mają, dlatego w interpretacji historii, stosują i leczą swoje kompleksy, wbijaną im do głowy od 100 lat, sowiecką interpretację imperialistyczno-kolonialną, połączoną z „wyzyskiem klasowym”.