„Wrogowie wielokrotnie próbowali nas skłócić, kierować nas przeciwko sobie. Dziś nadal próbują, straszą Polaków Ukraińcami, Ukraińców Polakami, wykorzystują bolesne tematy z naszej przeszłości, z naszej historii. Ale im się to nie uda, zbyt dobrze nauczyliśmy się tych metod, wiemy, że napięcie w stosunkach polsko-ukraińskich służy wyłącznie interesom zagranicznym, a przeszkadza nam, Polakom i Ukraińcom”.

Wjatrowycz w swoim artykule przypomina “marsz wojsk polskich i ukraińskich na Kijów wiosną 1920 r., który zakończył się 9 maja wspólną defiladą na Chreszczatyku”. Stwierdza również, że “kilka miesięcy później doszło do wspólnej heroicznej obrony Warszawy przed Armią Czerwoną”. 

CZYTAJ TAKŻE: Sondaż: Gwałtowny wzrost sympatii dla OUN-UPA na Ukrainie

Były szef ukraińskiego IPN powtórzył swoją tezę o “nowej konfrontacji między Ukraińcami a Polakami” podczas II wojny światowej. Jak twierdzi “krwawy konflikt pochłonął tysiące istnień ludzkich po obu stronach. I osłabił oba narody, czyniąc je łatwym łupem dla ZSRR”.

Wedle Wjatrowycza “dostrzeli to powstańcy ukraińscy i polscy, którzy po klęsce Niemiec nie złożyli broni i nadal walczyli z okupantem sowieckim. Kilka lat temu strzelali do siebie, ale nadal postanowili nie tylko zakończyć niepotrzebny konflikt, ale wspólnie walczyć ze wspólnym wrogiem”. 

Ukrainiec zacytował słowa Mariana Gołębiowskiego, przywódcy polskiego podziemia w Zamościu, który zapoczątkował negocjacje z UPA (którą wcześniej zwalczał):

„Polacy i Ukraińcy mogą i powinni odgrywać szczególną rolę w tej walce o wolność i niepodległość. Nie tylko dlatego, że żyjemy obok siebie i jesteśmy spokrewnieni, ale także dlatego, że pozwoliliśmy sobie nawzajem przelewać krew naszych narodów, co przyniosło korzyści tylko innym”.

Wjatrowycz pisze, że “obecność wspólnego wroga zmusiła podziemie ukraińskie i polskie do zapomnienia o minionej wrogości, a wiosną 1945 roku negocjacje zakończyły się sukcesem – zawarto rozejm, powstrzymano wzajemne unicestwienie. Ale podziemie na tym się nie zatrzymało, zrodził się pomysł rozpoczęcia wspólnej walki. Czym innym jest mówić o współpracy, a co innego iść do bitwy i powierzyć swoje życie osobie, która wczoraj do ciebie strzelała”.

“6 kwietnia 1946 r. podziemie po raz pierwszy wspólnie zaatakowało stację w Werbkowicach. Wkrótce pojawił się pomysł przeprowadzenia zakrojonej na szeroką skalę operacji ofensywnej na Hrubieszowie. Zadania były praktyczne – zastraszyć komunistyczne władze karne, uwolnić aresztowanych, przejąć dokumenty. Ale był też cel polityczny – zamanifestować wspólną walkę Ukraińców i Polaków” – pisze były szef ukraińskiego IPN. 

CZYTAJ TAKŻE: Kumoch: rozmawiamy z Ukraińcami o Wołyniu, chcemy w tej sprawie iść do przodu

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Jak podkreśla, “zwycięstwo [w Hrubieszowie – red.] nie powstrzymało masowych represji reżimu komunistycznego, który najpierw zlikwidował polskie, a później ukraińskie podziemie. Ale teraz musimy o niej pamiętać, aby uświadomić sobie cenę konfliktów między naszymi narodami i wartość współpracy między nimi (fragment zaznaczony kursywą został wyróżniony w oryginalnym artykule – red.”. 

Wjatrowycz stwierdził również, że symbolicznym było wystąpienie Dudy w ukraińskim parlamencie w dniu urodzin Szymona Petlury, “jednego z inicjatorów sojuszu polsko-ukraińskiego w 1920 roku”.

“Mam nadzieję, że obecna współpraca, oparta na zrozumieniu trudnej historii, będzie silniejsza niż w poprzednim stuleciu i wreszcie wspólnie położymy kres istnieniu Imperium Rosyjskiego. Pamięci naszych przodków, którzy dwa wieki temu powstali przeciwko niemu w powstaniu pod wciąż aktualnym hasłem ‘Za naszą i waszą wolność'” – zakończył swój tekst Wjatrowycz. 

CZYTAJ TAKŻE: Wicepremier Ukrainy: Odblokowanie ekshumacji na Wołyniu to nie problem

Kresy.pl / novyarnia.com

Tagi: , , ,
forma płatności