Ponad tysiąc osób maszerowało w Budapeszcie, aby zaprotestować przeciwko obowiązkowi szczepień przeciwko Covid-19. Manifestację zorganizował partia „Nasza Ojczyzna” (węg. Mi Hazánk Mozgalom), założona przez László Toroczkaia.

„Szczepionki nie powinny być obowiązkowe! Nie tolerujemy szantażu” – brzmiało hasło przewodnie marszu. „Dość dyktatury Covid” – nawoływano.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

8487.32 PLN    (38.57%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Węgierski rząd wprowadził obowiązek szczepień przeciwko Covid-19 dla nauczycieli i pracowników służby zdrowia.

W marszu wzięło udział ok. tysiąca osób.

Jak informowaliśmy, w 2018 roku odbył się zjazd założycielski nacjonalistycznego ruchu politycznego. „Nasza Ojczyzna” ma być nie tyle alternatywą dla węgierskiego establishmentu, ale przede wszystkim dla zwolenników Jobbiku zawiedzionych umiarkowanym kursem partii i jej cichym sojuszem z lewicą.

Atmosfera w Jobbiku gęstniała już przed kwietniowymi wyborami parlamentarnymi, natomiast różnice wewnętrzne objawiły się ze zdwojoną siłą po słabym wyniku nacjonalistów. Co prawda partia ugruntowała pozycję największego opozycyjnego ugrupowania na Węgrzech, ale zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami z funkcji przewodniczącego rezygnował Gábor Vona, który liczył na wyborczy triumf. Parę tygodni później odbył się nadzwyczajny zjazd Jobbiku, podczas którego nowym szefem nacjonalistów został Tamás Sneider, pokonując burmistrza Ásotthalom László Toroczkaia.

Toroczkai nie zamierzał jednak odpuszczać, dlatego nie pogodził się z wynikiem wewnętrznego głosowania, tym bardziej, że przegrał niewielką różnicą głosów. Samorządowiec, będący przede wszystkim jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci współczesnego węgierskiego nacjonalizmu, dość szybko ogłosił powstanie wewnątrzpartyjnej platformy mającej doprowadzić do odrodzenia moralnego Jobbiku. Pomysł ten nie spodobał się jednak władzom ugrupowania, stąd Toroczkai w dniu 8 czerwca został z niego usunięty. Wraz z nim partia pozbyła się również posłanki Dóry Dúró, która była jego kandydatką na funkcję wiceprzewodniczącego.

Od tego czasu Toroczkai nie szczędzi słów krytyki swoim byłym kolegom. Burmistrz Ásotthalom twierdzi przede wszystkim, że Vona może i nie jest już formalnym przewodniczącym Jobbiku, ale to on nadal decyduje o kierunku w jakim zmierza ugrupowanie. Tymczasem partia najwyraźniej nie zrozumiała powodów swojej porażki i odpływu części elektoratu do rządzącego Fideszu, ponieważ zasadniczo chce kontynuować swoją dotychczasową umiarkowaną linię. Jednym z jej elementów, według Toroczkaia, jest dalsza cicha współpraca z postkomunistyczną oraz liberalną lewicą. Założyciel Ruchu 64 Komitaty (HVIM) twierdzi nawet, że w kierownictwie partii pojawił się pomysł udzielenia pożyczki ruchowi Razem.

wyborach samorządowych 2019 r . partii udało się zdobyć 8 mandatów w sejmikach powiatowych. Wedle ostatnich sondaży ruch Toroczkaia cieszy się 3% poparciem. Rządzący Fidesz ma 38% poparcia, podczas gdy sześciopartyjny sojusz opozycji zdobywa 39%.

Kresy.pl / reuters.com

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz