We Lwowie nocą próbowano rozbić pudła, w których Ukraińcy zamknęli lwy na Cmentarzu Orląt [AKTUALIZACJA/+FOTO]

W nocy z wtorku na środę próbowano rozbić pudła przykrywające posągi lwów na Cmentarzu Orląt we Lwowie. Przedstawiciele władz miasta i ukraińskie media mówią o „kolejnej prowokacji”. Sprawą zajęły się ukraińskie służby.

O sprawie poinformował w środę rano na portalu społecznościowym wicemer Lwowa ds. rozwoju Andrij Moskalenko, pisząc o „kolejnej próbie prowokacji na Łyczakowie”. W analogiczny sposób informują o tym media na Ukrainie, m.in. portal Zaxid.net.



Jak poinformował Moskalenko, około godziny 2 w nocy nieznane osoby próbowały rozbić pudła z płyt wiórowych przykrywające posągi lwów na Cmentarzu Orląt Lwowskich. Nigdzie nie sprecyzowano, czy skrzynie tylko uszkodzono, czy też rozbito całkowicie. Moskalenko zaznaczył jednak, że „do rana konstrukcje już zostały odnowione”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Sprawą już zajęła się ukraińska policja, a także Służba Bezpieczeństwa Ukrainy, które natychmiast wezwano na miejsce.

„Biorąc pod uwagę systematyczny charakter prowokacji, Rada Miasta Lwowa domaga się od organów ścigania efektywnych działań w sprawie śledztwa i niedopuszczenia do dalszych prowokacji” – podkreślił Moskalenko.

Wcześniej jako „prowokacje” strona ukraińska przedstawiała też m.in. upamiętnianie przez polskich kibiców i studentów 100. rocznicy obrony i wyzwolenia Lwowa na Cmentarzu Łyczakowskim, w tym poprzez odpalanie rac.

Czytaj także: Polskie Radio nazwało akcję polskich kibiców na Cmentarzu Orląt „prowokacją”

[AKTUALIZACJA]

Ukraińska policja opublikowała zdjęcie z miejsca zdarzenia i dodatkowe informacje. Wynika z nich, że funkcjonariusze otrzymali wezwanie o 1:40 w nocy. Wszczęto postępowanie przygotowawcze ws. chuligaństwa, czyli analogicznie, jak w przypadku polskich studentów zatrzymanych za odpalenie rac na Cmentarzu Orląt. Jak wynika ze zdjęcia opublikowanego przez ukraińską policję obwodu lwowskiego, przynajmniej jedno z pudeł ukrywających posągi lwów zostało całkowicie zniszczone.

W lipcu tego roku grupa młodych Polaków zaczęła rozbijać pudła z płyt wiórowych, którymi ukraińska administracja zabudowała pomniki dwóch lwów stojące na cokołach dawnej głównej bramy Cmentarza Obrońców Lwowa. Gdy zaczęła interweniować ochrona, mężczyźni rozbiegli się. Przejeżdżający ulicą obok patrol ukraińskiej policji zatrzymał jednego z Polaków, który „po polsku oświadczył, że zdecydował się >>uwolnić lwy<<”. Sąd uznał go winnnym „drobnego chuligaństwa” i nałożył na niego grzywnę w wysokości 85 hrywien (ok. 12 złotych). Polak musi także zapłacić koszty sądowe w wysokości 340 hrywien (ok. 47 złotych).

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Jak informowaliśmy, w październiku br. Lwowska Rada Obwodowa w przyjętym dokumencie zażądała usunięcia posągów lwów z Cmentarza Orląt Lwowskich. Ukraińscy deputowani uznali je za „symbol polskiej okupacji Lwowa” i twierdzą, że ustawiono je niezgodnie z prawem. Niedługo potem w sprawie wypowiedział się ukraiński wicepremier Pawło Rozenko, który uważa, że sytuacja wokół posągów lwów to wynik naruszenia obowiązującego na Ukrainie prawa. Sugerował też, że nie będzie ingerował w przypadku ewentualnej decyzji lwowskiego samorządu o usunięciu posągów, podobnie jak Międzyresortowa Komisja ds. Upamiętnień.

Szef ukraińskiego IPN Wołodymyr Wjatrowycz skrytykował ukraińską skrajnie nacjonalistyczną partię Korpus Narodowy za stanowisko, w którym lwowskie struktury tej partii opowiedziały się za pozostawieniem rzeźb lwów na Cmentarzu Obrońców Lwowa. Przy okazji po raz kolejny uciekł się do kłamstw i manipulacji. Wcześniej Wjatrowycz udzielił wywiadu portalowi PolUkr, w którym m.in. wezwał władze Lwowa do usunięcia rzeźb lwów z Cmentarza Obrońców Lwowa.

PRZECZYTAJ: Żurawski vel Grajewski chwali Ukraińców za aresztowanie i ukaranie polskich studentów

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Posągi dwóch lwów, z których jeden miał na tarczy herb Lwowa i napis „Zawsze wierny” a drugi godło Polski i napis „Tobie Polsko”, strzegły wejścia na Cmentarz Obrońców Lwowa (popularnie nazywany Cmentarzem Orląt” od początku jego założenia. W 1971 roku sowieckie władze zabrały posągi lwów z cmentarza, usunęły z tarcz polskie inskrypcje i ustawiły rzeźby w dwóch różnych miejscach Lwowa. Posągi wróciły na swoje miejsce w grudniu 2015 roku dzięki staraniom Fundacji Dziedzictwa Kulturowego oraz Towarzystwa Opieki nad Grobami Wojskowymi we Lwowie. W miejscach, gdzie dotychczas stały oryginalne lwy, ustawiono ich kopie. Do czasu konserwacji zaplanowanej na wiosnę 2016 roku oryginalne posągi umieszczono w drewnianych pudłach. Do konserwacji jednak do tej pory nie doszło, ponieważ władze obwodu zwróciły się do policji o sprawdzenie, czy przeniesienie odbyło się legalnie i nie ma „charakteru antyukraińskiego”.

PRZECZYTAJ: Szeremeta: Usunąć lwy z Cmentarza Orląt, to symbol okupacji [+FOTO]

Facebook.com, zaxid.net / Kresy.pl

Reklama

Tagi: , , , , ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

6 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Wolyn1943 :

    Akcja „Lwy” musi mieć najwyższy priorytet na Ukrainie! W środku nocy znaleźć materiał i robotników, by w trybie błyskawicznym zbudować nowe skrzynie, bądź uzupełnić stare? No, no… Gdy w maju przed lwowską katedrą zmarł Polak na atak serca – jego ciało leżało tam 2 godziny, a to przecież centrum miast – tu prace stolarskie wykonano w środku nocy w tempie wręcz imponującym! Czy prof. Żurawski złożył już gratulacje stosownym służbom ukraińskim?

      • SobiePan :

        Cmentarz Obrońców Lwowa – Cmentarz Orląt na Cmentarzu Łyczakowskim
        Cmentarz Obrońców Lwowa – Cmentarz Orląt na Cmentarzu Łyczakowskim
        3 grudnia 2018 przez admin

        Cmentarz Obrońców Lwowa nazywany Cmentarzem Orląt Lwowskich to autonomiczna część otwartego w 1786 roku Cmentarza Łyczakowskiego. Odwiedzenie cmentarza jest jednym z najważniejszych punktów jednodniowych wycieczek do Lwowa. Spoczywają tu żołnierze polegli podczas bohaterskiej walk o Lwów i Małopolskę Wschodnią. Większość poległa w latach 1918 – 1920, ale na cmentarzu znajdują się groby obrońców, którzy zmarli również w latach po zakończeniu walk oraz podczas II wojny światowej. Historia jednej z najważniejszych nekropolii Lwowa – Cmentarza Obrońców Lwowa znanego jako Cmentarz Orląt jest niezwykle burzliwa dlatego pragniemy ją teraz przybliżyć.

        Obrona Lwowa

        Burzliwa historia Cmentarza Obrońców Lwowa znanego jako Cmentarz Orląt rozpoczyna się tak właściwie od proklamacji Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej we Lwowie w 1918 roku i Obrony Lwowa trwającej przez pierwsze trzy tygodnie listopada 1918 roku. Bratobójczy konflikt we Lwowie rozpoczął się wczesnym rankiem 1 listopada 1918 roku. Należący do austriackich sił żołnierze o narodowości ukraińskiej, protegowani przez Wiedeń, opanowali najważniejsze budynki we Lwowie. Ukraińska akcja ubiegła niewielkie polskie siły i przyspieszona została nadjeżdżającą z Krakowa delegacją Polskiej Komisji Likwidacyjnej.
        Wycofujące się siły przegranych w I wojnie światowej Austriaków pozostawiły Ukraińcom sprzęt w tym całe zapasy karabinów i amunicji pozostałe w Małopolsce Wschodniej. Upadający okupant doprowadził do sytuacji w której na ziemi Czerwińskiej i we Lwowie nie stacjonowały żadne zorganizowane siły składające się z polskich żołnierzy. Brakowało oficerów. Jeszcze tego samego dnia we Lwowie pojawiły się polskie punkty oporu w szkole im. Henryka Sienkiewicza oraz w Domu Akademickim. W czasie pierwszych dni walk Ukraińcom udało się ściągnąć do Lwowa dodatkowe posiłki z okolicznych miast.
        Sytuacja polskich sił była dramatyczna. Do walki stanęli mieszczanie wyposażeni często w broń myśliwską, stare pistolety, a nawet pamiątkową broń białą i pięści. Początkowo profesjonalną broń udawało się zdobyć dopiero pokonując przeciwnika. Sytuacja w mieście była dramatyczna. Nie działało oświetlenie i wodociągi, a do objętego walkami miasta nie dojeżdżało zaopatrzenie. Dramatyzmu sytuacji nadały też bandy rabusiów grasujących po mieście. Z przejętych w pierwszych dniach ataku więzień wypuszczono przestępców. Ze względu na umyślne działania austriackiego zaborcy do broni stanąć musieli wszyscy. Kobiety, starcy, dziewczynki, chłopcy, a nawet dzieci – legendarne już lwowskie Orlęta. Pierwszym poległym po stronie polskiej był 23-letni Andrzej Battaglia. Postrzelony przez Ukraińców w brzuch po próbie podjęcia negocjacji z siłami ukraińskimi, które zajęły dawne koszary 15. Pułku Piechoty Austro Węgier przy Kurkowej (obecnie ul. Łysenki 12). Postrzelono go w nocy z 31 października na 1 listopada. Zmarł cztery dni później w wyniku odniesionych ran po operacji przeprowadzonej w szpitalu na Łyczakowie.
        Już w czasie pierwszych dni konfliktów siły polskie odnosiły spore sukcesy. Odbito dworzec Lwów Główny, koszary Wuleckie, szkołę kadetów, dyrekcję lwowskiej policji. Do 10 listopada 1918 roku siły polskie kontrolowały przedmieścia miasta oraz zachodnią jego część. Pierwszy duży etap walk, polegający praktycznie na utrzymaniu miasta do chwili nadejścia odsieczy, zakończył się wynegocjowaniem zawieszenia broni w dniu 17 listopada. Zawieszenie walk w wyniszczonym już mieście trwało do 21 listopada.
        Już 21 listopada splotły się losy Cmentarza Łyczakowskiego z przyszłym Cmentarzem Orląt, bowiem w drugim etapie obrony Lwowa działania zbrojne toczyły się również na terenie Łyczakowa i Cmentarza Łyczakowskiego. To tu, między nagrobkami, życie za ojczyznę oddał jeden z młodszych obrońców – harcerz i gimnazjalista, 14-letni Jurek Bitschan. W walkach o Lwów wziął udział wbrew woli ojczyma, cenionego kulparkowskiego lekarza, doktora Romana Zagórskiego.

        “Obowiązkiem moim jest iść, gdy mam dość sił, bo braknie ciągle ludzi do oswobodzenia Lwowa” – pisał w liście pozostawionym rodzicom. W domu zostawił otwartą książkę “Śpiewy historyczne”

        Jurek Bitschan wstąpił do oddziału Stanisława Petriego. Gimnazjalista walczył od wieczora, 20 listopada. Podczas walki na Cmentarzu Łyczakowskim ostrzeliwał się zza jednego z nagrobków w południowej części nekropolii. Mimo osłony został trafiony i raniony w nogi przez amunicję ekrazytową. Trwający ostrzał uniemożliwił ewakuację rannego. Poległ rankiem 21 listopada podczas swojej pierwszej i ostatniej w życiu potyczki. Dzień przed nadejściem odsieczy. Ciało syna Aleksandry Zagórskiej spoczywa w katakumbach na Cmentarzu Obrońców Lwowa. Miejsce śmierci upamiętnione jest pomnikiem.

        Utrzymanie Lwowa nie zakończyło konfliktu w listopadzie 1918 roku. Ogromna odsiecz w liczbie ponad 1200 żołnierzy i 140 oficerów wyruszyła z Przemyśla 19 listopada. W nocy z 21 na 22 listopada wyparci ze swoich pozycji Ukraińcy uciekli z miasta. Wyparte z miasta siły rozpoczęły oblężenie Lwowa chcą złamać odciętych od zaopatrzenia obrońców pozostałych w mieście. Ukraińcy podejmowali liczne próby podbicia miasta. Pierwsze rozpoczęto od intensywnego ostrzału na dwa dni przed Wigilią Bożego Narodzenia 1918 roku. Atak ruszył 27 grudnia 1918 roku. Kolejny 17 lutego 1919 roku. Po tymczasowym zawieszeniu broni w dniach od 24 lutego do 1 marca 1919 roku nastały kolejne walki. Oblężenie Lwowa zakończyło się dopiero na początku maja 1919 roku. W trwającym od listopada do lipca 1919 roku konflikcie poległo około 10 tysięcy polskich żołnierzy. Podczas pierwszych trzech tygodni obrony miasta śmierć poniosło 1374 uczniów i studentów. 2640 poległych nie przekroczyło 25. roku życia. W walkach brali udział również weterani powstania styczniowego. Dwóch z nich poniosło śmierć w wieku 75 lat. Walki zakończyły się wygraną Polaków. Już wkrótce ze wschodu nadejść miało jednak kolejne zagrożenie.

        Najmłodszy Obrońca Lwowa – urodzony w Warszawie, Stefan Wesołowski, uciekł z domu i dołączył do Legionów jako 9-latek. Był najmłodszym kapralem Wojska Polskiego, kawalerem orderu Virtuti Militari. Zmarł 1 kwietnia 1987 roku w Miami Beach na Florydzie. Najdłużej żyjącym spośród Obrońców Lwowa przed Ukraińcami i Sowietami z 1920 roku był pułkownik Aleksander Sałacki, zmarły na początku kwietnia 2008 roku w Tychach w wieku 104 lat.

        Straż Mogił Polskich Bohaterów we Lwowie

        Podczas obrony miasta nie było czasu i możliwości grzebania poległych. Zmarłych chowano w pobliżu miejsc w których polegli, jednak już po zakończeniu obrony Lwowa dokonano ekshumacji ofiar i jeszcze wiosną ciała przeniesiono na specjalnie wydzielony teren na zboczu za Cmentarzem Łyczakowskim. Cmentarz Orląt w jego pierwotnej wersji zaprojektował architekt Władysław Kubik. W pierwszą rocznicę walk o Lwów święty Józef Bilczewski celebrował na Łyczakowie mszę w intencji zmarłych żołnierzy.

        W lipcu 1919 roku pojawił się pomysł utworzenia we Lwowie stowarzyszenia Straż Mogił Polskich Bohaterów we Lwowie. Pomysłodawcą powstania towarzystwa była Maria Ciszkowa, matka 18-letniego Tadeusza, rannego pod Zborowem, zmarłego miesiąc wcześniej w szpitalu we Lwowie. Do działania włączyła się również żona prezydenta Lwowa Józefa Neumanna (również aktywnego obrońcy miasta), a także generał Jan Thullie ze Złoczowa.

        27 sierpnia 1919 roku kapelan Józef Panaś (również jeden z aktywnych dowódców obrony Lwowa), sformułował statut organizacji na pierwszym oficjalnym spotkaniu stowarzyszenia. Wśród działaczy organizacji znalazł się m.in. urodzony w Stryju słynny poeta Kornel Makuszyński, generał Juliusz Tadeusz Tarnawa-Malczewski, wojewoda lwowski Paweł Garapich, biskup Bolesław Twardowski czy arcybiskup Józef Bilczewski. Głównym efektem działań Stowarzyszenia była nie tylko troska o groby, ale i przygotowanie całkowicie nowej odsłony miejsca pamięci ofiar obrony Lwowa.

        Kolejna wojna, tym razem z bolszewikami, wywołała konieczność ponownej obrony miasta. Na cmentarzu pojawiły się nagrobki kolejnych poległych, a wojenna zawierucha uniemożliwiła realizację pierwszego projektu. 22 listopada 1920 roku Lwów został – jako jedyne polskie miasto – odznaczony najwyższym wojskowym orderem Virtuti Militari. Na Rynku zorganizowana została defilada w obecności Józefa Piłsudskiego. Państwo doceniło bohaterstwo walk o zachowanie polskości Lwowa z 1918 roku oraz odparcie ataku bolszewików w 1920 roku. Jesienią 1921 roku znów zajęto się formą upamiętnienia poległych. Straż Mogił Polskich Bohaterów pod wodzą żony prezydenta Lwowa rozpoczęła zbiórkę na nowy cmentarz.

        Poholanki
        Konkurs na nowy Cmentarz Orląt

        Stowarzyszenie powołało komisję na czele której stanął architekt Michał Łużecki. W 1921 roku do Lwowa sprowadzono granit na budowę pomnika. Zebrane środki przeznaczono też na powiększenie obszaru Cmentarza poprzez wykupienie gruntu od sióstr benedyktynek. Koło Architektów zorganizowało konkurs na projekt mauzoleum poległych bohaterów. Do konkursu rozstrzygniętego w październiku zgłosiło się pięciu architektów. Zwycięskim projektem Cmentarza Obrońców Lwowa i Pomnika Chwały okazał się projekt pod nazwą “Białe Róże”. Jego autor nie był znany aż do momentu rozstrzygnięcia konkursu. Autorem okazał się jeden z Obrońców Lwowa – młody student wydziału architektury na Politechnice Lwowskiej – Rudolf Indruch

        Gdy okazało się, że za projektem nie stoi znane nazwisko, a osoba, która nawet nie skończyła jeszcze studiów, wzbudził on kontrowersje. Indruchowi zarzucano, że realizacja projektu będzie zbyt droga. Warto wspomnieć też, że mówimy o czasach wysokiego zadłużenia kraju i zwiększonej emisji pieniądza. Ostatecznie – śmiały bądź co bądź – projekt przyjęto do realizacji dzięki środkom zebranym przez Straż Mogił Polskich Bohaterów we Lwowie. Możliwe, że przyczyniła się do tego też decyzja Indrucha. Architekt zrezygnował z finansowej gratyfikacji w wysokości 40 tysięcy marek polskich oraz z wynagrodzenia za późniejsze wykonanie projektu. Niestety, losy urodzonego w 1882 roku bohatera obrony Lwowa szybko się zakończyły. Rudolf Indruch nie dożył dnia w którym jego wizja Cmentarza Obrońców Lwowa została zrealizowana w całości (notabene nikt go jeszcze nie dożył). Architekt zmarł w 1927 roku w wieku 35 lat we Lwowie i spoczął na nekropolii swojego projektu.

        Projekt młodego architekta, który od wojny cierpiał na powracające choroby płuc, zakładał modyfikację nekropolii w sposób taki, by nie naruszyć tu istniejących już miejsc pochówku. Indruch w perfekcyjny sposób wykorzystał też ukształtowanie terenu cmentarza. Zbocze podzielono na tarasy. Indruch zakładał stworzenie osobnej alei prowadzącej od głównego wejścia, które miało znaleźć się od strony ulicy Pohulanki. Bramę zdobić miał orzeł zgarniający pod skrzydła swoje orlęta. Dalej prowadzić miały trzy szeregi schodów prowadzące do trzech półkolistych tarasów z grobami.

        Projekt zakładał budowę łuku triumfalnego otoczonego półkolistą kolumnadą składającą się z 12 kolumn doryckich. Na łuku zakładano umieszczenie rzeźby opierającego się o miecz rycerza. Po bokach słynne kamienne lwy z tarczami. Jedna z wyrytym herbem Lwowa i napisem “Zawsze wierny”, a drugi z polskim godłem i napisem “Tobie Polsko”. Za łukiem miejsce na katakumby, które jeszcze przed realizacją projektu wzbudziły kontrowersje, pomniki oraz okazałą Kaplicę Obrońców Lwowa, pomnik amerykańskich lotników (odsłonięty 20 maja 1925 roku) walczących i poległych w czasie obrony Lwowa i Pomnik Piechurów Francuskich (odsłonięty 26 maja 1938 roku)

        Wykonawcą projektu Indrucha został wybitny architekt lwowski Antoni Nestarowski. Ojciec urodzonego w 1901 roku Obrońcy Lwowa zakatowanego przez Ukraińców na Persenkówce 29 grudnia 1918 roku – Adama Karola Nestarowskiego. Nestarowski również zrezygnował z pobierania wynagrodzenia za swoją pracę. Budowa trwała aż kilkanaście lat, a II wojna światowa sprawiła, że nigdy nie została ukończona.

        Praca nad Cmentarzem Obrońców Lwowa według projektu Indrucha rozpoczęła się wmurowaniem kamienia węgielnego 26 maja 1922 roku. Budowę prowadzono etapami. W pierwszym etapie ukończona została kaplica. Koszt wykonania miejsca pamięci był ogromny, ale dużą ofiarnością wykazały się osoby prywatne, przedsiębiorstwa, samo miasto Lwów oraz pracujący za darmo architekci i rzeźbiarze. Stowarzyszenie Straż Mogił Polskich Bohaterów we Lwowie wydawało liczne publikacje w tym album “Semper Fidelis”. Jeśli macie go w oryginale to z chęcią go odkupimy. Prosimy o kontakt mailowy.

        Pierwszy etap prac nad nową odsłoną Cmentarza Obrońców Lwowa zakończono święceniem kaplicy w dniu 28 września 1924 roku. W Europie po zakończeniu morderczego konfliktu, jakim była I wojna światowa, zaczęto oddawać cześć bezimiennym ofiarom. Zrodzony w Europie kult Nieznanego Żołnierza dotarł również do Polski. Specjalne miejsce pamięci zdecydowano się stworzyć w Warszawie w gmachu Sztabu Głównego Wojska Polskiego. W losowaniu miejsca z którego pobrać należy ciało bezimiennego poległego padło na Lwów. 29 października 1925 roku na Cmentarzu Obrońców Lwowa dokonano trzech ekshumacji z bezimiennych grobów. Wykopano odziane w mundury ciała szeregowca, kaprala i sierżanta. Szczątki szeregowca przewieziono ze Lwowa podczas specjalnych uroczystości i złożono je pod kolumnadą Pałacu Saskiego 1 listopada 1925 roku w Warszawie na Placu Marszałka Józefa Piłsudskiego.

        Następnie ukończone zostały katakumby. Ciała obrońców spoczęły w nich 9 października 1932 roku. W katakumbach pogrzebano 72 żołnierzy ekshumowanych z różnych odcinków frontu polsko-ukraińskiego. Wojskowy cmentarz zasłużonych dla Lwowa miał różnić się od innych wojskowych cmentarzy Europy. W swojej wizji Indruch zezwolił na to, by rodziny poległych samodzielnie decydowały o wyglądzie pomników na nagrobkach. W Święto Niepodległości – 11 listopada 1934 roku nastąpiło odsłonięcie Pomnika Chwały na Cmentarzu Orląt. W przededniu II wojny światowej Cmentarz był praktycznie skończony. Decyzją Nestarowskiego zrezygnowano z budowy pomnika rycerza oraz popielnic, które zdobić miały pylony. Nie powstało jeszcze monumentalne wejście od Pohulanki. 9 sierpnia 1939 roku na Cmentarzu Obrońców Lwowa złożony został Władysław Preisner. To ostatni pochówek przed atakiem Niemców na Polskę 1 września 1939 roku. W przededniu wybuchu wojny na cmentarzu spoczywało 2859 osób. W tym również prochy ukraińskich Strzelców Siczowych. II wojna światowa całkowicie zablokowała dalsze prace w miejscu pamięci.

        O cmentarzu Obrońców Lwowa w 1943 roku tak pisał Józef Rudnicki: “Jest największą świętością Polski i jedną – chyba – z największych osobliwości na świecie”.

        II wojna światowa na Cmentarzu Łyczakowskim

        II wojna światowa nie była łaskawa dla Lwowa. Już w czasie pierwszych bombardowań zniszczona została słynna na cały świat fabryka wódki J.A Baczewski, przepiękny Pasaż Mikolascha, a pociski trafiły również na Cmentarz Łyczakowski. 1 września podczas ataku na lwowski dworzec poległo dwóch kolejarzy zmieniających światła w lokomotywie. Jednym z nich był weteran obrony miasta Wincenty Gerlach, którego wkrótce pochowano na Cmentarzu Obrońców Lwowa. We wrześniu pojawiły się tu jeszcze cztery groby, a miesiąc później kolejne pięć. W listopadzie jeszcze jeden. Oficjalnie wiadomo jeszcze o następnych czterech pochówkach poległych w walce z Niemcami.

        20 września 1939 roku na obszar nekropolii wdarli się nazistowscy żołnierze niemieccy wyparci wkrótce przez pluton Ludwika Grajewskiego. “Poddanie się nam oznacza pozostanie w Europie, poddanie się Armii Czerwonej to przejście na zawsze do Azji” – przekonywali naziści. 22 września Lwów poddał się jednak nie Wehrmachtowi, a Armii Czerwonej na spotkaniu w Winnikach i wszedł pod władanie sowietów, którzy już następnego dnia przygotowali zasadzkę na polskich oficerów. Nie zwiastowało to niczego dobrego ani dla miasta, ani dla cmentarzy. “Przyjaciele” ze wschodu szybko zdecydowali o tym, by na Łyczakowie grzebać swoich zmarłych. Rządzący przez pewien czas naziści wraz z otrzymaną pomocą zdążyli wymordować w mieście słynnych uczonych. Swoich zmarłych nie grzebali na Łyczakowie. Krótko po śmierci generała Władysława Sikorskiego w lipcu 1944 roku na Cmentarzu złożono wieniec upamiętniający dowódcę. Akcja przeprowadzona przez AK została rozpracowana przez policję ukraińską. Składających kwiaty aresztowano, acz udało im się później uciec. Miasto wkrótce znów przeszło pod panowanie sowietów.

        Sam Cmentarz Obrońców Lwowa (Cmentarz Orląt) nie uległ zniszczeniu podczas działań wojennych. Dużo mniej szczęścia miała główna część Cmentarza Łyczakowskiego. Najgorsze dla Cmentarza Obrońców miało dopiero nadejść.

        Wschodni wiatr odnowy…

        Sowiecka rewizja granic zmusiła większość Polaków do ucieczki ze Lwowa. Błyskawicznie po ogłoszeniu uchwał jałtańskich rozpoczęła się wywózka Polaków z miasta. Kto chciał zostać we Lwowie ryzykował nawet życiem. W mieście pozostało niewielu sprawiedliwych takich jak sekretarz stowarzyszenia Straży Mogił Polskich Bohaterów we Lwowie Maria Tereszczakówna. Mogiła polskich żołnierzy nie podobała się zarówno sowietom, którym przypominała spektakularną klęskę podczas czerwonej nawałnicy 1920 roku, ale też pozostałym tu mieszkańcom miasta o niepolskich rysach twarzy. Największa fala deportacji Polaków ze Lwowa skończyła się w 1946 roku. Tym, którzy pozostali o Cmentarz Orląt dbać wolno nie było. Groby błyskawicznie zarosły chwastami i zielskiem.

        Nowe władze nie zwlekały zbyt długo z rozpoczęciem dewastacji Cmentarza Obrońców Lwowa. Za ogólnym przyzwoleniem rozpoczęły się tu huczne menelskie imprezy, a wraz z nimi pojawiły się obraźliwe malunki. Błyskawicznie zniszczono schody do Pomnika Chwały i rozkradziono co cenniejsze płyty nagrobne. Splądrowano groby w katakumbach, rozbito tablice na pomnikach i zeszlifowano napisy “Zawsze wierny” oraz “Tobie Polsko”. Na początku lat 50-tych ubiegłego wieku zniszczono pomniki upamiętniające przedstawicieli imperialistycznego zachodu. Mowa oczywiście o pomnikach Lotników Amerykańskich i żołnierzy francuskich. Znikały kolejne krzyże i zdobienia.

        W latach 60-tych rozdzielono cmentarne lwy. Jeden trafił na Wysoki Zamek czyli tak naprawdę Kopiec Unii Lubelskiej. Drugi trafił na ul. Dzierżyńskiego, a następnie przeniesiono i ustawiono go przy drodze na Winniki. Obecni we Lwowie Polacy składali hołd lwu przeniesionemu na Kopiec Unii Lubelskiej więc przeniesiono go jeszcze raz przed klinikę psychiatryczną na Kulparkowie. W polskie święta teren cmentarza patrolowała milicja, a śmiałków, którzy próbowali oddać hołd poległym szczuto psami i zamykano w więzieniach. A miało być jeszcze gorzej…

        Atak na Cmentarz Orląt Lwowskich

        25 sierpnia 1971 roku przystąpiono do ostatecznego ataku na polskie miejsce pamięci. Na cmentarz wjechały “bratnie” spychacze. Zniszczono dwanaście kolumn otaczających Pomnik Chwały. Ten próbowano zburzyć stalowymi linami podczepionymi do czołgów, ale rozbić go się nie udało. W akcie desperacji ostrzelano napisy na pylonach. Zaorano groby i przysypano je gruzem z rozbitych kolumn, który posłużył też do budowy pomnika Lenina we Lwowie. Pamiątką po czarnym dniu Cmentarza Obrońców Lwowa jest zniszczona podstawa jednego z pylonów. Nad katakumbami umieszczono zakład kamieniarski. Okoliczni mieszkańcy wypasali krowy na polskim cmentarzu.

        W latach 70-tych władze zdecydowały też o przedłużeniu ulicy Stefana Banacha. Dziwnym trafem projekt przygotowano tak, by konieczne było rozoranie pozostałych jeszcze polskich grobów. Na szczęście Marii Tereszczakównej udało się przeprowadzić ekshumacje zmarłych i przenieść ciała do innych grobów na Cmentarzu Łyczakowskim. Uratowała m.in. ciało wielkiego bohatera generała Tadeusza Jordan-Rozwadowskiego, twórcy polskiej armii i obrońcy Lwowa. Dla bezpieczeństwa nie ogłoszono do których grobów przenosi się zmarłych bohaterów. Maria Tereszczakówna zmarła we Lwowie w wieku 96 lat zabierając do grobu na Cmentarzu Janowskim wiele tajemnic. Dziś nikt już tego nie wie.

        24 sierpnia 1991 roku Rada Najwyższa Ukraińskiej SSR uchwaliła Deklarację Niepodległości, a 1 grudnia w referendum przegłosowano utworzenie suwerennego państwa. 2 grudnia 1991 roku Polska, jako pierwszy kraj na świecie, uznała niepodległość Ukrainy. Nastąpiło ocieplenie w stosunkach dyplomatycznych. Jeszcze przed tym wydarzeniem rozpoczęły się nieśmiałe działania mające na celu przywrócenie szacunku miejscu pochówku polskich żołnierzy.

        Cmentarz Orląt – powrót

        Już w 1989 roku pracownicy polskiej spółki Energopol, która już wcześniej pracowała na terenach dawnych Kresów m.in, przy budowie gazociągu Urengoj – Użhorod, gazociągu Bohorodczany, aż wreszcie elektrowni atomowej, rozpoczęli nie do końca legalne działania mające na celu uporządkowanie Cmentarza Obrońców Lwowa. W połowie maja odbyło się spotkanie polsko-ukraińskiej grupy mającej na celu wynegocjowanie dalszych prac. Uzyskano nieoficjalną zgodę na rozwój dalszych prac. Na teren cmentarza wjechał ciężki sprzęt, usunięto dwumetrową warstwę śmieci i gruz oraz odsłonięto groby. Pracownicy Energopolu zadbali o jeszcze jedno, równie ważne, miejsce pamięci we Lwowie. Przy ulicy Warszawskiej we Lwowie w okolicach Cmentarza Zamarstynowskiego znajduje się zbiorowa mogiła żołnierzy poległych w walkach o Lwów we wrześniu 1939 roku. Nieopodal ogródków działkowych spoczywają ciała członków 11. Karpackiej Dywizji Piechoty. Poległych może być nawet około tysiąca. Energopol pomógł też w ochronie zdewastowanych mogił na Cmentarzu Janowskim.

        Komunistyczne władze zadbały o to, by mogiła zniknęła z powierzchni ziemi tak samo jak Cmentarz Orląt. W 1989 roku Energopol postawił tu nagrobek. Tabliczka jednak zniknęła. Dziś imiennie wymieniono jedynie dwóch ze spoczywających tu żołnierzy. Obrońcy Lwowa leżą też w mogiłach na Cmentarzu Janowskim. Warto o nich pamiętać podczas wizyty we Lwowie.

        W październiku 1989 roku na Cmentarz Orląt powróciła płyta upamiętniająca nieznanych żołnierzy z Persenkówki. 1 listopada doszło na terenie cmentarza do pojednania dwóch narodów. To jednak jeszcze nie rozwiązało sprawy do końca. W grudniu 1995 roku władze Lwowa zakazały prowadzenia dalszych prac. Do porozumienia doszło tak właściwie dopiero w 2005 roku. Miasto wyraziło zgodę na restaurację pomnika lotników amerykańskich i piechurów francuskich. Na cmentarz nie mogły jednak wrócić lwy, a władzom nie podobał się Szczerbiec umieszczony na płycie Mogiły Pięciu z Persenkówki.

        24 czerwca 2005 roku Aleksander Kwaśniewski i Wiktor Juszczenko, a także kardynał Marian Jaworski i kardynał Lubomyr Huzar, oficjalnie otwarli odrestaurowany Cmentarz Orląt. W grudniu 2015 roku Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego ogłosiło radosną wiadomość o uzyskaniu pozwolenia na ponowne ustawienie lwów przed Pomnikiem Chwały. Po 45 latach rozłąki lwy znów są razem. W 2016 roku odrestaurowano je ze środków strony polskiej. Dziś nie są jednak “zawsze wierne Polsce”.

        Cmentarz Orląt Lwowskich obecnie

        We wtorek 13 marca 2018 roku około godziny 21:15 czasu lokalnego na Cmentarzu Obrońców Lwowa doszło do antypolskiego incydentu. Nieznany sprawca wrzucił na cmentarz nieznany przedmiot (prawdopodobnie granat) po eksplozji którego powstał krater głęboki na około 30 centymetrów. W wybuchu na Cmentarzu Orląt nie ucierpiały nagrobki ani znajdujące się na cmentarzu budynki. Od tego czasu sytuacja związana z cmentarzem polskich bohaterów Obrony Lwowa zaczęła się robić gorąca.

        Pod koniec października Rada Obwodowa we Lwowie wyraziła stanowisko o chęci usunięcia “symbolu polskiej okupacji Lwowa” czyli pomników lwów na Cmentarzu Obrońców Lwowa. Niedługo później echem w polskich mediach odbiła się akcja kibiców Śląska Wrocław, którzy upamiętnili Obrońców Lwowa w 100. rocznicę ataku na miasto.

        Akcja wywołała burzę w lokalnych lwowskich mediach i sprawiła, że policja, służby bezpieczeństwa i ochrona cmentarza zaczęły przyglądać się polskim pielgrzymom na groby bohaterów. Dostaliśmy sygnały od jednego z czytelników o zamknięciu wejść na Cmentarz Łyczakowski i pozostawieniu jedynie tego od frontu z kasą biletową. Nasi czytelnicy zostali cofnięci z cmentarza.

        Szerokim echem odbiło się również zatrzymanie studentów Wyżej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, którzy za odpalenie dwóch rac przy Pomniku Chwały zostali aresztowani. Proszę upowszechniać ten post we wszystkich możliwych mediach.

  2. SobiePan :

    Cmentarz Obrońców Lwowa – Cmentarz Orląt na Cmentarzu Łyczakowskim
    Cmentarz Obrońców Lwowa – Cmentarz Orląt na Cmentarzu Łyczakowskim
    3 grudnia 2018 przez admin

    Cmentarz Obrońców Lwowa nazywany Cmentarzem Orląt Lwowskich to autonomiczna część otwartego w 1786 roku Cmentarza Łyczakowskiego. Odwiedzenie cmentarza jest jednym z najważniejszych punktów jednodniowych wycieczek do Lwowa. Spoczywają tu żołnierze polegli podczas bohaterskiej walk o Lwów i Małopolskę Wschodnią. Większość poległa w latach 1918 – 1920, ale na cmentarzu znajdują się groby obrońców, którzy zmarli również w latach po zakończeniu walk oraz podczas II wojny światowej. Historia jednej z najważniejszych nekropolii Lwowa – Cmentarza Obrońców Lwowa znanego jako Cmentarz Orląt jest niezwykle burzliwa dlatego pragniemy ją teraz przybliżyć.

    Obrona Lwowa

    Burzliwa historia Cmentarza Obrońców Lwowa znanego jako Cmentarz Orląt rozpoczyna się tak właściwie od proklamacji Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej we Lwowie w 1918 roku i Obrony Lwowa trwającej przez pierwsze trzy tygodnie listopada 1918 roku. Bratobójczy konflikt we Lwowie rozpoczął się wczesnym rankiem 1 listopada 1918 roku. Należący do austriackich sił żołnierze o narodowości ukraińskiej, protegowani przez Wiedeń, opanowali najważniejsze budynki we Lwowie. Ukraińska akcja ubiegła niewielkie polskie siły i przyspieszona została nadjeżdżającą z Krakowa delegacją Polskiej Komisji Likwidacyjnej.
    Wycofujące się siły przegranych w I wojnie światowej Austriaków pozostawiły Ukraińcom sprzęt w tym całe zapasy karabinów i amunicji pozostałe w Małopolsce Wschodniej. Upadający okupant doprowadził do sytuacji w której na ziemi Czerwińskiej i we Lwowie nie stacjonowały żadne zorganizowane siły składające się z polskich żołnierzy. Brakowało oficerów. Jeszcze tego samego dnia we Lwowie pojawiły się polskie punkty oporu w szkole im. Henryka Sienkiewicza oraz w Domu Akademickim. W czasie pierwszych dni walk Ukraińcom udało się ściągnąć do Lwowa dodatkowe posiłki z okolicznych miast.
    Sytuacja polskich sił była dramatyczna. Do walki stanęli mieszczanie wyposażeni często w broń myśliwską, stare pistolety, a nawet pamiątkową broń białą i pięści. Początkowo profesjonalną broń udawało się zdobyć dopiero pokonując przeciwnika. Sytuacja w mieście była dramatyczna. Nie działało oświetlenie i wodociągi, a do objętego walkami miasta nie dojeżdżało zaopatrzenie. Dramatyzmu sytuacji nadały też bandy rabusiów grasujących po mieście. Z przejętych w pierwszych dniach ataku więzień wypuszczono przestępców. Ze względu na umyślne działania austriackiego zaborcy do broni stanąć musieli wszyscy. Kobiety, starcy, dziewczynki, chłopcy, a nawet dzieci – legendarne już lwowskie Orlęta. Pierwszym poległym po stronie polskiej był 23-letni Andrzej Battaglia. Postrzelony przez Ukraińców w brzuch po próbie podjęcia negocjacji z siłami ukraińskimi, które zajęły dawne koszary 15. Pułku Piechoty Austro Węgier przy Kurkowej (obecnie ul. Łysenki 12). Postrzelono go w nocy z 31 października na 1 listopada. Zmarł cztery dni później w wyniku odniesionych ran po operacji przeprowadzonej w szpitalu na Łyczakowie.
    Już w czasie pierwszych dni konfliktów siły polskie odnosiły spore sukcesy. Odbito dworzec Lwów Główny, koszary Wuleckie, szkołę kadetów, dyrekcję lwowskiej policji. Do 10 listopada 1918 roku siły polskie kontrolowały przedmieścia miasta oraz zachodnią jego część. Pierwszy duży etap walk, polegający praktycznie na utrzymaniu miasta do chwili nadejścia odsieczy, zakończył się wynegocjowaniem zawieszenia broni w dniu 17 listopada. Zawieszenie walk w wyniszczonym już mieście trwało do 21 listopada.
    Już 21 listopada splotły się losy Cmentarza Łyczakowskiego z przyszłym Cmentarzem Orląt, bowiem w drugim etapie obrony Lwowa działania zbrojne toczyły się również na terenie Łyczakowa i Cmentarza Łyczakowskiego. To tu, między nagrobkami, życie za ojczyznę oddał jeden z młodszych obrońców – harcerz i gimnazjalista, 14-letni Jurek Bitschan. W walkach o Lwów wziął udział wbrew woli ojczyma, cenionego kulparkowskiego lekarza, doktora Romana Zagórskiego.

    “Obowiązkiem moim jest iść, gdy mam dość sił, bo braknie ciągle ludzi do oswobodzenia Lwowa” – pisał w liście pozostawionym rodzicom. W domu zostawił otwartą książkę “Śpiewy historyczne”

    Jurek Bitschan wstąpił do oddziału Stanisława Petriego. Gimnazjalista walczył od wieczora, 20 listopada. Podczas walki na Cmentarzu Łyczakowskim ostrzeliwał się zza jednego z nagrobków w południowej części nekropolii. Mimo osłony został trafiony i raniony w nogi przez amunicję ekrazytową. Trwający ostrzał uniemożliwił ewakuację rannego. Poległ rankiem 21 listopada podczas swojej pierwszej i ostatniej w życiu potyczki. Dzień przed nadejściem odsieczy. Ciało syna Aleksandry Zagórskiej spoczywa w katakumbach na Cmentarzu Obrońców Lwowa. Miejsce śmierci upamiętnione jest pomnikiem.

    Utrzymanie Lwowa nie zakończyło konfliktu w listopadzie 1918 roku. Ogromna odsiecz w liczbie ponad 1200 żołnierzy i 140 oficerów wyruszyła z Przemyśla 19 listopada. W nocy z 21 na 22 listopada wyparci ze swoich pozycji Ukraińcy uciekli z miasta. Wyparte z miasta siły rozpoczęły oblężenie Lwowa chcą złamać odciętych od zaopatrzenia obrońców pozostałych w mieście. Ukraińcy podejmowali liczne próby podbicia miasta. Pierwsze rozpoczęto od intensywnego ostrzału na dwa dni przed Wigilią Bożego Narodzenia 1918 roku. Atak ruszył 27 grudnia 1918 roku. Kolejny 17 lutego 1919 roku. Po tymczasowym zawieszeniu broni w dniach od 24 lutego do 1 marca 1919 roku nastały kolejne walki. Oblężenie Lwowa zakończyło się dopiero na początku maja 1919 roku. W trwającym od listopada do lipca 1919 roku konflikcie poległo około 10 tysięcy polskich żołnierzy. Podczas pierwszych trzech tygodni obrony miasta śmierć poniosło 1374 uczniów i studentów. 2640 poległych nie przekroczyło 25. roku życia. W walkach brali udział również weterani powstania styczniowego. Dwóch z nich poniosło śmierć w wieku 75 lat. Walki zakończyły się wygraną Polaków. Już wkrótce ze wschodu nadejść miało jednak kolejne zagrożenie.

    Najmłodszy Obrońca Lwowa – urodzony w Warszawie, Stefan Wesołowski, uciekł z domu i dołączył do Legionów jako 9-latek. Był najmłodszym kapralem Wojska Polskiego, kawalerem orderu Virtuti Militari. Zmarł 1 kwietnia 1987 roku w Miami Beach na Florydzie. Najdłużej żyjącym spośród Obrońców Lwowa przed Ukraińcami i Sowietami z 1920 roku był pułkownik Aleksander Sałacki, zmarły na początku kwietnia 2008 roku w Tychach w wieku 104 lat.

    Straż Mogił Polskich Bohaterów we Lwowie

    Podczas obrony miasta nie było czasu i możliwości grzebania poległych. Zmarłych chowano w pobliżu miejsc w których polegli, jednak już po zakończeniu obrony Lwowa dokonano ekshumacji ofiar i jeszcze wiosną ciała przeniesiono na specjalnie wydzielony teren na zboczu za Cmentarzem Łyczakowskim. Cmentarz Orląt w jego pierwotnej wersji zaprojektował architekt Władysław Kubik. W pierwszą rocznicę walk o Lwów święty Józef Bilczewski celebrował na Łyczakowie mszę w intencji zmarłych żołnierzy.

    W lipcu 1919 roku pojawił się pomysł utworzenia we Lwowie stowarzyszenia Straż Mogił Polskich Bohaterów we Lwowie. Pomysłodawcą powstania towarzystwa była Maria Ciszkowa, matka 18-letniego Tadeusza, rannego pod Zborowem, zmarłego miesiąc wcześniej w szpitalu we Lwowie. Do działania włączyła się również żona prezydenta Lwowa Józefa Neumanna (również aktywnego obrońcy miasta), a także generał Jan Thullie ze Złoczowa.

    27 sierpnia 1919 roku kapelan Józef Panaś (również jeden z aktywnych dowódców obrony Lwowa), sformułował statut organizacji na pierwszym oficjalnym spotkaniu stowarzyszenia. Wśród działaczy organizacji znalazł się m.in. urodzony w Stryju słynny poeta Kornel Makuszyński, generał Juliusz Tadeusz Tarnawa-Malczewski, wojewoda lwowski Paweł Garapich, biskup Bolesław Twardowski czy arcybiskup Józef Bilczewski. Głównym efektem działań Stowarzyszenia była nie tylko troska o groby, ale i przygotowanie całkowicie nowej odsłony miejsca pamięci ofiar obrony Lwowa.

    Kolejna wojna, tym razem z bolszewikami, wywołała konieczność ponownej obrony miasta. Na cmentarzu pojawiły się nagrobki kolejnych poległych, a wojenna zawierucha uniemożliwiła realizację pierwszego projektu. 22 listopada 1920 roku Lwów został – jako jedyne polskie miasto – odznaczony najwyższym wojskowym orderem Virtuti Militari. Na Rynku zorganizowana została defilada w obecności Józefa Piłsudskiego. Państwo doceniło bohaterstwo walk o zachowanie polskości Lwowa z 1918 roku oraz odparcie ataku bolszewików w 1920 roku. Jesienią 1921 roku znów zajęto się formą upamiętnienia poległych. Straż Mogił Polskich Bohaterów pod wodzą żony prezydenta Lwowa rozpoczęła zbiórkę na nowy cmentarz.

    Poholanki
    Konkurs na nowy Cmentarz Orląt

    Stowarzyszenie powołało komisję na czele której stanął architekt Michał Łużecki. W 1921 roku do Lwowa sprowadzono granit na budowę pomnika. Zebrane środki przeznaczono też na powiększenie obszaru Cmentarza poprzez wykupienie gruntu od sióstr benedyktynek. Koło Architektów zorganizowało konkurs na projekt mauzoleum poległych bohaterów. Do konkursu rozstrzygniętego w październiku zgłosiło się pięciu architektów. Zwycięskim projektem Cmentarza Obrońców Lwowa i Pomnika Chwały okazał się projekt pod nazwą “Białe Róże”. Jego autor nie był znany aż do momentu rozstrzygnięcia konkursu. Autorem okazał się jeden z Obrońców Lwowa – młody student wydziału architektury na Politechnice Lwowskiej – Rudolf Indruch

    Gdy okazało się, że za projektem nie stoi znane nazwisko, a osoba, która nawet nie skończyła jeszcze studiów, wzbudził on kontrowersje. Indruchowi zarzucano, że realizacja projektu będzie zbyt droga. Warto wspomnieć też, że mówimy o czasach wysokiego zadłużenia kraju i zwiększonej emisji pieniądza. Ostatecznie – śmiały bądź co bądź – projekt przyjęto do realizacji dzięki środkom zebranym przez Straż Mogił Polskich Bohaterów we Lwowie. Możliwe, że przyczyniła się do tego też decyzja Indrucha. Architekt zrezygnował z finansowej gratyfikacji w wysokości 40 tysięcy marek polskich oraz z wynagrodzenia za późniejsze wykonanie projektu. Niestety, losy urodzonego w 1882 roku bohatera obrony Lwowa szybko się zakończyły. Rudolf Indruch nie dożył dnia w którym jego wizja Cmentarza Obrońców Lwowa została zrealizowana w całości (notabene nikt go jeszcze nie dożył). Architekt zmarł w 1927 roku w wieku 35 lat we Lwowie i spoczął na nekropolii swojego projektu.

    Projekt młodego architekta, który od wojny cierpiał na powracające choroby płuc, zakładał modyfikację nekropolii w sposób taki, by nie naruszyć tu istniejących już miejsc pochówku. Indruch w perfekcyjny sposób wykorzystał też ukształtowanie terenu cmentarza. Zbocze podzielono na tarasy. Indruch zakładał stworzenie osobnej alei prowadzącej od głównego wejścia, które miało znaleźć się od strony ulicy Pohulanki. Bramę zdobić miał orzeł zgarniający pod skrzydła swoje orlęta. Dalej prowadzić miały trzy szeregi schodów prowadzące do trzech półkolistych tarasów z grobami.

    Projekt zakładał budowę łuku triumfalnego otoczonego półkolistą kolumnadą składającą się z 12 kolumn doryckich. Na łuku zakładano umieszczenie rzeźby opierającego się o miecz rycerza. Po bokach słynne kamienne lwy z tarczami. Jedna z wyrytym herbem Lwowa i napisem “Zawsze wierny”, a drugi z polskim godłem i napisem “Tobie Polsko”. Za łukiem miejsce na katakumby, które jeszcze przed realizacją projektu wzbudziły kontrowersje, pomniki oraz okazałą Kaplicę Obrońców Lwowa, pomnik amerykańskich lotników (odsłonięty 20 maja 1925 roku) walczących i poległych w czasie obrony Lwowa i Pomnik Piechurów Francuskich (odsłonięty 26 maja 1938 roku)

    Wykonawcą projektu Indrucha został wybitny architekt lwowski Antoni Nestarowski. Ojciec urodzonego w 1901 roku Obrońcy Lwowa zakatowanego przez Ukraińców na Persenkówce 29 grudnia 1918 roku – Adama Karola Nestarowskiego. Nestarowski również zrezygnował z pobierania wynagrodzenia za swoją pracę. Budowa trwała aż kilkanaście lat, a II wojna światowa sprawiła, że nigdy nie została ukończona.

    Praca nad Cmentarzem Obrońców Lwowa według projektu Indrucha rozpoczęła się wmurowaniem kamienia węgielnego 26 maja 1922 roku. Budowę prowadzono etapami. W pierwszym etapie ukończona została kaplica. Koszt wykonania miejsca pamięci był ogromny, ale dużą ofiarnością wykazały się osoby prywatne, przedsiębiorstwa, samo miasto Lwów oraz pracujący za darmo architekci i rzeźbiarze. Stowarzyszenie Straż Mogił Polskich Bohaterów we Lwowie wydawało liczne publikacje w tym album “Semper Fidelis”. Jeśli macie go w oryginale to z chęcią go odkupimy. Prosimy o kontakt mailowy.

    Pierwszy etap prac nad nową odsłoną Cmentarza Obrońców Lwowa zakończono święceniem kaplicy w dniu 28 września 1924 roku. W Europie po zakończeniu morderczego konfliktu, jakim była I wojna światowa, zaczęto oddawać cześć bezimiennym ofiarom. Zrodzony w Europie kult Nieznanego Żołnierza dotarł również do Polski. Specjalne miejsce pamięci zdecydowano się stworzyć w Warszawie w gmachu Sztabu Głównego Wojska Polskiego. W losowaniu miejsca z którego pobrać należy ciało bezimiennego poległego padło na Lwów. 29 października 1925 roku na Cmentarzu Obrońców Lwowa dokonano trzech ekshumacji z bezimiennych grobów. Wykopano odziane w mundury ciała szeregowca, kaprala i sierżanta. Szczątki szeregowca przewieziono ze Lwowa podczas specjalnych uroczystości i złożono je pod kolumnadą Pałacu Saskiego 1 listopada 1925 roku w Warszawie na Placu Marszałka Józefa Piłsudskiego.

    Następnie ukończone zostały katakumby. Ciała obrońców spoczęły w nich 9 października 1932 roku. W katakumbach pogrzebano 72 żołnierzy ekshumowanych z różnych odcinków frontu polsko-ukraińskiego. Wojskowy cmentarz zasłużonych dla Lwowa miał różnić się od innych wojskowych cmentarzy Europy. W swojej wizji Indruch zezwolił na to, by rodziny poległych samodzielnie decydowały o wyglądzie pomników na nagrobkach. W Święto Niepodległości – 11 listopada 1934 roku nastąpiło odsłonięcie Pomnika Chwały na Cmentarzu Orląt. W przededniu II wojny światowej Cmentarz był praktycznie skończony. Decyzją Nestarowskiego zrezygnowano z budowy pomnika rycerza oraz popielnic, które zdobić miały pylony. Nie powstało jeszcze monumentalne wejście od Pohulanki. 9 sierpnia 1939 roku na Cmentarzu Obrońców Lwowa złożony został Władysław Preisner. To ostatni pochówek przed atakiem Niemców na Polskę 1 września 1939 roku. W przededniu wybuchu wojny na cmentarzu spoczywało 2859 osób. W tym również prochy ukraińskich Strzelców Siczowych. II wojna światowa całkowicie zablokowała dalsze prace w miejscu pamięci.

    O cmentarzu Obrońców Lwowa w 1943 roku tak pisał Józef Rudnicki: “Jest największą świętością Polski i jedną – chyba – z największych osobliwości na świecie”.

    II wojna światowa na Cmentarzu Łyczakowskim

    II wojna światowa nie była łaskawa dla Lwowa. Już w czasie pierwszych bombardowań zniszczona została słynna na cały świat fabryka wódki J.A Baczewski, przepiękny Pasaż Mikolascha, a pociski trafiły również na Cmentarz Łyczakowski. 1 września podczas ataku na lwowski dworzec poległo dwóch kolejarzy zmieniających światła w lokomotywie. Jednym z nich był weteran obrony miasta Wincenty Gerlach, którego wkrótce pochowano na Cmentarzu Obrońców Lwowa. We wrześniu pojawiły się tu jeszcze cztery groby, a miesiąc później kolejne pięć. W listopadzie jeszcze jeden. Oficjalnie wiadomo jeszcze o następnych czterech pochówkach poległych w walce z Niemcami.

    20 września 1939 roku na obszar nekropolii wdarli się nazistowscy żołnierze niemieccy wyparci wkrótce przez pluton Ludwika Grajewskiego. “Poddanie się nam oznacza pozostanie w Europie, poddanie się Armii Czerwonej to przejście na zawsze do Azji” – przekonywali naziści. 22 września Lwów poddał się jednak nie Wehrmachtowi, a Armii Czerwonej na spotkaniu w Winnikach i wszedł pod władanie sowietów, którzy już następnego dnia przygotowali zasadzkę na polskich oficerów. Nie zwiastowało to niczego dobrego ani dla miasta, ani dla cmentarzy. “Przyjaciele” ze wschodu szybko zdecydowali o tym, by na Łyczakowie grzebać swoich zmarłych. Rządzący przez pewien czas naziści wraz z otrzymaną pomocą zdążyli wymordować w mieście słynnych uczonych. Swoich zmarłych nie grzebali na Łyczakowie. Krótko po śmierci generała Władysława Sikorskiego w lipcu 1944 roku na Cmentarzu złożono wieniec upamiętniający dowódcę. Akcja przeprowadzona przez AK została rozpracowana przez policję ukraińską. Składających kwiaty aresztowano, acz udało im się później uciec. Miasto wkrótce znów przeszło pod panowanie sowietów.

    Sam Cmentarz Obrońców Lwowa (Cmentarz Orląt) nie uległ zniszczeniu podczas działań wojennych. Dużo mniej szczęścia miała główna część Cmentarza Łyczakowskiego. Najgorsze dla Cmentarza Obrońców miało dopiero nadejść.

    Wschodni wiatr odnowy…

    Sowiecka rewizja granic zmusiła większość Polaków do ucieczki ze Lwowa. Błyskawicznie po ogłoszeniu uchwał jałtańskich rozpoczęła się wywózka Polaków z miasta. Kto chciał zostać we Lwowie ryzykował nawet życiem. W mieście pozostało niewielu sprawiedliwych takich jak sekretarz stowarzyszenia Straży Mogił Polskich Bohaterów we Lwowie Maria Tereszczakówna. Mogiła polskich żołnierzy nie podobała się zarówno sowietom, którym przypominała spektakularną klęskę podczas czerwonej nawałnicy 1920 roku, ale też pozostałym tu mieszkańcom miasta o niepolskich rysach twarzy. Największa fala deportacji Polaków ze Lwowa skończyła się w 1946 roku. Tym, którzy pozostali o Cmentarz Orląt dbać wolno nie było. Groby błyskawicznie zarosły chwastami i zielskiem.

    Nowe władze nie zwlekały zbyt długo z rozpoczęciem dewastacji Cmentarza Obrońców Lwowa. Za ogólnym przyzwoleniem rozpoczęły się tu huczne menelskie imprezy, a wraz z nimi pojawiły się obraźliwe malunki. Błyskawicznie zniszczono schody do Pomnika Chwały i rozkradziono co cenniejsze płyty nagrobne. Splądrowano groby w katakumbach, rozbito tablice na pomnikach i zeszlifowano napisy “Zawsze wierny” oraz “Tobie Polsko”. Na początku lat 50-tych ubiegłego wieku zniszczono pomniki upamiętniające przedstawicieli imperialistycznego zachodu. Mowa oczywiście o pomnikach Lotników Amerykańskich i żołnierzy francuskich. Znikały kolejne krzyże i zdobienia.

    W latach 60-tych rozdzielono cmentarne lwy. Jeden trafił na Wysoki Zamek czyli tak naprawdę Kopiec Unii Lubelskiej. Drugi trafił na ul. Dzierżyńskiego, a następnie przeniesiono i ustawiono go przy drodze na Winniki. Obecni we Lwowie Polacy składali hołd lwu przeniesionemu na Kopiec Unii Lubelskiej więc przeniesiono go jeszcze raz przed klinikę psychiatryczną na Kulparkowie. W polskie święta teren cmentarza patrolowała milicja, a śmiałków, którzy próbowali oddać hołd poległym szczuto psami i zamykano w więzieniach. A miało być jeszcze gorzej…

    Atak na Cmentarz Orląt Lwowskich

    25 sierpnia 1971 roku przystąpiono do ostatecznego ataku na polskie miejsce pamięci. Na cmentarz wjechały “bratnie” spychacze. Zniszczono dwanaście kolumn otaczających Pomnik Chwały. Ten próbowano zburzyć stalowymi linami podczepionymi do czołgów, ale rozbić go się nie udało. W akcie desperacji ostrzelano napisy na pylonach. Zaorano groby i przysypano je gruzem z rozbitych kolumn, który posłużył też do budowy pomnika Lenina we Lwowie. Pamiątką po czarnym dniu Cmentarza Obrońców Lwowa jest zniszczona podstawa jednego z pylonów. Nad katakumbami umieszczono zakład kamieniarski. Okoliczni mieszkańcy wypasali krowy na polskim cmentarzu.

    W latach 70-tych władze zdecydowały też o przedłużeniu ulicy Stefana Banacha. Dziwnym trafem projekt przygotowano tak, by konieczne było rozoranie pozostałych jeszcze polskich grobów. Na szczęście Marii Tereszczakównej udało się przeprowadzić ekshumacje zmarłych i przenieść ciała do innych grobów na Cmentarzu Łyczakowskim. Uratowała m.in. ciało wielkiego bohatera generała Tadeusza Jordan-Rozwadowskiego, twórcy polskiej armii i obrońcy Lwowa. Dla bezpieczeństwa nie ogłoszono do których grobów przenosi się zmarłych bohaterów. Maria Tereszczakówna zmarła we Lwowie w wieku 96 lat zabierając do grobu na Cmentarzu Janowskim wiele tajemnic. Dziś nikt już tego nie wie.

    24 sierpnia 1991 roku Rada Najwyższa Ukraińskiej SSR uchwaliła Deklarację Niepodległości, a 1 grudnia w referendum przegłosowano utworzenie suwerennego państwa. 2 grudnia 1991 roku Polska, jako pierwszy kraj na świecie, uznała niepodległość Ukrainy. Nastąpiło ocieplenie w stosunkach dyplomatycznych. Jeszcze przed tym wydarzeniem rozpoczęły się nieśmiałe działania mające na celu przywrócenie szacunku miejscu pochówku polskich żołnierzy.

    Cmentarz Orląt – powrót

    Już w 1989 roku pracownicy polskiej spółki Energopol, która już wcześniej pracowała na terenach dawnych Kresów m.in, przy budowie gazociągu Urengoj – Użhorod, gazociągu Bohorodczany, aż wreszcie elektrowni atomowej, rozpoczęli nie do końca legalne działania mające na celu uporządkowanie Cmentarza Obrońców Lwowa. W połowie maja odbyło się spotkanie polsko-ukraińskiej grupy mającej na celu wynegocjowanie dalszych prac. Uzyskano nieoficjalną zgodę na rozwój dalszych prac. Na teren cmentarza wjechał ciężki sprzęt, usunięto dwumetrową warstwę śmieci i gruz oraz odsłonięto groby. Pracownicy Energopolu zadbali o jeszcze jedno, równie ważne, miejsce pamięci we Lwowie. Przy ulicy Warszawskiej we Lwowie w okolicach Cmentarza Zamarstynowskiego znajduje się zbiorowa mogiła żołnierzy poległych w walkach o Lwów we wrześniu 1939 roku. Nieopodal ogródków działkowych spoczywają ciała członków 11. Karpackiej Dywizji Piechoty. Poległych może być nawet około tysiąca. Energopol pomógł też w ochronie zdewastowanych mogił na Cmentarzu Janowskim.

    Komunistyczne władze zadbały o to, by mogiła zniknęła z powierzchni ziemi tak samo jak Cmentarz Orląt. W 1989 roku Energopol postawił tu nagrobek. Tabliczka jednak zniknęła. Dziś imiennie wymieniono jedynie dwóch ze spoczywających tu żołnierzy. Obrońcy Lwowa leżą też w mogiłach na Cmentarzu Janowskim. Warto o nich pamiętać podczas wizyty we Lwowie.

    W październiku 1989 roku na Cmentarz Orląt powróciła płyta upamiętniająca nieznanych żołnierzy z Persenkówki. 1 listopada doszło na terenie cmentarza do pojednania dwóch narodów. To jednak jeszcze nie rozwiązało sprawy do końca. W grudniu 1995 roku władze Lwowa zakazały prowadzenia dalszych prac. Do porozumienia doszło tak właściwie dopiero w 2005 roku. Miasto wyraziło zgodę na restaurację pomnika lotników amerykańskich i piechurów francuskich. Na cmentarz nie mogły jednak wrócić lwy, a władzom nie podobał się Szczerbiec umieszczony na płycie Mogiły Pięciu z Persenkówki.

    24 czerwca 2005 roku Aleksander Kwaśniewski i Wiktor Juszczenko, a także kardynał Marian Jaworski i kardynał Lubomyr Huzar, oficjalnie otwarli odrestaurowany Cmentarz Orląt. W grudniu 2015 roku Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego ogłosiło radosną wiadomość o uzyskaniu pozwolenia na ponowne ustawienie lwów przed Pomnikiem Chwały. Po 45 latach rozłąki lwy znów są razem. W 2016 roku odrestaurowano je ze środków strony polskiej. Dziś nie są jednak “zawsze wierne Polsce”.

    Cmentarz Orląt Lwowskich obecnie

    We wtorek 13 marca 2018 roku około godziny 21:15 czasu lokalnego na Cmentarzu Obrońców Lwowa doszło do antypolskiego incydentu. Nieznany sprawca wrzucił na cmentarz nieznany przedmiot (prawdopodobnie granat) po eksplozji którego powstał krater głęboki na około 30 centymetrów. W wybuchu na Cmentarzu Orląt nie ucierpiały nagrobki ani znajdujące się na cmentarzu budynki. Od tego czasu sytuacja związana z cmentarzem polskich bohaterów Obrony Lwowa zaczęła się robić gorąca.

    Pod koniec października Rada Obwodowa we Lwowie wyraziła stanowisko o chęci usunięcia “symbolu polskiej okupacji Lwowa” czyli pomników lwów na Cmentarzu Obrońców Lwowa. Niedługo później echem w polskich mediach odbiła się akcja kibiców Śląska Wrocław, którzy upamiętnili Obrońców Lwowa w 100. rocznicę ataku na miasto.

    Akcja wywołała burzę w lokalnych lwowskich mediach i sprawiła, że policja, służby bezpieczeństwa i ochrona cmentarza zaczęły przyglądać się polskim pielgrzymom na groby bohaterów. Dostaliśmy sygnały od jednego z czytelników o zamknięciu wejść na Cmentarz Łyczakowski i pozostawieniu jedynie tego od frontu z kasą biletową. Nasi czytelnicy zostali cofnięci z cmentarza.

    Szerokim echem odbiło się również zatrzymanie studentów Wyżej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, którzy za odpalenie dwóch rac przy Pomniku Chwały zostali aresztowani. Proszę upowszechniać ten post we wszystkich możliwych mediach.