Wołodymyr Wjatrowycz, dyrektor Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej udzielił wywiadu portalowi PolUkr, w którym m.in. wezwał władze Lwowa do usunięcia rzeźb lwów z Cmentarza Obrońców Lwowa.

Wjatrowycz został zapytany o zniszczenie przez grupę Polaków płyt wiórowych, którymi obudowano na Cmentarzu Obrońców Lwowa (popularnym Cmentarzu Orląt) posągi dwóch lwów stojące przy dawnej głównej bramie nekropolii. Przypomnijmy, że posągi usunięte przez władze sowieckie wróciły na swoje miejsce w grudniu 2015 roku dzięki staraniom Fundacji Dziedzictwa Kulturowego oraz Towarzystwa Opieki nad Grobami Wojskowymi we Lwowie wbrew woli ukraińskich nacjonalistów.



Według szefa ukraińskiego IPN „sama obecność tych lwów na Cmentarzu jest prowokacją”. Zdaniem Wjatrowycza wygląd tej nekropolii jest rezultatem trudno osiągniętego kompromisu a umieszczenie na niej posągów lwów „rujnuje ten kompromis”, ponieważ lwów „nie było w poprzednich ustaleniach”. Historyk wyraził przekonanie, że wraz ze zbliżającą się setną rocznicą walk między Polakami a Ukraińcami o Lwów sprawa posągów będzie wykorzystywana przez stronę polską do wywierania „dalszego nacisku” na Ukrainę. „Toteż jestem przekonany, że rada miasta Lwowa powinna zrobić wszystko, aby przywrócić poprzedni wygląd tego miejsca. Lwy trzeba stamtąd wywieźć”. – powiedział Wjatrowycz.

Zapytany o Polsko-Ukraińskie Forum Historyków, którego aktywność zamarła z powodu bojkotu ukraińskich historyków, Wjatrowycz powiedział, że nie widzi możliwości wznowienia spotkań w tym formacie do czasu uchylenia przepisów penalizujących tzw. kłamstwo wołyńskie w ustawie o IPN.

Szef ukraińskiego IPN krytykował również prace wykonane przez specjalistów polskiego IPN na cmentarzu w Hruszowicach, powtarzając zarzuty wcześniej wysuwane przez stronę ukraińską – według niego odkryte szczątki zbadano niedostatecznie a prace odbywały się po to, aby wykazać, że pod zburzonym pomnikiem UPA nie było pochówków bojowników tej formacji. Wjatrowycz jest zdania, że „poważnym argumentem za tym, że jest to powstańcza mogiła, są dwa [poziomy] pochówków – jedne na głębokości 2 metrów a inne na głębokości około 1,5 metra”. Według niego może to świadczyć, że upowców chowano do istniejących już grobów. Negatywnie ocenił także propozycję polskich specjalistów dokonania badań genetycznych znalezionych szczątków.

„Po co to robić, skoro nie mamy tego z czym porównać? Wątpię, czy istnieje gen banderowca, który pomoże zrozumieć, kto jest tam pochowany” – kpił szef ukraińskiego IPN.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Wjatrowycz zapowiedział, że strona ukraińska będzie w dalszym ciągu czyniła starania o odbudowę pomnika UPA w Hruszowicach. Ujawnił, że wicepremier Ukrainy Pawło Rozenko zaprosił przedstawicieli polskiego IPN do Kijowa na rozmowy w sprawie bieżących problemów – oprócz sprawy upamiętnień wymienił także ustawę o IPN, sprawę Polsko-Ukraińskiego Forum Historyków oraz działania polskich władz wobec Grzegorza Kuprianowicza.

Wjatrowycz obarczył odpowiedzialnością za pogorszenie relacji polsko-ukraińskich stronę polską. Jako jeden z przykładów „nakręcania emocji” wymienił wizytę Andrzeja Dudy na Wołyniu w lipcu tego roku i złożenie przez niego kwiatów w szczerym polu, co miało zwrócić uwagę na niewystarczającą liczbę upamiętnień polskich ofiar ludobójstwa na Wołyniu. Zdaniem Wjatrowycza Duda mógł złożyć kwiaty na jednym z „około stu” istniejących pomników. „To zrobiono dla ładnej fotografii i napisu, że gdzieś tam, możliwe, znajdują się zabici Polacy. Możliwe, że naprawdę tam są, a możliwe, że leżą tam Ukraińcy zabici przez Polaków. To kolejny taki przykład jaskrawej i brutalnej informacyjnej manipulacji” – mówił Wjatrowycz.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

CZYTAJ TAKŻE: Szeremeta: Usunąć lwy z Cmentarza Orląt, to symbol okupacji [+FOTO]

Kresy.pl / polukr.net

Reklama

Tagi: , , , ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

7 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Wolyn1943 :

    Pozostaje mieć nadzieję, że nazwisko Wiatrowycza nadal figuruje na liście osób objętych zakazem wjazdu do Polski, a tym samym do UE! Najpierw żądania postawienia przez Polskę pomników ludobójcom i zbrodniarzom, teraz – usunięcie Lwów. Czyżby to był kolejny test Ukrainy, na ile może pomiatać polskimi uczuciami narodowymi?

    • jwu :

      @Wolyn1943 Weź to wytłumacz Czaputowiczowi ,który artykuł wcześniej rozpływał się nad współpracą ze stepowymi.Wracając do Wiatrowycza i jego zakazu wjazdu do Polski ,nie jest on równoznaczny z zakazem wjazdu do UE.Co pokazuje przypadek Kozłowskiej.A także pobyt w Niemczech ww..Być może i do nas już przyjeżdża,ale tego się nie nagłaśnia,bojąc się krytyki narodowców ?

    • Gaetano :

      @Wolyn1943 Z tą nadzieją to chyba nie jest dobry pomysł. De facto zakaz oczywiście obowiązuje, ale nierząd może sobie go rychło odwołać, bo taki ma kaprys (vide: szeremeta), tym samym ośmieszając się jeszcze bardziej – o ile to w ogóle możliwe. Jeżeli polskojęzyczni nie respektują prawa, które sami wydali, tym bardziej reszta Europy widać ma to w poważaniu (pozostali).