16 stycznia 1919 roku zmarł z ran odniesionych w walce trzynastoletni Antoś Petrykiewicz, jeden z najmłodszych obrońców Lwowa. Jego śmierć stała się jednym z najbardziej poruszających symboli walk o miasto w latach 1918–1919.
Antoni Petrykiewicz urodził się w grudniu 1904 roku. Wychowywał się na lwowskim przedmieściu Zniesienie. Gdy w listopadzie 1918 roku wybuchły walki polsko-ukraińskie o miasto, był uczniem II klasy gimnazjum we Lwowie. Jako ochotnik dołączył do formujących się oddziałów obrońców.
„Bił się nie gorzej od starych”
Do walki wyruszył wraz z ojcem – właścicielem niewielkiego majątku i wójtem dzielnicy Zniesienie – a także ze stryjem i bratem. Od pierwszych dni brał czynny udział w walkach w oddziale dowodzonym przez podporucznika Romana Abrahama, późniejszego generała Wojska Polskiego. Pod jego komendą uczestniczył w walkach o Górę Straceńców, wzniesienie położone w północno-zachodniej części miasta, gdzie przez wieki wykonywano egzekucje na skazańcach. Właśnie tam, 23 grudnia, został ciężko ranny od kuli ukraińskiego żołnierza.
Według relacji współczesnych „bił się nie gorzej od starych, doświadczonych żołnierzy”. Z pola walki próbowała wynieść go sanitariuszka Stanisława Klimkowska-Bieńkowska, sama odnosząc poważne rany. Chłopiec trafił do szpitala polowego urządzonego w gmachu Politechniki Lwowskiej, gdzie po kilku tygodniach zmarł.
„Ruchliwi, odważni, wychowani na romantycznej literaturze”
Obrona Lwowa kojarzona jest najczęściej z listopadowymi starciami 1918 roku, jednak miasto pozostawało w stanie oblężenia aż do wiosny następnego roku. Mimo początkowej przewagi liczebnej i lepszego przygotowania wojskowego strony ukraińskiej, Lwów został ostatecznie obroniony przez Polaków.
W walkach o miasto wzięło udział ponad sześć tysięcy polskich obrońców, z czego niemal jedna czwarta nie ukończyła 18 lat. Znaczna część dorosłych mężczyzn przebywała wówczas jeszcze w armiach zaborczych lub w niewoli, dlatego ciężar walk spoczął na ochotnikach, często bardzo młodych. Przeszli oni do historii jako Orlęta Lwowskie, stając się symbolem spontanicznego zrywu mieszkańców miasta.
Przyczyny polskiego zwycięstwa próbowali tłumaczyć także sami uczestnicy tamtych wydarzeń. Portal „Polska Zbrojna” przypomina opinię jednego z ukraińskich uczestników walk, który nie ujawnił nazwiska, podpisując się jedynie inicjałami. Zwracał on uwagę, że po jednej stronie stanęli żołnierze „mało mobilni i nieprzyzwyczajeni do walki w mieście”, po drugiej zaś młodzi ludzie „ruchliwi, odważni, wychowani na romantycznej literaturze”. Podobnie oceniał te wydarzenia ukraiński pisarz Jurij Andruchowycz, który pisał, że w ulicznych walkach lat 1918–1919 we Lwowie Polacy zwyciężyli przede wszystkim dlatego, iż było to ich miasto – nie w sensie abstrakcyjnym czy historycznym, lecz w „wymiarze konkretnym, osobistym”. „To były ich bramy, podwórza, zaułki, to oni znali je na pamięć, choćby dlatego, że właśnie tam umawiali się na randki ze swoimi pannami”.
„Biogram Antosia jest tak krótki jak jego życie” – pisze Stanisław Sławomir Nicieja w książce „Lwowskie Orlęta. Czyn i legenda”, przypominając, że spośród poległych trzynastoletni Antoś Petrykiewicz i czternastoletni Jurek Bitschan zajęli w legendzie lwowskich Orląt pozycje centralne. Pośmiertnie odznaczono go Krzyżem Srebrnym Orderu Wojskowego Virtuti Militari. Był najmłodszym kawalerem tego odznaczenia w dziejach Wojska Polskiego. Antoni Petrykiewicz spoczął na Cmentarzu Obrońców Lwowa.
Kresy.pl / Polska Zbrojna













