Rząd chce spalać polski węgiel nie płacąc za emisję, a wytworzony w ten sposób prąd przesyłać na Ukrainę. Piątkowe doniesienia Rzeczpospolitej wskazują, że pomysłu nie poparła Komisja Europejska.

Premier Donald Tusk mówił po spotkaniu z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim, że rząd szuka sposobu, aby móc spalać polski węgiel, nie płacąc za wynikającą z tego dodatkową emisję CO2, a następnie przesyłać go na Ukrainę. "Prąd wytworzony przez polskie elektrownie z polskiego węgla za europejskie pieniądze będziemy przesyłać istniejącym mostem energetycznym na Ukrainę" - oświadczył premier.

W piątek Rzeczpospolita podała, że słowami premiera było zaskoczonych wiele energetycznych spółek - ale nie tylko one. "Widzieliśmy uwagi polskiego premiera, ale nie są nam znane żadne szczegółowe propozycje i nie mieliśmy żadnego kontaktu z polskimi władzami w tej sprawie" - odpowiedziała KE na prośbę gazety o komentarz.

W niedzielę po południu wybuchł pożar na hali magazynowej na terenie Nowego Portu w Gdańsku. Na miejsce zadysponowano ponad 13 zastępów straży pożarnej i dwa statki gaśnicze.

Materiały w mediach społecznościowych pokazują kłęby dymu unoszące się nad Nowym Portem w Gdańsku. Służby podają, że płonie hala magazynowa przy ulicy Oliwskiej. Pożar objął przestrzeń o powierzchni ok. 400 metrów kwadratowych.

Nowy ogólnokrajowy sondaż NBC News wskazuje, że jeszcze przed sobotnim zamachem na Donalda Trumpa był on faworytem w wyścigu do prezydenckiego fotela.

Teoretycznie przewaga Trumpa w sondażu nie była znacząca. Głosowanie na niego zadeklarowało 45 proc. badanych. Na Joe Bidena zagłosować chciało natomiast 43 proc. pytanych. Obaj kandydaci stracili w stosunku do kwietniowego sondażu NBC News po 1 punkcie procentowym poparcia, do 12 proc. zwiększyła się bowiem proporcja wyborców, którzy nie będą głoswać, lub wciąż jeszcze nie wiedzą kogo poprą. Biorąc pod uwagę, że badanie przeprowadzono na próbie 800 zarejestrowanych wyborcach miało margines błędu wynoszący 3,5 pkt proc., obraz nie był szczególnie negatywny dla Bidena, gdyby nie odpowiedzi na dodatkowe pytania.

Badanie pokazało bowiem, jakie skutki przedwyborcza debata z końca czerwca miała na nastroje społeczne. W tym samym sondażu 62 proc. samookreślonych demokratów stwierdziło, że wolałoby kogoś innego niż Biden w roli kandydata swojej partii na prezydenta. Odwrotnie było wśród wyborców repblikańskich. Wśród nich 71 proc. było zadowolonych z kandydatury Trumpa.

Wkrótce po zamachu na życie Donalda Trumpa głos zabrał prezydent Stanów Zjednoczonych, a zarazem kontrkandydat tego pierwszego w wyborczej rywalizacji.

W czasie konferencji prasowej prezydent USA powiedział, że służby specjalne przekazały mu wstępne raportu o zamachu na Trumpa. Twierdził, że lekarze udzielili z powodzeniem pomocy rannemu politykowi i zadeklarował, że będzie chciał porozmawiać telefonicznie ze swoim głównym politycznym rywalem. "Nie ma w Ameryce miejsce na tego rodzaju przemoc. To jest chore." - podkreślił prezydent.

"To jeden z powodów, dla których musimy zjednoczyć ten kraj. Nie można pozwolić, żeby coś takiego się zdarzało. Nie możemy tacy być. Nie możemy tego tolerować.” - kontynuował Biden, którego zacytowała CBS News. Jak mówił, wiec Trumpa powinien odbyć się pokojowo, „bez żadnych problemów [...] myśl, że istnieje taka przemoc polityczna lub przemoc w Ameryce, jest po prostu niesłychana”. Zaapelował do rodaków - "każdy, każdy musi to potępić."

Co najmniej 90 osób zginęło w izraelskim nalocie na obóz dla uchodźców Al-Mawasi w Strefie Gazy. Około 300 jest rannych. Izrael twierdzi, że jego celem był jeden z przywódców organizacji polityczno-wojskowej Hamas.

Relacjonująca atak Al Jazeera podkreśliła, że obóz Al-Mawasi, znajdujący się na zachód Chan Junus, była tak zwaną, deklarowaną przez Izrael "bezpieczną strefą", czyli miejscem, w którym ludzie uchodzący z terenów będących obszarem operacji izrealskich sił zbrojnych mieli znaleźć azyl. Nagrania bombardowania sugerują, że użyto do niego bomb o dużej mocy.

 

W samochodzie sprawcy zamachu na Donalda Trumpa znaleziono materiały wybuchowe - podaje w niedzielę Wall Street Journal. Medium powołuje się na źródła zaznajomione ze śledztwem. Wspomniane doniesienia potwierdza agencja AP.

W samochodzie, którym poruszał się Thomas Matthew Crooks, zidentyfikowany przez FBI jako sprawca zamachu na Trumpa, znaleziono materiały wybuchowe - podaje Wall Street Journal. Jak czytamy, auto było zaparkowane nieopodal miejsca wiecu.

Doniesienia te potwierdza także agencja Associated Press, pisząc o materiałach do produkcji bomb. "Podobnego odkrycia dokonano w domu Crooksa" - czytamy.

Pomóż nam dziś dopłynąć do brzegu! Nasz Dzienny koszt wynosi 723 PLN. Do Tej Pory zebraliśmy 20 PLN.
Załoga portalu Kresy.pl
2%