W obszernym wywiadzie szef UIPN Anton Drobowycz z jednej strony sprzeciwia się mitologizowaniu ukraińskiej historii i heroizowaniu postaci historycznych, a z drugiej strony twierdzi, że Stepan Bandera nie kolaborował z III Rzeszą i walczył za „ideę ukraińską”, a Polacy i Ukraińcy wspólnie odparli bolszewicki atak na Warszawę. Relatywizował przy tym ludobójstwo na Wołyniu i przyrównywał AK do Armii Czerwonej.

W środę ukraińska państwowa agencja informacyjna Ukrinform opublikowała obszerny wywiad z Antonem Drobowyczem, szefem Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej. W rozmowie już na wstępie poruszono temat lidera Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, Stepana Bandery, przypominając, że Drobowycz wcześniej określał go mianem „skomplikowanej postaci”. Prowadzący rozmowę przyznał, że uważa podobnie, ale zarazem zaznaczył, że „my wszyscy, narodowo-demokratyczni politycy, narodowo-demokratycznie ukierunkowani dziennikarze, zrobiliśmy dużo, żeby przestano Banderą straszyć dzieci”. Na pytanie, czy zamierza kontynuować heroizowanie takich postaci szef Ukraińskiego IPN odparł, że ogólnie odnosi się do takich procedur negatywnie, bo uznawanie kogoś za Bohatera Ukrainy to kompetencja prezydenta.

Drobowycz zaznaczył, że misją jego Instytutu jest zachowanie pamięci narodowej, w tym państwotwórczej, którą przez dekady, w czasach sowieckich, niszczono. Wymienił w tym kontekście m.in. Jewhena Konowalca, lidera OUN, a także m.in. Symona Petlurę i dodał, że w późniejszym okresie, gdy „był rząd na wygnaniu”, siłę i zapał do stworzenia państwa ukraińskiego dostali Andrij Melnyk i Stepan Bandera – ukraińscy działacze nacjonalistyczni.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

„I Melnyk, i Bandera oraz wielu innych, którzy stworzyli UPA to ludzie, którzy walczyli za ideę ukraińską. Ktoś z bronią w ręku, ktoś walczył ideologicznie. Naszym zadaniem jest zachować tę pamięć” – powiedział szef UIPN.

Drobowycz nie zgodził się z twierdzeniem, że heroizacja i przywracanie pamięci historycznej są ze sobą ściśle powiązane, zwracając uwagę na „głęboko pozytywną moralną konotację” słowa „heros”.Wiemy, że ludzie, którzy byli zaangażowani w walkę zbrojną, nie zawsze mieli lekkie wybory moralne. Pamięć narodowa nie może unikać takich problemów. To były trudne decyzje – powiedział szef UIPN. Odniósł się przy tym do działalności terrorystycznej ukraińskich nacjonalistów w II RP:

– Decyzja o obronie kraju z bronią w ręku jest dla wszystkich zrozumiała, ale działalność terrorystyczna na terytorium Polski, gdzie Ukraińcy byli dyskryminowaną mniejszością, to już inna historia. I to nie zawsze wiąże się z takim obrazem całkowicie bezgrzesznych bohaterów. Dlatego jestem za taką złożoną historią i za taką złożoną pamięcią.

Drobowycz zaznaczył przy tym, że to na jego osobiste polecenie w tym roku w UIPN zaczęto bardziej zajmować się naukowo postacią Melnyka, lidera OUN-M. Mówił też, że droga do uzyskania przez Ukrainę niepodległości w 1991 roku była długa i złożona, a różni działacze w tym celu „szli na różne sojusze. Ktoś na sojusz z Polską, ktoś na sojusz z Niemcami, ktoś siedział za oceanem (…)”.

– Chcę, żeby nie było czegoś takiego, że z jednej z strony jest jakiś święty marszałek Żukow na białym koniu i ze skrzydłami, a z drugiej – niepokalany Stepan Bandera na białym koniu ze skrzydłami. Niczego takiego nie będzie, bo to nieprawda. Jestem przeciwny takim uproszczeniom – zaznaczył. Dodał, że jeśli Ukraińcy „nie będą nazywać rzeczy po imieniu, to wrogowie Ukrainy pierwsi zwrócą na to uwagę” i zarzucą im kłamstwo oraz takie samo instrumentalne podejście do historii, jak w ZSRR.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Na pytanie, czy „Polacy równie uczciwie będą naświetlać postać Piłsudskiego” Drobowycz odpowiedział, że to nie jest problemem. Jego zdaniem, problem Ukrainy z Banderą polega na tym, że na wschodzie, „a nawet w centrum Ukrainy”, nie wszyscy tę postać rozumieją bo „nie znają prawdy”, ale „tylko sowiecką metkę – kolaboranta i współpracownika nazistów”.

– Naszym zadaniem jest mówić o tym, że Stepan Bandera siedział w obozie koncentracyjnym. Tyle, rozsypuje się obraz „pomocnika nazistów”. To elementarna praca oświatowa. Mówią mi, że to kolaborant, a ja mówię: wy wiecie, że to niewłaściwe używać tego terminu wobec Stepana Bandery i ogólnie ludzi, którzy żyli na okupowanej przez bolszewików w 1939 roku części Ukrainy. Dlatego, że to była Polska, którą okupowali bolszewicy. Stąd, współpraca z nazistami, którzy przyszli przegnać bolszewików, nie była kolaboracją, bo to jeden okupant i drugi okupant, tyle.

Przeczytaj: Ukraiński historyk opisuje luksusy Bandery w obozie Sachsenhausen

Czytaj także: „Nazistowski kolaborant”. Światowy Kongres Żydów krytykuje Rok Bandery we Lwowie

Drobowycz dodał, że naród ukraiński znając złożoną prawdę „spokojnie przeżyje”, a „ludzie, znając prawdę o Banderze, Melnyku, sami zdecydują, czy oni są dla nich bohaterami, ale z pewnością będą doceniać ich wkład w budowanie ukraińskiej niepodległości” i już nie będą podatni na „bolszewicką propagandę”.

Szefa UIPN zapytano też, jak planuje rozwijać „obszar badań wojen polsko-ukraińskich”. Przyznał, że obecnie dialog historyczny z Polską jest niełatwy. Zaznaczył, że w tej kwestii „trzeba zaczynać od tych historii, które łączą”. Przypomniał w tym kontekście o przypadającej w tym roku 100 rocznicy Bitwy Warszawskiej, „gdy Polacy i Ukraińcy wspólnie odparli bolszewicki atak na Warszawę”.

– To wspaniała okazja, żeby o tym opowiadać. Będziemy uczestniczyć w wydarzeniach poświęconych upamiętnieniu tego. Już omówiliśmy z ambasadorem Polski, jak to odpowiednio zrobić, dlatego, że Polacy i Ukraińcy mało wiedzą o tym, że Marko Bezruczko obronił Zamość przed atakiem bolszewików, że dzięki temu, że się zjednoczyliśmy, oni nie mogli zdobyć Warszawy – powiedział Drobowycz. Wspomniał też o przypadającej w maju br. 100 rocznicy „ukraińsko-polskiej parady w Kijowie”, gdy „Polacy razem z Ukraińcami wyzwolili miasto Kijów od bolszewików”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Przypomnijmy, że w ub. roku ukraiński parlament w specjalnej uchwale zdecydował, że w 2020 roku na poziomie państwowym mają być uczczeni członkowie OUN i UPA, m.in. Andrij Melnyk czy odpowiedzialny za mordy na Polakach Wasyl Sydor. Dodatkowo, strona ukraińska zafałszowuje w dokumentach historię, m.in. ws. obrony Zamościa przed bolszewikami. Dotyczy to także osoby i faktycznej roli gen. Bezruczki, wyraźnie wyolbrzymianej przez stronę ukraińską.

Czytaj więcej: Ukraina chce w 2020 r. upamiętniać członków OUN-UPA, w uchwale zafałszowuje fakty ws. obrony Zamościa

Przeczytaj: Udział Ukraińców w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r.

Następnie, w dość oględny sposób, szef UIPN odniósł się do kwestii ludobójstwa wołyńsko-małopolskiego:

– Jeśli ktoś będzie nam stawiać uczciwe pytania albo zapraszać do dialogu naukowego na złożone tematy, nie będziemy tego unikać. W istocie, bywały takie przypadki, kiedy Ukraińcy – z tego powodu, że czuli tę czy inną presję ze strony polskiej władzy – dopuszczali się jakiś zbrodni, w tym wojennych, gdy uzbrojeni ludzie przychodzili i dopuszczali się zbrodni przeciwko miejscowym mieszkańcom. Ale my nie będziemy zapominać, że z polskiej strony też były takie przypadki, gdy polscy żołnierze z bronią przychodzili i zabijali ukraińskich cywilów. Będziemy o tym uczciwie rozmawiać. Uważamy, że to jedyna droga, którą można iść. W przeciwnym razie popadniemy w kolejne kłamstwa.

PRZECZYTAJ: Nowy szef Ukraińskiego IPN uważa, że na Wołyniu nie było ludobójstwa

Czytaj także: Wiatrowycz o Wołyniu: zbrodnie były symetryczne

W dalszej części rozmowy Drobowycz zdecydowanie opowiedział się przeciwko mitologizowaniu historii i tworzeniu mitów historycznych, nie tylko sowieckich, ale jakichkolwiek.

– Radzieckie mity są złe, a, na przykład, nacjonalistyczne mity są dobre tak? – pytał dziennikarkę Łanę Samochwałową. Ta odparła, że „albo historia będzie nacjo-centryczna, albo nam ją napiszą Rosjanie”. – Czyli, albo my wymyślimy własne mity, albo nam dostarczą mity obcych? (…) W żadnym razie nie można instrumentalizować i mitologizować historii, z jakimi dobrymi intencjami by tego nie robiono. (…) On, Rosjanin zalewa nam uszy swoimi kłamstwami, więc wymyślmy swoje mity i sami wlewajmy sobie w uszy nasze własne kłamstwa – to kategoria, jakiej nie rozumiem, nie przyjmuję i z czym się nie pogodzę.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Dopytywany, czy w takim razie jest też za prawdą o tym, że żołnierz radziecki przekraczają granicę ZSRR gwałcił niemal każdą pierwszą napotkaną kobietę, przyznał, że tak. Dodał, że jego dziadek służył w Armii Czerwonej i opowiadał mu, że dopuszczał się złych rzeczy.

– Nie mam złudzeń co do Armii Czerwonej, ale nie mam też złudzeń co do innych formacji wojskowych, radzieckich partyzantów, w tym [także-red.] Armii Krajowej, w tym przedstawicieli OUN(m) [melnykowców – red.]. Ktoś powie: wtedy była słaba hierarchia, Andrij Melnyk nie wiedział, że oni mogli robić różne rzeczy. OK, ja nie twierdzę, że Melnyk o tym wiedział czy nie wiedział. Mówię, że to konkretni przedstawiciele OUN(m) byli tam i robili to i to, stali w otoczeniu, w którym ktoś dopuszczał się zbrodni wojennych, a więc byli współsprawcami. To nie zmienia faktu, że radzieccy tak zwani partyzanci też rabowali mieszkańców, zabijali, zabierali rzeczy, które do nich nie należały. Jestem za takim patrzeniem na historię – sprawiedliwym, ponieważ to jedyna obrona przed powtórzeniem tych historii. Nie mogę zaakceptować takiej idei, żeby wymyślać nasze mity, żeby walczyć z innymi mitami. Mi się to nie podoba, (…) nagromadzimy swoje kłamstwa zamiast kłamstw innych. A prędzej czy później nasze tak sami runie, jak i cudze.

Szef UIPN zapewniał też, że proces dekomunizacji na Ukrainie trwa i będzie kontynuowany, przy czym zmieniono akcent, uznając, że poza usuwaniem symboli komunistycznych trzeba wzmocnić projekty komunikacyjne i twórcze, w tym dialog ze społeczeństwem. Zaznaczył też, że chce kłaść nacisk na dojście do porozumienia z sąsiadami Ukrainy, „zachowania naszej pamięci w samej Polsce”. Powiedział, że w tej kwestii jest postęp.

– Po raz pierwszy od wielu lat Polska oficjalnie potępiła akt wandalizmu, popełniony na górze Monastyr i oczekujemy dalszych kroków – śledztwa, kary, odpowiedniego upamiętnienia, także innych naszych miejsc pamięci, które zostały zdewastowane – powiedział Drobowycz.

Przeczytaj: Zełenski: Polska odnowi pomnik OUN-UPA w Monastyrzu

Czytaj także: Aktywiści umieścili nowy element na pomniku OUN-UPA na górze Monastyrz [+FOTO]

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

– Odnośnie wszelkich miejsc pamięci na Ukrainie, które stały się celem wandalizmu, od początku wojny rosyjsko-ukraińskiej wszelkie takie sprawy były badane w drodze śledztw, [obiekty-red.] odnowione, więc oczekujemy tego samego ze strony Polski – zaznaczył szef UIPN. Dodał, że jest to dla jego instytucji zadanie priorytetowe.

Anton Drobowycz został wybrany przez nowe władze Ukrainy na szefa Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej 4 grudnia 2019 roku. Zastąpił na tym stanowisku znanego gloryfikatora OUN-UPA, wywodzącego się z kręgów ukraińskich nacjonalistów Wołodymyra Wiatrowycza. Pytany o osoby przywódców tych organizacji Banderę i Szuchewycza Drobycz mówił już – „Władze centralne nie powinny mówić krajowi, kto jest naszym bohaterem. Decydują o tym obywatele Ukrainy”.

Ukrinform.ua / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    voy :

    hmmm przeczytałem ten artykuł i wnioski mam dwa p-szy, że facet strasznie gubi się w zeznaniach słabo u niego ze znajomoscią historii a jego próby łagodzenia napięć z Polską bez pełnego uznania zbrodni ludobójstwa popełnianych przez OUN/UPA oraz napiętnowania tej zbrodniczej organizacji oraz jej przywódców są od razu skazane na niepowodzenie (przy czy pisząc Polska mam na myśli ludzi i organizację normalnie rozumiejącą polska rację stanu w tej sprawie). Drugi wniosek bardziej budujący to stwierdzenie kol. Dobrowycza o nie tworzeniu własnych mitów historycznych..może coś na tym da się zbudować.

  2. RobG56
    RobG56 :

    Zapomniał biedaczysko, że S.Bandera, tak jak mieszkańcy Zachodniej Ukrainy byli obywatelami Polski, i wszelkie działania przeciwko Polsce podejmowane przez nich w okresie wojny były zwykłą zdradą. Zapomina o tym także magdalenkowe zaprzaństwo z PiS na czele. Ukrywanie przez PiS tego faktu można zrównać z ukrywaniem tej zdrady a więc ze zdradą.
    Tyczy to wszystkich grup narodowościowych, nie tylko rdzennych Polaków.