Marek A. Koprowski opowiada o swojej książce „Bestie Bandery. Kaci Małopolski Wschodniej”.

Dlaczego warto sięgnąć do Pańskiej książki „Bestie Bandery”? Nie jest to ani łatwa, ani przyjemna lektura.

Każdy człowiek, który chce zrozumieć, dlaczego, jak wynika z raportów Okręgu Lwów AK, duża część ludności polskiej w Małopolsce Wschodniej czekała na bolszewików jako na obrońców i mścicieli rzezi ukraińskich, powinien po nią sięgnąć. Z pracy tej dowie się bowiem, że rzeź Polaków na terenie Małopolski Wschodniej była zaplanowaną czystką etniczną, w trakcie której Ukraińcy dokonali ludobójstwa części ludności polskiej.

Jest bardzo prawdopodobne, że w Małopolsce Wschodniej liczba ich ofiar była większa nawet niż na Wołyniu. Przekroczyła według różnych szacunków 150 tys. osób. Banderowcy mordowali w trzech województwach: lwowskim, tarnopolskim i stanisławowskim. Apogeum przypadło na 1944 rok, chociaż mordy w dużych zwartych skupiskach polskich miały miejsce jeszcze w 1945 roku, czyli po wkroczeniu Armii Czerwonej na dawne polskie Kresy.

Kierownictwo OUN-UPA uznało, że rzeź Polaków trzeba dokończyć, bo inaczej niewyrżnięci jeszcze Polacy będą mogli pozostać na terenie Małopolski Wschodniej. Te ostatnie mordy oddziały OUN-UPA dokonywały z wyjątkowym bestialstwem i okrucieństwem. Zbrodniarzom chodziło o zastraszenie ludności polskiej, by bała się mieszkać w Małopolsce Wschodniej i jak najszybciej z niej uciekała.

Kierownictwo OUN-UPA zdawało sobie sprawę, że nie ma większych szans na zdobycie niepodległej Ukrainy i wygranie wojny z ZSRR. Ale jednym z zadań przed sobą stawianych było przynajmniej dorżnąć Polaków do końca, by raz na zawsze zniknęli z ziemi ukraińskiej i przestali ją „plugawić”. Taki był jeden z celów tej zbrodniczej organizacji.

Głównym inicjatorem rozpoczęcia ludobójstwa Polaków w Małopolsce Wschodniej był Roman Szuchewycz.

Tak i szeroko piszę o tym w mojej książce. Przed rozpoczęciem mordów Szuchewycz udał się na Wołyń na inspekcję, by na własne oczy ocenić działania „Kłyma Sawura” (Dmytra Klaczkiwskiego – przyp. red.) na Wołyniu. Wrócił niemalże urzeczony skutecznością tego watażki, który na własną rękę postanowił rozwiązać „kwestię polską” na Wołyniu poprzez totalne, planowe wyrżnięcie Polaków i likwidację ich skupisk. Uznał, że jego metody były właściwe i trzeba je przenieść do Małopolski Wschodniej.

Wykonawców jego decyzji nie zabrakło?

Oczywiście. W książce „Bestie Bandery” przybliżam tylko dwudziestu czterech z nich. Tych najważniejszych, organizujących machinę zbrodni. Wielu z nich nie tylko wydawało rozkazy, ale osobiście brało udział w mordach. Wasyl Andrusiak przyjął pseudonim „Rizun”, żeby nikt nie miał złudzeń, jakim „dziełem” się zajmuje.

Lektura książki przybliża prawdę o tym, skąd wzięli się ludzie zdolni wykonać każdy, nawet najbardziej zbrodniczy rozkaz. Niełatwo przecież wziąć do ręki siekierę i iść zabijać starców, kobiety i dzieci.

Pokolenie zbrodniarzy ukraińskich uczestniczących w ludobójstwie Polaków w Małopolsce Wschodniej jest na pewno socjologicznym fenomenem. Pochodzili oni z różnych środowisk, ale łączyło ich to, że wszyscy przeszli podobną nacjonalistyczną edukację. Należeli do „Płasta”, organizacji teoretycznie harcerskiej, ale faktycznie stanowiącej przedszkole Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Następnie byli też członkami Junactwa OUN i samego OUN. Już przed wojną zaczęli walczyć z Polską. Większość była weteranami ounowskiego terroru. Wielu było na usługach niemieckiego wywiadu i w różny sposób działało przeciw Polsce. Później wspierali działania Niemców, gdy ci po zaatakowaniu ZSRR wkroczyli do Lwowa i Małopolski Wschodniej, naiwnie licząc, że Hitler pomoże im zbudować niepodległe państwo ukraińskie.

Wielu z nich, co trzeba przypomnieć, pochodziło z rodzin duchownych greckokatolickich, a większość formalnie była wychowana w wierze greckokatolickiej i deklarowała się jako osoby wierzące.

Niestety, Kościół greckokatolicki, kierowany przez arcybiskupa Andrzeja Szeptyckiego, przegrał walkę o dusze ukraińskiej młodzieży. Bardzo trafnie jeszcze przed wojną zdiagnozował to greckokatolicki biskup stanisławowski Grzegorz Chomyszyn, stwierdzając jednoznacznie: „U nas młodzież dała się wplątać w bardzo zgubną sieć, leci sama na oślep w przepaść i na naród swój sprowadza gorzki los […]. Hurra–patrioci narodowi, szowiniści i krótkowzroczni politycy narodowi spowodowali również gorzki los narodu ukraińskiego. Ludzie ci, którzy postępowali raczej jak obłąkańcy aniżeli jak przywódcy, oni właśnie opluwali wszelki poważny i rozważny prąd. Oni to właśnie wprowadzali ten duchowy rozkład w narodzie, oni to podkopywali wiarę i moralność, oni to oślepiali i zatruwali naród”.

Część księży greckokatolickich nie tylko sympatyzowała z OUN, ale wspomagała tę organizację. Jednym z nich był ksiądz Iwan Hrynioch, kapelan ukraińskich zbrodniarzy. Wchodził w krąg decyzyjny OUN-UPA, który podejmował decyzje o ludobójstwie Polaków. Nigdy nie został potępiony za swoje bliskie związki ze zbrodniarzami. Nie stanął też nigdy przed żadnym sądem, choć szczerze nienawidził Polaków. Jest to wyjątkowo dwuznaczna i obrzydliwa postać. Wszyscy bliżej zainteresowani działalnością księdza Hryniocha i pozostałych katów Małopolski Wschodniej powinni sięgnąć po moją książkę. Życzę wszystkim pożytecznej lektury.

Dziękuję za rozmowę.

Wywiad pochodzi od Wydawnictwa Replika.

O książce:

Małopolska Wschodnia i Lubelszczyzna były kolebką ukraińskich nacjonalistów. Stąd pochodziło najwięcej morderców, którzy z ogromnym sadyzmem dawali upust swym zbrodniczym instynktom, uczestnicząc w rzeziach Polaków, Żydów i Ormian.

Oto członkowie OUN-UPA, którzy wydawali rozkazy mordowania Polaków, jak i ci, którzy z azjatyckim okrucieństwem je wykonywali. Ich nazwiska nie powinny ulec zapomnieniu. W świetle prawa międzynarodowego są zbrodniarzami winnymi ludobójstwa ludności cywilnej.

Niniejsze opracowanie bazuje na bogatym materiale źródłowym. Przytacza dokumenty OUN-UPA, zeznania ukraińskich morderców ujętych przez sowieckie organy bezpieczeństwa, a także ich wspomnienia i zapiski dostępne w innych źródłach. Przeplata się z nimi treść dokumentów sporządzonych przez polskich świadków ich zbrodni, zwłaszcza sprawozdań lokalnych Polskich Komitetów Opieki, wysyłanych do Rady Głównej Opiekuńczej.

„Bestie Bandery” zadają kłam oficjalnej propagandzie ukraińskiej, kreującej ukazanych tu osobników na bohaterów narodowych. Lektura tej książki pozwoli czytelnikowi zrozumieć, kim byli naprawdę.

Marek A. Koprowski, Bestie Bandery. Kaci Małopolski Wschodniej, Wydawnictwo Replika, 2020.

Marek A. Koprowski, fot. Wydawnictwo Replika.

Tagi: , , , ,
forma płatności