Według „Rzeczpospolitej”, premier Mateusz Morawiecki nie wyklucza przesunięcia wyborów na 17 lub 23 maja. „Przed przyszłotygodniowym głosowaniem wszyscy liczą szable”.

Podczas wtorkowej konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki mówił m.in. o kwestii nadchodzących wyborów prezydenckich. Podkreślał, że do ich przeprowadzenia zobowiązuje rząd konstytucja. Dodał przy tym, że w grę wchodzi powszechne głosowanie korespondencyjne w terminie 17 lub 23 maja.

Kresowy Przegląd Tygodnia

Zgoda RODO: Wyrażam zgodę na wykorzystywanie przez FUNDACJA KOMPANIA KRESOWA, ul. Gen. Władysława Sikorskiego 166 / 0.03, 18-400 Łomża moich danych osobowych przesłanych w niniejszym formularzu w celu otrzymywania informacji drogą elektroniczną.
Możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie, klikając link w stopce naszych e-maili.

„Rzeczpospolita” zaznacza, że mechanizm takiego przesunięcia terminu głosowania jest złożony. Przywołuje opinię Macieja Pacha z Katedry Prawa Ustrojowego Porównawczego UJ, który zwraca uwagę, że zapis umożliwiający marszałkowi Sejmu zmianę terminu głosowania z zachowaniem terminu konstytucyjnego jest w ustawie, nad którą pracuje jeszcze Senat. Jego zdaniem nie można też wykluczyć, że ta ustawa w Sejmie zostanie odrzucona.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
 

Gazeta pisze, że „obecnie trwa próba sił przed przyszłotygodniowym głosowaniem”. Jak czytamy, Z jednej strony grupa polityków Porozumienia na czele z Jarosławem Gowinem nadal deklaruje, że nie poprze ustawy wprowadzającej głosowanie w trybie wyłącznie korespondencyjnym. Sam Gowin uważa terminy 17 lub 23 maja za niekonstytucyjne.

Przesunięcie terminu głosowania pośrednio umożliwia też jeden z przepisów podpisanej przez prezydenta tzw. tarczy antykryzysowej 2.0, pozwalający na wyznaczenie dnia wolnego na inny dzień niż niedziela. 23 maja br. to sobota, czyli „dzień inny niż niedziela”.

Według „Rz”, każdy dzień więcej i później niż 10 maja daje Poczcie Polskiej więcej czasu na zorganizowanie głosowania pod względem logistycznym, z czym obecnie są kłopoty. Zaznacza jednak, że „bez przeforsowania ustawy w Sejmie dotyczącej zmian w kodeksie wyborczym i tak wszystkie te rozważania pozostają teoretyczne”. Z tego względu PiS liczy swoje siły, mając nadzieję, że jednak uda się przekonać posłów Gowina lub opozycji. Zadanie to, według nieoficjalnych doniesień, powierzono politykowi Porozumienia Zbigniewowi Gryglasowi, obecnie wiceministrowi, który w poprzedniej kadencji był posłem (wszedł do Sejmu z list Nowoczesnej). Jednak zdaniem rozmówców gazety, misja Gryglasa nie ma większych szans powodzenia.

Czytaj także: „Super Express”: Nieoficjalnie: Gowin może znaleźć się na listach Platformy Obywatelskiej

Gowin podał się do dymisji ze stanowiska wicepremiera oraz ministra nauki i szkolnictwa wyższego po tym, jak jego propozycja przedłużenia kadencji Andrzeja Dudy (o 2 lata, do 2020 roku) została odrzucona przez koalicjantów. Lider Porozumienia proponował także wprowadzenie 7-letniej kadencji prezydenta, bez możliwości reelekcji. Od momentu odejścia z rządu Jarosław Gowin prowadzi rozmowy z opozycją. Dotyczą ewentualnego poparcia jego pomysłu.

rp.pl / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz