Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko domaga się od Kościołów prawosławnych na całym świecie, by uznały nowo utworzony Prawosławny Kościół Ukrainy (PKU), który w niedzielę z rąk Patriarchy Konstantynopola Bartłomieja otrzymał tomos o autokefalii. – pisze Ukraińska Prawda.

Ukraiński prezydent powiedział o tym w poniedziałek w swojej mowie po bożonarodzeniowym nabożeństwie w Soborze Sofijskim w Kijowie, podczas którego po raz pierwszy na Ukrainie tomos (dekret o niezależności kanonicznej) został zaprezentowany.

„Wzywamy wszystkie światowe Kościoły prawosławne do uznania jej [PKU – red.] za siostrę i wspominanie jej imieniem Święty Kościół Ukrainy, jako tę, która ma swoją katedrę w historycznym mieście Kijowie” – mówił Poroszenko.

Według jego słów ukraińskie prawosławie, którego historia sięga księcia Włodzimierza, udało się „wyzwolić z moskiewskiej niewoli” i obecnie PKU jest jako „równy między równymi” członkiem wspólnoty, która składa się z 15 niezależnych lokalnych Kościołów prawosławnych. Jak twierdził, było to możliwe nie tylko dzięki wysiłkom jego samego, jego urzędników a także biskupów, którzy utworzyli nowy Kościół, lecz przede wszystkim dzięki „wysiłkom dziesiątków milionów Ukraińców, którzy na Ukrainie i na całym świecie modlili się przez wiele pokoleń, aby Bóg dał nam niezależny, autokefaliczny Kościół”.

„Rozerwaliśmy ostatnie pęta, które wiązały nas z Rosją i jej fantazjami o Ukrainie jako kanonicznym terytorium Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. Tego nie ma i nie będzie” – obiecywał Poroszenko.

Ukraiński prezydent nie ukrywał, że za jego działaniami stały motywy polityczne. Jego zdaniem słowo „tomos” weszło do ukraińskiego języka i stało się „słowem roku” dołączając do takich neologizmów jak „Euromajdan”, „doniecki cyborg” i „bezwiz” [ruch bezwizowy z UE – red.]. Jak twierdził, otrzymanie tomosu pokazało, że dla Ukraińców „nie ma nic niemożliwego”, gdy działają wspólnie „jako jeden ukraiński naród polityczny”. Zapowiedział kolejne sukcesy na miarę tomosu: „przyjdzie zwycięstwo, przyjdzie pokój, a Ukraina – kraj sukcesu, zamożny i radosny stanie się członkiem UE i NATO”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Jak pisaliśmy, w sobotę podczas uroczystości w Stambule Patriarcha Ekumeniczny Konstantynopola Bartłomiej I podpisał tomos – dekret o kanonicznej niezależności nowo utworzonego przy zaangażowaniu ukraińskich władz Prawosławnego Kościoła Ukrainy. Głowa tej Cerkwi, metropolita Kijowa i całej Ukrainy Epifaniusz, brał udział w ceremonii, podobnie jak najwyżsi przedstawiciele władz Ukrainy. W niedzielę tomos został uroczyście przekazany Epifaniuszowi.

Prawosławnego Kościoła Ukrainy nie uznaje Rosyjski Kościół Prawosławny, który uważa Ukrainę za swoje terytorium kanoniczne. Według RKU jedynym kanonicznym Kościołem na Ukrainie jest Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Moskiewskiego. Takie samo stanowisko przyjął Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny oraz Serbski Kościół Prawosławny.

Kresy.pl / Ukraińska Prawda

Oceń ten artykuł




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    zp :

    Też uważam, że powinien poprosić o uznanie. Kościół PAKP i władze Polski, nie powinny dopuścić do możliwości działania PKU do działania na terenie Polski. PAKP powinien mieć wyłączność terytorialną. No i za nim zaczną się starać o możliwość współpracy z PAKP, powinni oddać co nie było ich, co zostało ukradzione.