We Lwowie zostanie upamiętniona postać wybitnego polskiego historyka, dyrektora Ossolineum, profesora Mieczysława Gębarowicza. Tablica mu poświęcona zostanie umieszczona na ulicy Stećki (d. Senatorskiej).

O zamiarze ustanowienia tablicy w krótkim komunikacie poinformowała w piątek służba prasowa Lwowskiej Rady Miejskiej. Nie wymieniając narodowości prof. Gębarowicza podano, że tablica poświęcona pamięci „wybitnego lwowianina, uczonego-historyka sztuki, profesora Uniwersytetu Lwowskiego” zostanie powieszona na ulicy Jarosława Stećki 9.



Z komunikatu Lwowskiej Rady Miejskiej wynika, że tablicę sfinansuje strona polska – Zakład Narodowy imienia Ossolińskich.

Prof. Gębarowicz jest symbolem polskiego trwania we Lwowie. W 1918 roku studiując w tym mieście wziął udział w walkach z Ukraińcami. Po studiach rozpoczął współpracę z Zakładem Narodowym imienia Ossolińskich; ochronie jego zbiorów poświęcił swoją karierę i całe późniejsze życie. W celach naukowo – dydaktycznych podróżował m. in. do Włoch, Francji, Niemiec, czy Austrii. W 1928 r. obronił rozprawę habilitacyjną na Uniwersytecie Jana Kazimierza, uzyskując stopień docenta historii sztuki, osiem lat później został profesorem Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Lwowskiego. W 1944 roku jako dyrektor Ossolineum w obliczu rychłego nadejścia frontu wschodniego zorganizował ewakuację do Krakowa zbiorów lwowskich bibliotek, zabierając jednocześnie najcenniejsze obiekty Zakładu, w tym autografy dzieł Słowackiego, Fredry, Reymonta, Sienkiewicza i Mickiewicza („Pan Tadeusz”). Po wojnie dzięki jego staraniom do Polski jako „dar narodu radzieckiego” trafiło w sumie 30 proc. zbiorów Ossolineum.

Sam prof. Gębarowicz postanowił pozostać we Lwowie, co wiązało się z przyjęciem obywatelstwa sowieckiego. Uważał, że dalej żyje w Polsce. Jak pisał Albert Kwiatkowski, przez pewien czas po nastaniu drugiej okupacji sowieckiej Mieczysław Gębarowicz pełnił jeszcze funkcję prezesa Zakładu Narodowego. W 1950 r. usunięto go wraz z innymi pracownikami jako „żywioł niepożądany”. Mimo licznych szykan i upokorzeń, jakich wtedy doznawał, starał się kontynuować swoją misję i działalność naukową. Dopiero w roku 1962 władze sowieckie nominowały go na stanowisko młodszego pracownika naukowego, co było oczywistą kpiną z posiadającego bogaty dorobek naukowy profesora. Jego pracę o kulturze artystycznej późnego renesansu w Polsce uznano za „antyukraińską”, ponieważ pisząc o historii Lwowa i sztuce tego miasta, umiejscawiał je w Polsce. Za „antyukraińskość” przymusowo odesłano prof. Gębarowicza na emeryturę. Naukowiec zmarł w 1984 roku, jest pochowany na Cmentarzu Łyczakowskim.

PRZECZYTAJ: Lwowskie ostańce

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Niektóre z nielicznych ukraińskich mediów, które odnotowały decyzję o upamiętnieniu Mieczysława Gębarowicza, przedstawiły ją w nieprzychylnym tonie. Portal Dyvys.info swoją informację opatrzył tytułem „Lwowska Rada Miejska ustanowi tablicę informacyjną profesorowi, który walczył o +polski Lwów+”, co jest na Ukrainie kojarzone jednoznacznie negatywnie. Kanał ZIK na swojej stronie internetowej napisał, że manifestowanie +historycznie polskiego+ charakteru Lwowa i Galicji przez prof. Gębarowicza było dla Ukraińców „nie do przyjęcia” i dlatego „ukraińscy inteligenci pragnęli się od niego zdystansować”.

PRZECZYTAJ: Mieczysław Gębarowicz

Kresy.pl / city-adm.lviv.ua

We Lwowie powstanie tablica informacyjna o polskim naukowcu-strażniku skarbów Ossolineum
Oceń ten artykuł

Reklama

Tagi: , , ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz