Dawid Żwanija, były polityczny sojusznik Petra Poroszenki kontynuuje oskarżanie byłego prezydenta i innych polityków, którzy doszli do władzy na Ukrainie po wydarzeniach na kijowskim Majdanie w 2014 roku, o dokonanie zamachu stanu. W środę Żwanija zamieścił na YouTube kolejne nagranie ze swoimi oskarżeniami, zatytułowane „Jak finansowano zamach stanu na Ukrainie”.

Żwanija zauważył na początku swojego wystąpienia, że prokurator generalny Ukrainy w żaden sposób nie zareagował na pierwsze nagranie z jego oskarżeniami zamieszczone na YouTube tydzień wcześniej. „Jeszcze raz oświadczam, że byłem członkiem przestępczego przymierza, które dokonało zamachu stanu. W celu pomocy spiskowcom wykorzystywałem swoje polityczne wpływy i piastowaną funkcję szefa komisji parlamentarnej” – mówił Żwanija domagając się, by ukraińskie organa ścigania wszczęły w tej sprawie dochodzenie i przesłuchały go.

Były polityk odniósł się także do krytyki ze strony oskarżanych przez niego środowisk. Jak twierdzi, Poroszenko nie mogąc odnieść się do istoty jego zarzutów, postanowił go zdyskredytować ujawniając, że Żwanija w przeciągu pięciu miesięcy kilkadziesiąt razy odwiedzał Moskwę. Były współpracownik Poroszenki przyznał, że rzeczywiście często lata do Moskwy, ale ma ku temu powód i robi to legalnie. Jednocześnie zauważył, że Poroszenko mógł posiąść taką wiedzę wyłącznie w SBU, co jego zdaniem świadczy o wpływach byłego prezydenta w tej służbie. „Na miejscu prezydenta Zełenskiego zastanowiłbym się nad tym” – mówił Żwanija.

W nagraniu Żwanija skomentował także słowa byłego ministra spraw zagranicznych Pawła Klimkina, któremu zarzucał przekazanie wspólnie z nim łapówki w wysokości 5 mln dolarów wysoko postawionemu dygnitarzowi UE w zamian za poparcie ze strony Unii Europejskiej dla Poroszenki jako kandydata na prezydenta Ukrainy. Klimkin wyśmiał zarzuty Żwaniji dodając, że „Merkel nie bierze łapówek”. Żwanija nazwał jego odpowiedź manipulacją. „Nie mówiłem, że to była Merkel i oczywiście odbiorcą łapówki nie była ona” – podkreślił Żwanija. Jak deklarował, chce w tej sprawie składać zeznania w prokuraturze „jeśli nie ukraińskiej, to niemieckiej”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

„Dlaczego oblewają mnie pomyjami? Ponieważ chcą mnie zdyskredytować bojąc się, że powiem więcej prawdy. A wiem bardzo dużo” – mówił były polityk dodając, że podczas Majdanu w 2014 roku chciał uniknąć ofiar w ludziach, „lecz inni kierownicy przewrotu mieli inne zdanie”. Wymienił przy tym nazwisko Ołeksandra Turczynowa, który według niego „zaczął zabijać ludzi”.

Żwanija twierdzi także, iż wie, w jaki sposób finansowano Majdan. Według niego jednym z zewnętrznych źródeł finansowania była ambasada Litwy „przez którą przekazywano pieniądze i broń”, a wewnętrznym kanałem był „Diamantbank”, którego Żwanija był właścicielem. Jak przekonywał, posiada dokumenty potwierdzające jego słowa. „Dlatego jeszcze raz wzywam generalną prokurator Irynę Benediktową – proszę wszcząć śledztwo i wezwać mnie na przesłuchanie. Ukraińcy powinni poznać prawdę o tym, co wówczas się wydarzyło” – mówił Żwanija.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Jak pisaliśmy, w pierwszym wideo-oświadczeniu Żwanija twierdził, że były prezydent i jego ludzie to „grupa przestępcza”, która rozniecając protesty wykorzystała EuroMajdan do przejęcia władzy w 2014 roku, także dzięki porozumieniu z oligarchami.

Żwanija jest z pochodzenia Gruzinem. Urodził się w 1967 roku w Tbilisi, na Ukrainę przyjechał w 1991 roku i prowadził tam interesy. Był aktywnym uczestnikiem i sponsorem tzw. Pomarańczowej Rewolucji. Pierwotnie związany z obozem Wiktora Juszczenki, później współpracował z Julią Tymoszenko, będą ministrem ds. nadzwyczajnych w jej pierwszym rządzie. Później blisko współpracował z Jurijem Łucenką (były Generalny Prokurator Ukrainy), był jednym z liderów partii Ludowa Samoobrona, po czym związał się politycznie ze Związkiem Chrześcijańsko-Demokratycznym. Po wyborach w 2012 roku, choć został wybrany jako kandydat bezpartyjny, związał się z frakcją parlamentarną Partii Regionów, z której odszedł z końcem października 2013 roku, w związku z działaniami władzy wobec protestujących na początku EuroMajdanu. W czasie przedterminowych wyborów był członkiem kierownictwa sztabu wyborczego Poroszenki.

Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

4 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz