Zdaniem ukraińskiego prezydenta Petra Poroszenki to nie przypadek, że według SBU główną wersją przyczyny pożaru składu amunicji w Iczni jest sabotaż, jeśli wziąć pod uwagę bliskość rosyjskiej granicy.

Jak informowaliśmy, we wtorek nad ranem w składzie amunicji w Iczni w obwodzie czernichowskim, niespełna 180 km na północny wschód od Kijowa doszło do eksplozji i pożaru. Ewakuowano ponad 12 tys. osób. W związku z eksplozją przestrzeń powietrzna w promieniu 20 km wokół Iczni została zamknięta. Wstrzymano też ruch kolejowy i drogowy. Eksplozje były tak silne, że słychać było je z odległości 40 kilometrów.

Według raportu przedstawionego przez ministra obrony Ukrainy Stepana Połtoraka na spotkaniu prezydenta Petra Poroszenki z przedstawicielami służb i agencji ds. bezpieczeństwa, jednocześnie eksplodowały trzy obiekty magazynowe arsenału nr 6. 20 minut później wybuchło kilka kolejnych. Połtorak twierdził, że składy amunicji były zapełnione tylko w połowie, a część wcześniej przeniesiono do lepiej chronionych baz i arsenałów. W wyniku detonacji, o godzinie 15 we wtorek płonęło około 30 procent całego składu, choć wcześniej udało się opanować rozprzestrzenianie się ognia. Ogień gaszono m.in. z użyciem czołgów gaśniczych.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Poroszenko oświadczył, że oczekuje szybkich i „bardzo odpowiedzialnych” rezultatów śledztwa. – Biorąc pod uwagę bliskość rosyjskiej granicy to nie zbieg okoliczności, że główną wersją SBU i Prokuratury Wojskowej jest sabotaż – powiedział ukraiński prezydent. Podkreślił też, że „nie próbuje nakazywać karania kogokolwiek dla celów PR-owych”, ale „ani jeden malwersant, który dopuścił się tego przez swoje zaniedbanie nie wróci do pracy”. Poroszenko uważa, że śledczy powinni zająć się wszystkimi, którzy w noc pożaru ochraniali magazyny wojskowe.

– Musimy w pełni i całkowicie zbadań to dzisiejsze doświadczenie, żeby zapobiec powtarzaniu się ataków grup sabotażowych i zwiadowczych wroga – powiedział prezydent Ukrainy.

Według SBU, obecnie rozważane są trzy wersje przyczyn pożaru składu amunicji w Iczni. Główna wersja dotyczy ataku grupy sabotażowej. Pozostałe to naruszenie przepisów przeciwpożarowych oraz celowe podpalenie celem ukrycia kradzieży amunicji.

W ostatnich latach na Ukrainie doszło do kilku dużych pożarów składów broni i amunicji. Ostatni miał miejsce w maju br w wojskowym składzie amunicji w Bałakliji na wschodzie Ukrainy, gdzie rok wcześniej doszło do wybuchu amunicji i pożaru. Według niektórych wersji, ogień miał spowodować czołg gaśniczy. Jak podano, przyczyną pożaru było zapalenie się suchej trawy, po którym na obszarze 35 ha nastąpiły „pojedyncze eksplozje” amunicji. 23 marca ub. roku nad ranem w magazynach wojskowych w Bałakliji doszło do wybuchów przechowywanych tam pocisków czołgowych i artyleryjskich oraz pożaru. Zginęła jedna osoba cywilna, a kilka innych zostało rannych. Wskutek eksplozji w Bałakliji Ukraina straciła zapasy amunicji warte 1 mld dolarów. Ostatecznie sprawę określono jako sabotaż. Na usunięcie skutków incydentu ukraiński rząd przeznaczył 100 mln hrywien (równowartość około 3,8 mln dolarów).

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Rok temu, pod koniec września, w jednych z największych magazynów broni i amunicji na Ukrainie w Kalinówce wybuchł pożar. Po tym nastąpiły eksplozje bomb, pocisków i innych typów amunicji, które były tam przechowywane. Przede wszystkim, jak podano, pociski artyleryjskie kal. 122 i 152 mm. Potężne eksplozje słyszane były z wielu kilometrów. W pewnym momencie liczba eksplozji sięgała 60 na minutę. Ogień udało się opanować dopiero po ponad dobie.

Główny prokurator wojskowy Ukrainy Anatolij Matios zdementował wcześniejsze informacje, według których wielki pożar w składach broni i amunicji w Kalinówce był wynikiem działania dywersantów. Dodał, że śledztwo nie potwierdziło też doniesień o rzekomym dronie, który miał być słyszany przez strażnika. Matios powiedział również, że poziom ochrony arsenału w Kalinówce uważa za niewystarczający. Później śledztwo wykazało, że dostęp na teren jednostki miały osoby prywatne, które wniosły tam materiały łatwopalne.

Unian / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz