Nawalny: miałem umrzeć na pokładzie samolotu

Aleksiej Nawalny zamieścił w piątek na Instagramie kolejny wpis, w którym odniósł się do próby otrucia go.

Zdaniem Nawalnego jego truciciele liczyli na to, że opozycjonista umrze na pokładzie samolotu lecącego z Tomska do Moskwy z powodu braku pomocy medycznej, ale życie uratował mu „łańcuch szczęśliwych przypadków” i działania nieznanych mu ludzi, którym postanowił podziękować.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

1311 PLN    (5.95%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

„O ile rozumiem plan zabójców był prosty: po 20 minutach po starcie [samolotu] poczuję się źle, po kolejnych 15 minutach zemdleję” – napisał Nawalny zaznaczając, że niczego nie przesądza. „Pomoc medyczna będzie na pewno niedostępna i jeszcze przez godzinę będę kontynuował podróż w czarnej plastikowej torbie na ostatnim rzędzie siedzeń, przerażając pasażerów udających się do toalety”.

Opozycjonista uważa, że pierwszymi, którzy zniweczyli spisek na jego życie, byli piloci samolotu, którzy wylądowali w Omsku „nie bacząc na ogłoszone +zaminowanie+ portu lotniczego”.

„Po drugie, przybyły personel medyczny lotniska i karetka, która po nim przyjechała, nie opowiadali żadnych kłamstw o cukrzycy itd., ale od razu powiedzieli wyraźnie: +to jest toksyczne zatrucie+ i podali mi dawkę atropiny” – napisał polityk.

Zdaniem Nawalnego działania lotników i medyków z Omska dały mu dodatkowe 15-20 godzin życia. „Wszystko, co nastąpiło potem, było bardzo dramatyczne i zasługuje na osobną historię, ale na pewno nie byłoby o czym opowiadać, gdyby nie ci ludzie. Dziękuję wam, dobrzy nieznani przyjaciele. Jesteście dobrymi ludźmi” – napisał opozycjonista.

Rosyjski polityk trafił do szpitala 20 sierpnia w Omsku na Syberii. Stracił przytomność na pokładzie samolotu, który leciał z Tomska do Moskwy. Do Niemiec został przewieziony na żądanie rodziny i był leczony w berlińskiej klinice Charite.

Niemieckie władze uważają, że istnieją „jednoznaczne dowody” na próbę otrucia opozycjonisty środkiem bojowym z grupy NowiczokSzef niemieckiej służby wywiadowczej BND Bruno Kahl powiedział, że wyniki specjalistycznych badań wykazały, iż Aleksiej Nawalny został otruty bardziej rozwiniętą, a zarazem mocniejszą odmianą Nowiczoka, możliwą do pozyskania tylko dzięki pomocy rosyjskich władz. 14 września laboratoria w Szwecji i we Francji potwierdziły niezależnie od siebie niemieckie ustalenia, że Aleksiejowi Nawalnemu podano środek z grupy Nowiczok. Z kolei szef oddziału ostrych zatruć szpitala ratunkowego w Omsku twierdził, że Nawalny nie został otruty, lecz wpadł w śpiączkę wynikającą z zaburzeń metabolicznych.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

CZYTAJ TAKŻE: Nawalnego otruto w hotelu w Tomsku? Tak twierdzą jego współpracownicy

Kresy.pl

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz