Trójstronne porozumienie podpisane przez przywódców Armenii, Azerbejdżanu i Rosji nie rozwiązuje ostatecznie kwestii Górskiego Karabachu – tłumaczył w czwartek premier Armenii Nikol Paszynian.

Jak podaje Interfax, w wystąpieniu do narodu Paszynian tłumaczył się z podpisania niekorzystnego dla Ormian porozumienia dotyczącego Górskiego Karabachu. Według niego jest to jedynie porozumienie o wstrzymaniu działań wojennych a nie „wyczerpujące rozwiązanie kwestii” Karabachu.

Paszynian przyznał, że porozumienie jest niekorzystne dla Armenii. „Wiem, że porozumienie w sprawie Karabachu doprowadziło do niezadowolenia społecznego. Ale dlaczego ten niekorzystny dla Armenii dokument został podpisany? Stało się to po tym, jak ministerstwo obrony i sztab generalny sił zbrojnych zgłaszały, że wojna musi zostać pilnie przerwana, a prezydent Arcachu [Górskiego Karabachu – red.] mówił, że możemy stracić Stepanakert” – mówił premier Armenii.

„A utrata Stepanakertu oznaczałaby utratę Askeranu [i] Martakertu, ponieważ te miasta były naszymi tyłami od początku wojny. Po utracie tych miast wszystkie linie obronne zostałyby otoczone przez wroga, co oznaczałoby, że ponad 20 tys. żołnierzy znalazłoby się w okrążeniu, pod groźbą śmierci lub niewoli” – kontynuował Paszynian.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

Według niego nie toczą się żadne rozmowy o oddaniu Meghrim, miasta na południu Armenii przy granicy z Iranem. „Chodzi o odblokowanie regionalnych korytarzy transportowych, w tym z Nachiczewania do Azerbejdżanu” – mówił. Jego zdaniem „może to mieć znaczący wpływ na dalszy rozwój gospodarczy Armenii”.

Paszynian podkreślał, że międzynarodowe uznanie Górnego Karabachu i określenie jego statusu jest dla Armenii priorytetem. Według niego rosyjskie siły pokojowe w Karabachu zapewniają bezpieczną i niezakłóconą komunikację między Armenią a Górskim Karabachem przez korytarz laczyński, „w tym na odcinku Szuszi”.

Premier Armenii wezwał swoich rodaków do solidarności z władzami i nieuczestniczenia w wiecach opozycji.

Jak pisaliśmy, antyrządowe demonstracje trwają w stolicy Armenii od poniedziałkowego wieczoru. Wybuchły one na wieść o zgodzie premiera Paszyniana na niekorzystny dla Ormian rozejm z Azerbejdżanem. W nocy z poniedziałku na wtorek przeciwnicy Paszyniana wdarli się do gmachu parlamentu i rządu, demolując gabinet premiera.

W poniedziałek wieczorem premier Armenii zgodził się w porozumieniu z Azerbejdżanem i Rosją, na pozostawienie pod kontrolą tego pierwszego obszarów zajętych przez Azerbejdżan w czasie ostatniej ofensywy, wycofanie oddziałów ormiańskich z reszty Górskiego Karabachu i oddanie kontroli nad nią rosyjskim siłom pokojowym. Armenia ma też zagwarantować możliwości komunikacji transportowej przez swoje terytorium między głównym terytorium Azerbejdżanu a jego eksklawą – Nachiczewańską Republiką Autonomiczną. Kontrolę nad nim mają przejąć rosyjscy pogranicznicy.

Kresy.pl / Interfax

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz