Turecka armia i jej miejscowi sprzymierzeńcy zamknęli we wtorek okrążanie wokół miasta Afrin w północno-zachodniej Syrii. Może to oznaczać koniec enklawy zarządzanej przez Kurdów.

Tureccy wojskowi podali we wtorek, że miasto Afrin zostało „kompletnie otoczone” przez ich oddziały i sprzymierzone z nimi ugrupowania zbrojne miejscowych Arabów. Informacje przytacza kurdyjski portal Rudaw.net. Oznacza to powodzenie ofensywy rozpoczętej przez Turcję w połowie stycznia. Już w poniedziałek tłumy mieszkańców Afrin rzuciły się do ucieczki. Drogi wyjazdowe z miasta zostały zablokowane przez sznury samochodów, co można zauważyć na nagraniach jakie pojawiły się w internecie. Uciekinierzy skierowali się do miast al-Zahra i Nubl kontrolowanych przez władze Syrii. Jednak źródła kurdyjskie zaprzeczają pełnemu zamknięciu oblężenia i na te informacje powołuje się portal Syriancivilwarmap.com ilustrując sytuację w terenie.



Turecka agencja informacyjna Anadolu, powołując się na anonimowe źródła lokalne, twierdzi, że z Afrin wycofali się także przywódcy lokalnej administracji kurdyjskiej. Pojawiły się także informację o przekazaniu przez kurdyjskie Ludowe Oddziały Obrony (YPG) kontroli nad baza lotniczą Menagh w ręce syryjskiej armii. Według portalu Al Masdar News siły tureckie znajdują się o 1 km na północ od rubieży miasta na osi trasy do Qibar i 3 km na południe do miasta na osi trasy do miejscowości Kojka. Jednak YPG w Afrin zapewniają, że będą bronić swoich pozycji.

Minister spraw zagranicznych Turcji Mevlut Cavusoglu zapowiedział na poniedziałek spotkanie z szefem amerykańskiej dyplomacji Rexem Tillersonem. Turek twierdzi, że jego państwo i USA doszły do porozumienia także w sprawie innego rejonu północnej Syrii nad którym kontrolę sprawują Kurdowie z PYD-YPG. Jak stwierdził Cavusoglu „wzajemne zrozumienie” w sprawie miasta „Manbidż i innych miast na wschód od Eufratu” zostanie przypieczętowane właśnie w poniedziałek. „Powołaliśmy już grupę roboczą w tej sprawie”. Amerykanie nie potwierdzają tych informacji, ale jeszcze w styczniu, po rozpoczęciu rzecznik Departamentu Obrony Adrian Rankine-Galloway, mówił o Kurdach w rejonie Afrin – „Nie uważamy ich za część naszej operacji pokonania ISIS […] Nie popieramy ich. W ogóle nie jesteśmy zaangażowani [we współpracę] z nimi”. Od Kurdów w Afrin odcinali się także amerykańscy wojskowi. Jednak na na terenach na wschód od Eufratu YPG są trzonem tak zwanych Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF), czołowego amerykańskiego proxy, który pomógł Waszyngtonowi zapobiec odzyskaniu kontroli nad tymi terenami przez władze Syrii.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Rejon Afrin stanowiło przez opanowaną przez syryjskich Kurdów enklawę, oddzieloną od głównego terytorium kontrolowanego w Syrii przez administrację kurdyjskiej Partii Unii Demokratycznej (PYD). Od północy i zachodu enklawę ograniczało terytorium państwowe Turcji, od wschodu i południa znajdowały się także oddziały tureckie, które zajęły skrawki terytorium Syrii przeprowadzając, począwszy od sierpnia 2016 roku, zbrojną interwencję wsparcia dla islamistycznych organizacji zbrojnych, którym Ankara patronuje. Jej celem było właśnie zapobieżenie połączeniu w jedną całość terytoriów kontrolowanych przez syryjskich Kurdów wzdłuż granicy Turcji.

Turcy uważają PYD-YPG za ściśle powiązane z prowadzącą działania partyzanckie na ich własnym terytorium Partią Pracujących Kurdystanu (PKK). Dlatego też to właśnie Kurdowie stali się główny celem militarnych działań Ankary w Syrii. Turecka armia, korzystając ze wsparcia bojówek miejscowych Arabów i Turkmenów, rozpoczęła w styczniu ofensywę mającą na celu zlikwidowanie kurdyjskiej enklawy. Po początkowych problemach atakującym udało się uzyskać przewagę.

 

 

rudaw.net/yenisafak.com/almasdarnews.com/reuters.com/syriancivilwarmap.com/kresy.pl

Reklama

Tagi: , , , , , , ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.





Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Sun Escobar
    Sun Escobar :

    Europa i Świat już raz pomogli Turkom w ludobójstwie Ormian, teraz na naszych oczach robią to samo z Kurdami i dalej tylko bezradne przyglądanie się, co robi Turcja . Zgnilizna etyczna Europy i USA, hipokryzja polityków, a w końcu pieniądze, te czynniki zasłaniają oczy na krzywdę słabych Narodów. Dziwi mnie kolejna bezradność świata wobec poczynań Turków.