Działacze radykalnej partii RPA zablokowali w czwartek trasę szybkiego ruchu, by sprzeciwić się perspektywie przedterminowego zwolnienia z więzienia Janusza Walusia.

Protest urządziła w czwartek przed południem radykalnie lewicowa, reprezentująca ludność murzyńska partia – Ruch Bojowników o Wolność Gospodarczą (EFF). Jej działacze wyszli na trasę szybkiego ruchu N1 pod Johannesburgiem w efekcie doprowadzając do powstania korku. Następnie ruszyli pod siedzibę regionalnego szefa sądownictwa w położoną w dzielnicy Midrand, jak zrelacjonował portal IOL.

 

Protestujący nieśli transparenty z napisami: „Nasze podatki nie mogą być wykorzystywane do zapewnienia bezpieczeństwa rasistowskiemu mordercy”, „Nie dla błędnych i irracjonalnych decyzji podejmowanych w imię fałszywego pojednania”, „Sprawiedliwość dla Chrisa Haniego”. Marsz trwał kilka godzin. Trasa została ponownie otwarta około południa.

 

Protestujące tłumy rozproszyły się i maszerowały przemieściły się pod gmach instytucji sądownictwa już nie blokując kompletnie ruchu drogowego. Manifestacja i marsz były monitorowane przez miejscową policję.

Janusz Waluś jest polskim emigrantem, który trafił do Republiki Południowej Afryki w 1981 roku. Po przyjęciu południowoafrykańskiego obywatelstwa w 1986 roku silnie zaangażował się w działalność polityczną i związał się z afrykanerskimi nacjonalistami.

W 1990 roku uwolniono polityczny autorytet murzyńskiej ludności Nelsona Mandelę i rozpoczęto rozmowy o demontażu systemu apartheidu zalegalizowano również działalność  Afrykańskiego Kongresu Narodowego i Południowoafrykańskiej Partii Komunistycznej. Część białej elity sprzeciwiała się transformacji kraju, szczególnie obawiają się lidera tej drugiej partii Chrisa Haniego.

10 kwietnia 1993 roku Waluś zastrzelił Haniego. Zleceniodawcą zabójstwa był były lider Partii Konserwatywnej Clive Derby-Lewis. Wraz z Walusiem został skazany na karę śmierci. W związku ze zniesieniem tej kary w RPA wyrok zamieniono na dożywocie. Wiele dawnych funkcjonariuszy państwa z czasów apartheidu i działaczy politycznych, którzy dopuścili się przestępstwa była stopniowo zwalniana, ale nie Waluś.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

W 2015 roku prośba Walusia o odbycie reszty wyroku w Polsce została przekazana przez ambasadę RP w Pretorii do Ministerstwa Sprawiedliwości. 10 marca 2016 sąd w Pretorii orzekł, że Janusz Waluś może w ciągu 14 dni po ustaleniu wysokości kaucji zostać zwolniony warunkowo z więzienia. Sprawę kilka razy przekładano, nie znalazła ona rozstrzygnięcia.

W marcu 2020 roku, decyzję o pozostawieniu Polaka w więzieniu podjął minister sprawiedliwości i usług penitencjarnych, Ronald Lamola. Minister rozpatrzył całą sprawę na podstawie wniosku Sądu Najwyższego Pretorii z 12 grudnia 2019 roku. Sędziowie nakazali politykowi przeanalizowanie podjętej w styczniu w 2019 roku decyzji o odmowie zwolnienia warunkowego Polaka. Według Lamoli wypuszczenie Walusia oznaczałoby zaprzeczeniu surowości kary zasądzonej w 1993 roku. Waluś zwrócił się do sądu apelacyjnego o uchylenie decyzji Najwyższego Sądu Apelacyjnego o odrzuceniu jego zezwolenia na apelację od wyroku sądu wyższej instancji, który podtrzymał odmowę zwolnienia warunkowego przez Lamolę w marcu 2020 r.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Jednak 21 listopada, Trybunał Konstytucyjny RPA uchylił decyzję ministra sprawiedliwości Ronalda Lamoli odmawiającą zwolnienia warunkowego Janusza Walusia. Wydając orzeczenie, główny sędzia Raymond Zondo powiedział, że „decyzja ministra była irracjonalna i musi zostać uchylona”.

Więcej o historii Walusia można przeczytać w książce „Wczoraj i dziś Burów” autorstwa Adama Szabelaka. Patronat medialny nad publikacją objął portal Kresy.pl.

iol.co.za/kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz