Podczas VI Kongresu Rolnictwa RP prezes Związku Polskie Mięso dr Witold Choiński przedstawił niepokojące dane nt. hodowli trzody chlewnej w Polsce.

Kongres odbył się 23 czerwca. Organizatorem wydarzenia było Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych Rolników i Organizacji Rolniczych. Partnerem strategicznym VI Kongresu Rolnictwa była firma Anwil S.A. Grupa Orlen, a partnerem Lasy Państwowe.

Dr Witold Choiński już na wstępie swojego wystąpienia podkreślił, że jeszcze w latach 2002-2007 Polska była jednym z największych eksporterów trzody chlewnej w Europie, a obecnie jesteśmy w czołówce jej importerów w Europie.

Wedle danych przedstawionych przez naukowca Polska jest piątym największym importerem trzody chlewnej w Europie. Mamy 1,8 mld złotych ujemnego bilansu handlowego w wieprzowinie.

Pogłowie świń w ciągu ostatnich 10 lat spadło o 35%. W tej chwili krajowa produkcja wieprzowiny jest uzależniona od importu prosiąt i warchlaków, ich udział wynosi niemal 40%. Od 2000 roku liczba loch w Polsce spadła niemal o 50%

Gdyby Duńczycy powiedzieli, że „od jutra nie dajemy wam prosiaków”, to leżą gospodarstwa, leżą zakłady mięsne, praktycznie produkcja trzody chlewnej przestaje w Polsce istnieć – mówił dr Choiński. Aż 85% importu prosiąt pochodzi z Danii.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Na przestrzeni ostatnich 10 lat produkcja wieprzowiny w Polsce spadła o 13%, a w tym samym okresie jej import wzrósł 4-krotnie.

W krajach takich jak Dania, Hiszpania i Niemcy, występuje znacznie więcej wyspecjalizowanych w hodowli trzody chlewnej gospodarstw o wielkości ponad 1 tys. sztuk. Ich udział w produkcji to odpowiednio 97%, 85% i 71%. Tak więc w Niemczech 71% produkcji trzody chlewnej jest wytwarzane w 10 tys. gospodarstw o wielkości 1 tys. i więcej. W Polsce występuje tylko 1 tys. takich gospodarstw, które odpowiadają za zaledwie 25% produkcji.

Według dr Choińskiego, aby Polska liczyła się w Europie w tej dziedzinie, należy zwiększyć ilość wyspecjalizowanych w hodowli trzody chlewnej gospodarstw.

Naukowiec zaznaczył, że ogromnym zagrożeniem dla polskich hodowców jest rozprzestrzeniający się, zwalczany niewystarczająco skutecznie, ASF (Afrykański Pomór Świń). Zauważył też, że Polska, która jest „naturalną barierą przeciwko ASF dla Unii” nie otrzymuje w tej materii od UE praktycznie żadnego wsparcia.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Jak informowaliśmy na początku br., liczba gospodarstw utrzymujących trzodę chlewną w Polsce spadła od 2015 roku dwukrotnie wedle danych GUS-u.  Liczba trzody chlewnej spadła od 2002 roku o ponad 8 milionów sztuk. Spadek w porównaniu do 2018 roku wyniósł 8,9%, czyli ok. miliona sztuk.

W roku 2002 roku w Polsce liczba gospodarstw utrzymujących trzodę chlewną wynosiła 760 tysięcy, 8 lat później już o połowę mniej. W roku 2019 w Polsce takich gospodarstw było już… 124 tysiące. Pod koniec roku 2018 informowaliśmy, że za rządów Prawa i Sprawiedliwości zlikwidowano ponad jedną czwartą (prawie 28%) wszystkich polskich gospodarstw hodujących świnie. Od tamtego czasu ich liczba zmniejszyła się o kolejne 50 tysięcy.

Kresy.pl / YouTube




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    Czeslaw :

    Jedną z zasadniczych przyczyn tego stanu rzeczy jest działalność różnych organizacji tzw. „obrończych” co to nie pozwalają prowadzić prawidłowej gospodarki łowieckiej a w rezultacie jest też ten afrykański pomór. Niestety parlamentarzyści ulegają tym naciskom ale potem jak są straty to straty ponoszą rolnicy a „obrońców” wówczas nie słychać i nie widać. Trzeba też eksponować że działalność tych „obrońców” działa na korzyść naszej konkurencji i albo lekceważyć albo surowo karać „obrońców”. Jak Rosjanie prawidłowo potraktowali „obrońców” przy brzegach Kamczatki to mają spokój, więcej bohaterów nie ma.