Północnokoreański pocisk rakietowy osiągnął prędkość Mach 10

W ocenie analityków południowokoreańskich i japońskich, wystrzelony we wtorek przez Koreę Płn. pocisk rakietowy osiągnął szybkość Mach 10. Z kolei rosyjscy eksperci powątpiewają w twierdzenia Pjongjangu, że był to test broni hipersonicznej.

Jak pisaliśmy, we wtorek rano (czasu lokalnego) Korea Północna przeprowadziła drugi test rakietowy w ciągu tygodnia. Południowokoreańska armia uważa, że Pjongjang dokonał prawdopodobnie próby pocisku balistycznego, który wpadł do morza.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

1525.18 PLN    (6.93%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Później południowokoreańska armia poinformowała, że pocisk rakietowy osiągnął szybkość Mach 10. W opinii kolegium szefów sztabów południowokoreańskich sił zbrojnych, był on nowocześniejszy niż przy poprzedniej próbie z 5 stycznia br. Wówczas władze Korei Północnej twierdziły, że był to test broni hipersonicznej. Jak oceniono, teraz rakieta przeleciała ponad 700 kilometrów, osiągając maksymalną wysokość 60 km i prędkość Mach 10, nim wpadła do Morza Japońskiego.

 

Jak zaznaczyła południowokoreańska agencja prasowa Yonhap, jak dotąd kolegium podważało wiarygodność twierdzeń Korei Północnej o rzekomym rozwoju broni hipersonicznej, uważając, że nie posiada ona odpowiedniej technologii. Korea Południowa i USA chcą dokładnie przeanalizować tę sytuację.

Jednocześnie, kolejna próba rakietowa w tak krótkim czasie ukazała różnice opinii na scenie politycznej w Korei Południwej, gdzie za niespełna dwa miesiące mają odbyć się wybory prezydenckie. Obecny prezydent Mun Dze In, który zabiega o poprawę relacji z sąsiadem z północy i chciałby podpisać formalny traktat pokojowy, wyraził zaniepokojenie z powodu kolejnego testu. Zaapelował też o „podjęcie koniecznych środków, by upewnić się, że w relacjach pomiędzy obu państwami koreańskimi nie będzie dalszych napięć”.

Bardziej stanowczo wypowiedział się główny kandydat opozycyjny, Jun Suk Jeol, twierdząc, że potencjalny atak nuklearny Korei Północnej mógłby zniszczyć Seul w niespełna minutę od wystrzelenia rakiety, a jedynym skutecznym sposobem obrony byłoby uderzenie wyprzedzające. Jego zdaniem, Mun prezentuje zbyt uległą postawę.

Głos zabrała też Japonia. Tamtejszy minister obrony Nobuo Kishi poinformował, że poprzez kanały dyplomatyczne władze w Tokio skierowały protest do władz Korei Północnej. W ocenie strony japońskiej, rakieta osiągnęła maksymalny pułap około 50 km oraz prędkość Mach 10. Główny sekretarz japońskiego rządu, Hirokazu Matsuno przyznał, że Korea Północna osiągnęła znaczący wzrost w poziomie technologii rakietowych, co wymaga od Japonii wzmocnienia zdolności obronnych.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Do twierdzeń Pjongjangu o domniemanym teście broni hipersonicznej z rezerwą odnoszą się rosyjscy eksperci. Zdaniem Aleksandra Michajłowa, głównego dyrektora Biura Analiz Militarnych i Politycznych, takie twierdzenia są raczej zagraniem politycznym, niż potwierdzeniem rzeczywistego osiągnięcia. Uważa, że deklarację tę należy widzieć w kontekście rywalizacji między Rosją i Chinami, a także USA, które aspirują do miana „potęg hipersonicznych”. Zaznaczył, że to, iż jakiś pocisk osiąga prędkość przekraczającą Mach 5 nie oznacza jeszcze, że jest to broń hipersoniczna. Dodał, że taka broń musi jeszcze być naprowadza i być w stanie manewrować i penetrować systemy obrony przeciwrakietowej i przeciwlotniczej.

W ubiegłym tygodniu Korea Północna przeprowadziła kolejny test broni rakietowej. Pocisk spadł w Morze Japońskie. Rakieta niezidentyfikowanego typu została wystrzelona z terytorium KRLD w środę o godz. 8.10 rano czasu miejscowego. Pocisk wystartował z prowincji Jagang położonej przy granicy z Chinami.

PAP / rmf24.pl / Tass / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz