Nagranie z posłem Franciszkiem Sterczewskim (KO), biegającym przy granicy z Białorusią pośród próbujących go zatrzymać funkcjonariuszy polskich służb, wywołało już liczne komentarze w sieci.

We wtorek w sieci zamieszczono nagranie, na którym widać posła Koalicji Obywatelskiej, Franciszka „Franka” Sterczewskiego, biegającego z workiem foliowym pośród próbujących go zatrzymać funkcjonariuszy polskiej policji i Straży Granicznej.

Kresowy Przegląd Tygodnia

Zgoda RODO: Wyrażam zgodę na wykorzystywanie przez FUNDACJA KOMPANIA KRESOWA, ul. Gen. Władysława Sikorskiego 166 / 0.03, 18-400 Łomża moich danych osobowych przesłanych w niniejszym formularzu w celu otrzymywania informacji drogą elektroniczną.
Możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie, klikając link w stopce naszych e-maili.

’ mobile_image=” attachment=” attachment_size=” format=’16-9′ width=’16’ height=’9′ conditional_play=” av_uid=” custom_class=”]

Do sytuacji doszło w rejonie granicy polsko-białoruskiej, gdzie koczuje grupa obcokrajowców. Według dostępnych informacji, poseł Sterczewski, znany m.in. z wyraźnie proimigracyjnych poglądów, chciał dostarczyć im jakąś formę pomocy humanitarnej. Nie jest jasne, czy chciał przekroczyć granicę i przejść na stronę białoruską. Ostatecznie jego próbę zablokowali polscy funkcjonariusze.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Nagranie wywołało dużą reakcję w sieci, szczególnie w mediach społecznościowych. Pojawiły się nawet złośliwe komentarze, według których poseł KO próbował „uciec z Polski przed zbrodniczym reżimem do wolnej Białorusi”.

Jednocześnie zwrócono uwagę, że na dłuższej wersji nagrania, na początku widać, jak jeden z funkcjonariuszy ścigających Sterczewskiego potyka się i przewraca się z bronią w ręku. Później potyka się i przewraca sam poseł KO.

Dodajmy, że w sieci zamieszczono też fragment jeden z relacji stacji TVN24, na której widać, jak poseł Lewicy, Maciej Gdula, próbuje przekonać pograniczników, by „tylko na chwilę” pozwolili mu przekroczyć granicę, żeby dotrzeć do koczujących migrantów. „Powiedziałem, że nie i koniec dyskusji” – odpowiedział mu krótko i stanowczo jeden z funkcjonariuszy.

W kontekście całej sytuacji przypomniano też niedawny wpis Romana Giertycha. Niegdysiejszy poseł i działacz narodowy, obecnie sympatyzujący z liberalną opozycją zwrócił uwagę, że migranci znajdują się na terytorium Białorusi, a „za przekroczenie tej granicy może grozić kilka lat więzienia u Łukaszenki”.

„Może taki jest cel tej operacji, aby schwytać np. polskiego posła? To byłby prezent dla reżimu” – dodał.

Dodajmy, że część polityków liberalno-lewicowej opozycji i podobnie zorientowane ośrodki medialne twierdzą, niezgodnie z faktami, że obecni przy granicy z Polską cudzoziemcy to Afgańczycy, którzy uciekli z kraju w związku z kryzysem politycznym, wycofywaniem się Amerykanów i ich sojuszników oraz przejmowaniem kontroli na Afganistanem przez Talibów. Zdaniem tych środowisk, Polska ma obowiązek wpuszczać takie osoby na swoje terytorium. Zaznaczmy, że ambasador Afganistanu powiedział, że według jego wiedzy wśród osób przebywających na polsko-białoruskiej granicy nie ma Afgańczyków.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

W ubiegłym roku poseł Franciszek Sterczewski (KO) złożył interpelacje do resortu zdrowia i MSW pytając „o bezpieczeństwo Ukraińców i Ukrainek” w Polsce. Chciał wiedzieć m.in., czy polscy lekarze i policjanci odbywają szkolenia z języka ukraińskiego oraz czy w polskich placówkach publicznych, takich jak komendy policji, są dostępne komunikaty po ukraińsku.

Czytaj więcej: Poseł KO pyta rząd o znajomość języka ukraińskiego wśród polskich policjantów i lekarzy

We wtorek w programie „Gość Wydarzeń” na antenie stacji Polsat News, premier Mateusz Morawiecki komentował sprawę grupy migrantów, którzy koczują przy granicy Polski z Białorusią. W jego ocenie Polska jest przedmiotem ataku hybrydowego i „specjalnie zaplanowanej prowokacji”, których celem jest wprowadzenie chaosu zarówno w naszym kraju, jak i w Unii Europejskiej”. Powiedział też, że na Białoruś, poprzez biura podróży, celowo ściągane są osoby m.in. z Iraku i Syrii.

Czytaj więcej: Morawiecki: Białoruś specjalnie ściąga ludzi z Bliskiego Wschodu przez biura turystyczne, mamy dowody

Jak pisaliśmy, we wtorek Christian Wigand podzielił stanowisko władz Polski, Litwy i Łotwy, które twierdzą, że azjatyccy i afrykańscy migranci napływający do ich państw dostają się na Białoruś wykupując jej wizy oraz usługi białoruskich firm turystycznych, a nawet, że są eskortowani do granicy w zorganizowany sposób przez białoruskich pograniczników. „Nie możemy zaakceptować jakichkolwiek prób podżegania lub przyzwolenia na nielegalną migrację do Unii Europejskiej przez państwa trzecie. Potrzebna jest w tym celu kontrola granicy oraz poszanowanie fundamentalnych praw migrantów” – powiedział Wigand.

Zobacz także: Na granicy z Białorusią powstanie nowy, solidny płot o wysokości 2,5 m

Czytaj także: Grupa prawników pozwała Polskę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka ws. migrantów koczujących przy granicy

Od tygodnia grupa imigrantów koczuje przy polsko-białoruskiej granicy w pobliżu miejscowości Usnarz Górny. We wtorek Straż Graniczna podała, że „po stronie białoruskiej wciąż koczuje grupa 24 cudzoziemców”, co oznacza, że od paru dni sytuacja pod tym względem nie uległa zmianie. Pogranicznicy zaznaczyli zarazem, że „po stronie polskiej nie ma żadnych koczujących grup nielegalnych imigrantów”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Szturm nielegalnych imigrantów na granice z Polską i Litwą jest stymulowany przez białoruskie władze. Straż Graniczna podkreśla, że w całym roku 2020 na odcinku podlaskim zatrzymano 122 osoby, które przekroczyły nielegalnie granice. W bieżącym roku to już około 780 cudzoziemców. SG odnotowała dotychczas ponad 2 tysiące prób nielegalnego przekroczenia granicy, z czego ok. 1 tys. 350 próbom funkcjonariusze zapobiegli.

Jak pisaliśmy, w niedzielę Polska zaproponowała wysłanie na Białoruś konwoju z pomocą humanitarną dla grupy migrantów koczujących w pobliżu granicy. MSZ RP skierowało w tej sprawie notę dyplomatyczną do swojego białoruskiego odpowiednika. Wcześniej Straż Graniczna podała, że cześć imigrantów koczujących w Usnarzu Górnym odmówiła powrotu na Białoruś, pomimo takiej możliwości. W poniedziałek strona polska poinformowała o wysłaniu transportu humanitarnego dla imigrantów, którzy koczują przy granicy. Są to m.in. namioty, koce i łóżka polowe. Jak podano, pomoc zostanie przekazana po wydaniu zgody władz Białoruskich na przekroczenie granicy. We wtorek wieczorem MSZ poinformowało, że strona białoruska nie wyraziła takiej zgody.

Zobacz także: SG blokuje nielegalnych imigrantów z terytorium Białorusi. Wypychają ich białoruscy pogranicznicy [+VIDEO]

Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz