Podczas synodu Prawosławnego Kościoła Ukrainy zarysowały się wyraźne różnice zdań między honorowym patriarchą Filaretem, byłym zwierzchnikiem Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Kijowskiego Patriarchatu (UKP KP), a metropolitą Epifaniuszem i innymi hierarchami PKU.

W piątek w Soborze Katedralnym św. Zofii w Kijowie odbył się synod utworzonego kilka miesięcy temu przy wsparciu ukraińskich władz Prawosławnego Kościoła Ukrainy (PKU), pod przewodnictwem głowy tego Kościoła, metropolity Epifaniusza. Obecny był na nim też honorowy patriarcha Ukrainy Filaret, wcześniej zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego (UKP PK). Cerkiew ta formalnie, w związku z soborem zjednoczeniowym i powstaniem PKU, który później uzyskał od Konstantynopola tomos o autokefalii, została rozwiązana. W synodzie wzięło udział 12 archijerejów, żeby omówić wewnętrzne sprawy Cerkwi i zapewnić Epifaniusza o swojej wierności.

Podczas synodu zarysowały się coraz większe rozbieżności w ramach ukraińskiej Cerkwi prawosławnej. Dotyczą one m.in. stanowiska Filareta, który nie uznaje formalnego rozwiązania UKP PK i uważa go za istniejący w dalszym ciągu, a siebie za faktycznego Patriarchę Kijowskiego. Przed dwoma tygodniami nie wykluczył nawet rozłamu w Prawosławnym Kościele Ukrainy. Pojawiły się przypuszczenia, że patriarcha zamierza zwołać Synod i zmienić status PKU, by przywrócić sobie miano patriarchy. Ze swojej strony Epifaniusz ostrzegł wówczas, że taka próba byłaby bezprawna i groziłaby utratą tomosu przez PKU.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Po zakończeniu synodu patriarcha Filaret powiedział, że tomos o autokefalii dla nowej ukraińskiej Cerkwi prawosławnej został pokazany dopiero po soborze zjednoczeniowym, który miał miejsce w grudniu 2018 roku.

– Nie wiedzieliśmy, co tam jest napisane – powiedział Filaret, cytowany przez „Ukraińską Prawdę”. – Przyjmujemy tomos i dziękujemy za niego. Ale akceptujemy tę część, w której zostajemy uznani za Kościół autokefaliczny.

Patriarcha zaznaczył zarazem, że niektóre zapisy tomosu są nie do zaakceptowania. – Głosi on również, na przykład, że nie możemy zajmować się naszymi Ukraińcami za granicą. Jestem przeciwko temu i Ukraińcy są temu przeciwni.

Filaret oświadczył też, że głowa PKU, metropolita Epifaniusz, został okrążony przez „promoskiewskie siły”, chcące zniszczyć ukraińską Cerkiew:

– Naszego prymasa otoczyły promoskiewskie siły, które przyjechały tu, żeby zniszczyć nasz Kościół.

Patriarcha nie wymienił, kogo ma na myśli, ale zaznaczył, że w razie potrzeby, może wskazać każdego z imienia.

Z kolei zwierzchnik UKP Epifaniusz powiedział, że podczas grudniowego synodu zjednoczeniowego Filaret, jako jedyny z obecnych tam ukraińskich hierarchów, odmówił podpisania statutu nowego Kościoła. Odnosząc się do piątkowego synodu powiedział, że uczestnicy omówili sytuację, która rozwinęła się w UKP i oświadczenia z ostatnich dwóch tygodni. Zaznaczył, że patriarcha Filaret wciąż upiera się przy stanowisku, że Patriarchat Kijowski nadal istnieje i nie został wyrejestrowany, choć tak twierdzą pozostali zwierzchnicy UKP, a także ukraińskie ministerstwo kultury.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

– Choć wszyscy próbowaliśmy przekonać [Filareta] i udowodnić, że Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego już dłużej ani prawnie, ani faktycznie nie istnieje, że stał się podstawą Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego – powiedział metropolita Epifaniusz. – Stąd, do pewnego stopnia dyskutowaliśmy, rozmawialiśmy, przekonywaliśmy, ale wszyscy zobaczyli, że Jego Świątobliwość Patriarcha Filaret, niestety, pozostał przy swojej opinii.

W czasie synodu ustalono m.in., że od tej pory wszelkie wizyty zagraniczne hierarchów UKP mogą odbywać się tylko za wiedzą i z błogosławieństwem Epifaniusza. Zabroniono też duchownym przedstawiania swoich kandydatur w wyborach do ukraińskiego parlamentu lub na stanowiska samorządowe, gdzie mieliby trafić na stałą posadę. Jednocześnie, w wyjątkowych przypadkach i tylko z błogosławieństwem Cerkwi, mogą ubiegać się o mandaty deputowanych na szczeblu samorządowym.

Przypomnijmy, że w styczniu br. na jednym z zamkniętych spotkań Patriarcha Filaret jako zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego wyrażał oburzenie Z tego, że Prawosławny Kościół Ukrainy jest nazywany „nowym Kościołem”. Przekonywał, że to jego Cerkiew faktycznie otrzymała tomos o autokefalii, a nazwę „Prawosławny Kościół na Ukrainie” należy „wykorzenić”.

Czytaj więcej: Patriarcha Filaret: na Ukrainie nie ma żadnej nowej Cerkwi. Tomos otrzymał Patriarchat Kijowski

Jak pisaliśmy, 5 stycznia podczas uroczystości w Stambule Patriarcha Ekumeniczny Konstantynopola Bartłomiej I podpisał tomos – dekret o kanonicznej niezależności nowo utworzonego Prawosławnego Kościoła Ukrainy. Głowa tej Cerkwi, metropolita Kijowa i całej Ukrainy Epifaniusz, brał udział w ceremonii. W ceremonii wzięli udział także najwyżsi przedstawiciele władz Ukrainy. W niedzielę tomos został uroczyście przekazany Epifaniuszowi.

Przypomnijmy, że 15. grudnia 2018 roku w Kijowie pod egidą ukraińskich władz oraz Patriarchy Konstantynopola odbył się sobór zjednoczeniowy w którym wzięli udział przedstawiciele Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego, Ukraińskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego oraz dwóch biskupów Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego. Po synodzie prezydent Ukrainy ogłosił powstanie nowej struktury, którą nazwał Ukraińskim Miejscowym Autokefalicznym Kościołem Prawosławnym (używa się wobec niego także nazwy Prawosławny Kościół Ukrainy). Zjazd został zbojkotowany przez większość hierarchów Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego podległego Patriarchatowi Moskiewskiemu.

Unian / pravda.com.ua / Korrespondent.net / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz