W Kijowie przy udziale prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki odbył się sobór zjednoczeniowy biskupów kilku działających na Ukrainie wspólnot prawosławnych, który obrał zwierzchnika nowo powstałego Kościoła. Po zakończeniu soboru Poroszenko ogłosił powstanie nowej struktury, którą nazwał Ukraińskim Miejscowym Autokefalicznym Kościołem Prawosławnym. Zjazd został zbojkotowany przez większość hierarchów Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego podległego Patriarchatowi Moskiewskiemu.

Jak informował portal Religijnej Informacyjnej Służby Ukrainy (RISU), w soborze zapowiedziało swój udział 40 biskupów Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego (UKP PK), 12 biskupów Ukraińskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego (UAKP) i tylko dwóch biskupów jedynego kanonicznego (legalnego w myśl prawa kanonicznego) na Ukrainie Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego (UKP PM)- metropolita perejesławsko-chmielnicki Aleksander i metropolita winnicki Symeon. Każdemu z hierarchów mógł towarzyszyć jeden ksiądz i jeden przedstawiciel parafian. W soborze brali również udział dwaj biskupi wysłani na Ukrainę przez Patriarchę Konstantynopola – Hilarion i Daniel.

Sobór rozpoczął się po godzinie 10. rano w sobotę w Soborze Sofijskim w Kijowie przy aktywnym udziale ukraińskich władz. Na placu przed świątynią postawiono scenę i telebim, na którym transmitowano przybycie na sobór prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki. Według opozycyjnego portalu Strana.ua, na plac jako wiernych chcących być świadkami powstania nowego Kościoła zwieziono autobusami pracowników sfery budżetowej. W czasie trwania soboru na scenie występował m.in. minister kultury Ukrainy Jewhen Nyszczuk a na telebimie pokazywano obrazy, także o tematyce świeckiej. Sam sobór poprzedziło wystąpienie Poroszenki.

Media informowały skąpo o przebiegu samego soboru, który był zamknięty dla prasy. Z opublikowanych oficjalnie zdjęć wynika, że Poroszenko był obecny w prezydium soboru. Po kilku godzinach poinformowano, że na zwierzchnika nowo powstałego Kościoła delegaci wybrali biskupa UKP PK Epifaniusza. Był on oficjalnym kandydatem UKP PK na głowę nowej struktury. W głosowaniu pokonał on Symeona, który według portalu Strana.ua miał poparcie Poroszenki. Będzie on nosił tytuł Metropolity Kijowskiego i całej Ukrainy, co oznacza, że nie będzie miał tytułu patriarchy. Według dotychczasowego zwierzchnika UAKP nowa Cerkiew będzie podległa Patriarsze Konstantynopola.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Co charakterystyczne, po zakończeniu soboru utworzenie nowego Kościoła zostało ogłoszone ze sceny na placu przed Soborem Sofijskim przez Petra Poroszenkę, u którego boku stali metropolita Epifanij i szef ukraińskiego parlamentu Andrij Parubij. W swoim przemówieniu Poroszenko przedstawiał dzisiejsze wydarzenia jako ostateczne odcięcie się Ukrainy od Rosji. Ukraiński prezydent powtarzał m.in. słowa wiersza Lermontowa – „Żegnaj niemyta Rosjo”. Przekonywał przy tym, że na Ukrainie nie będzie „Kościoła państwowego” a państwo nie będzie wtrącało się w działalność Kościołów.

Sobór został zbojkotowany przez większość biskupów UKP podległych Patriarchatowi Moskiewskiemu. Arcybiskup Klemens z UKP PM oświadczył, że biskupi Aleksander i Symeon wybrali drogę rozłamu i od dzisiaj nie są uznawani za biskupów UKP PM.

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, przekazanie nowemu Kościołowi tomosu o autokefalii (dekretu o niezależności) przez Patriarchę Konstantynopola Bartłomieja, jest spodziewane 6. stycznia przyszłego roku.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Tomos dla Ukrainy

Przypomnijmy, że prezydent Ukrainy wsparł starania Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego i Ukraińskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego o utworzenie na Ukrainie zjednoczonego samodzielnego (autokefalicznego) Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego, między innymi negocjując w tej sprawie z patriarchą Konstantynopola Bartłomiejem. Starania o autokefalię uzyskały poparcie ukraińskich władz, ponieważ zależy im na istnieniu niezależnego od Moskwy Kościoła prawosławnego na Ukrainie. W październiku br. Konstantynopol zdjął klątwy z Filareta i Makarego nałożone przez Patriarchat Moskiewski oraz wezwał do przeprowadzenia synodu biskupów wszystkich trzech ukraińskich Kościołów prawosławnych (oprócz UKP PK i UAKP także Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego), w celu zjednoczenia tych trzech wspólnot i wybrania zwierzchnika tego Kościoła. Nowo powstały Kościół ma otrzymać tzw. tomos – dekret o autokefalii. 29. listopada synod Patriarchatu Konstantynopolitańskiego zatwierdził projekt statutu przyszłego Kościoła.

Planom Kijowa i Konstantynopola sprzeciwia się Rosyjski Kościół Prawosławny, który uważa Ukrainę za swoje kanoniczne terytorium i uznaje działania Patriarchatu Konstantynopolitańskiego za bezprawne.

Kresy.pl / strana.ua / RISU

Oceń ten artykuł




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

8 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

      • Avatar
        uvara :

        @uvara może skończyć się to na 2 sposoby: ukraińska armia weźmie rebeliantów z zaskoczenia i w ciągu paru dni wyprze ich poza granicę z Federacją Rosyjską – wtedy będzie to oczywiście wielki sukces Poroszenki i pewna 2 kadencja. Albo rebelianci będą przygotowani i uderzenie przerodzi się w mozolne i krwawe potyczki pozycyjne, co ironicznie również może mu zapewnić 2. kadencję bo w czasie otwartego konfliktu ludzie będą bać się głosować na kogoś nowego. Poroh oprócz tego znów będzie mógł pokazywać blachy rozbitego autobusu w Strassburgu czy Brukseli i udowadniać, że tylko nieustanne pompowanie kasy w Ukrainę powstrzymuje dziką hordę przed inwazją na Zachód. W obu scenariuszach Poroszenko wychodzi zwycięzką ręką, nie ważne, że rujnując kraj.