Chiny twierdzą, że podpisały pakt bezpieczeństwa z Wyspami Salomona. Wywołało to zaniepokojenie USA i Australii, które obawiają się, że Pekin dąży do poszerzenia swojej strefy wpływów na Pacyfiku, w tym na ważnym geostrategicznie obszarze Oceanii.

We wtorek Chiny ogłosiły, że podpisały pakt bezpieczeństwa z Wyspami Salomona, państwem wyspiarskim w południowo-wschodniej Oceanii, na wschód od Nowej Gwinei i na północny-wschód od Australii.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

2804.49 PLN    (12.74%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Jednocześnie, jak podaje agencja Reuters, przedstawiciele władz Wysp Salomona „wcześniej wydawali się sugerować, że jak na razie żadnego porozumienia nie podpisano. Przewodniczący jednej z komisji parlamentarnych, Douglas Ete powiedział parlamentarzystom, że chińscy dygnitarze przybędą w połowie maja, żeby podpisać pakty dotyczące współpracy.

Z kolei premier Manasseh Sogavare powiedział na forum parlamentu, że faktycznie, zaproponowano podpisanie porozumienia w zakresie bezpieczeństwa, ale twierdził, że nie będzie ono dotyczyć budowy chińskiej bazy wojskowej na wyspach. Według niego, same porozumienia mają zwiększyć współpracę z Chinami w obszarze handlu, edukacji i rybołówstwa.

Inaczej sprawę przedstawia Pekin. Rzecznik chińskiego MSZ, Wang Wenbin powiedział, że ostatnio ramowy pakt został podpisany przez ministrów spraw zagranicznych obu krajów, Wang Yi i Jeremiah Manele. Chiny nie podały jednak żadnych szczegółów – ani daty, ani miejsca podpisania dokumentu. Według Wanga, chodzi o „promowanie stabilności społecznej i długoterminowej stabilizacji na Wyspach Salomona”, a sam pakt nie jest wymierzony w żadną stronę trzecią.

Według stacji ABC, minister Manele potwierdził, że pakt z Chinami rzeczywiście został podpisany, a premier Sogavare w ciągu kilku dni formalnie to ogłosi.

Sprawa wywołała zaniepokojenie w Waszyngtonie. Biały Dom wyraził swoje zaniepokojenie w związku z „brakiem przejrzystości i nieokreśloną naturą” paktu. W tym tygodniu do stolicy Wysp Salomona, Honiary, przybędzie też amerykańska delegacja, złożona z urzędników wysokiego szczebla, m.in. koordynatora ds. regionu Indo-Pacyfiku, Kurta Campbella, Będą oni rozmawiać m.in. o obawach związanych z działaniami Chin, a także o ponownym otwarciu ambasady USA.

W poniedziałek rzecznik departamentu stanu USA Ned Price powiedział, że „szeroki charakter umowy o bezpieczeństwie otwiera drzwi do rozmieszczenia sił zbrojnych ChRL na Wyspach Salomona”. Dodał, że podpisanie paktu „może zwiększyć destabilizację na Wyspach Salomona i będzie stanowić niepokojący precedens dla szerszego regionu Pacyfiku”.

Zaniepokojenie wyraziły także władze Australii. Ich zdaniem, Chińczycy swoimi działaniami chcą uprzedzić przybycie amerykańskiej delegacji. Dla Australijczyków sprawa ma zasadnicze znaczenie geostrategiczne. Wyspy Salomona są położone niecałe 2 tys. km od australijskich wybrzeży. Australia obawia się, że może to być krok w kierunku ustanowienia tam chińskiej obecności wojskowej. Pakt otwierałby też Chinom dostęp do południowego Pacyfiku, w przyszłości potencjalnie dając możliwość rozwijania infrastruktury wojskowej.

Szefowa MSZ Australii, Marise Payne wyraziła „głębokie rozczarowanie” w związku z sytuacją i komunikatem strony chińskiej. Zapowiedziała, że Australia będzie dalej dążyć do poznania szczegółowych warunków porozumienia. Jej zdaniem, pakt ten „ma potencjał do podważenia stabilności w naszym regionie”. Z kolei opozycja krytykuje rząd i twierdzi, że sytuacja wokół paktu to największa porażka polityki zagranicznej Australii od zakończenia II wojny światowej.

Według australijskiej stacji ABC, premier Wysp Salomona pierwotnie planował oficjalnie poinformował o sprawie w najbliższych dniach. Wiadomo, że przedstawiciele tego państwa jakiś czas temu parafowali pakt bezpieczeństwa z chińską ambasadą. Umowa umożliwiała chińskiej policji ochronę infrastruktury i porządku publicznego, ale ministrowie na razie jej nie podpisali. W ubiegłym tygodniu Wyspy Salomona odwiedził australijski minister ds. Pacyfiku Zed Seselja. Przekonywał premiera Sogavare, żeby nie podpisywał żadnego porozumienia z Chinami.

Wyspy Salomona borykają się od lat z trudną sytuacją wewnętrzną, co już wcześniej zmuszało ich władze do zwrócenia się o międzynarodową pomoc w zaprowadzeniu porządku. W 2003 roku na wyspy przybyło ponad 2 tys. policjantów ponad 20 państw regionu. W listopadzie 2021 roku w stolicy kraju wybuchły gwałtowne zamieszki. Wówczas Australia szybko zareagowała na prośbę o pomoc, przysyłając policjantów, by przywrócili porządek.

W ubiegłym miesiącu do mediów wyciekł rzekomy projekt umowy. Zapisy wywołały spore poruszenie, gdyż miały umożliwiać stacjonowanie na wyspach funkcjonariuszy chińskich służb, a być może również żołnierzy, a także zawijane chińskich okrętów do portów.

Jak powiedział rzecznik Narodowej Rady Bezpieczeństwa USA, sprawa podpisania paktu z Wyspami Salomona przebiega w ramach pewnego wzorca, w ramach którego Chiny „oferują mgliste, niejasne umowy przy niewielkich regionalnych konsultacjach, dotyczące rybołówstwa, zarządzania zasobami, pomocy rozwojowej, a teraz praktyk bezpieczeństwa”. Rada zapowiedziała też, że USA zintensyfikują swoje zaangażowanie w regionie.

Agencja Reuters cytuje Grega Polinga, eksperta ds. bezpieczeństwa morskiego Azji w CSIS (Center for Strategic and International Studies), który zaznaczył, że wciąż nie jest jasne, czy porozumienie zostało sfinalizowane. Zaznaczył, że podobnie jak wcześniej delegacja australijska, tak teraz delegacja amerykańska ma spróbować przekonać rząd Wysp Salomona do odwrócenia kursu, jeśli to możliwe, a jeśli nie, to przynajmniej do wyjaśnienia szczegółów umowy i planów w zakresie jej wdrożenia. Inni eksperci powątpiewają też, czy władze Wysp Salomona upublicznią zapisy umowy odnoszące się do kwestii bezpieczeństwa.

Dodajmy, że jednym z działań USA na rzecz powstrzymania ekspansji chińskich wpływów w regionie Pacyfiku były plany ponownego otwarcia ambasady w Honiarze.

W czasie II wojny światowej Wyspy Salomona zostały zajęte przez Japonię. Toczyły się o nie zacięte walki, ostatecznie Amerykanie wspierani m.in. przez żołnierzy australijskich i nowozelandzkich wyparli Japończyków.

Reuters / abc.net.au / theguardian.com / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz