W rozmowie z portalem Kresy.pl bp Marian Buczek, emerytowany biskup diecezji charkowsko-zaporoskiej skomentował ostatnie próby zdezawuowania prof. Włodzimierza Osadczego. Podkreślił, że zna go 30 lat, jako rzymskiego katolika i Polaka. „Moim zdaniem stawianie takich zarzutów, jak zrobiono wobec niego, kogoś kto pochodzi z Kresów i przyjechał do Polski, tylko z powodu tego zdjęcia, jest absurdalne”.

W ostatnim czasie prorządowe media, takie jak portale Niezalezna.pl i TV Republika, a także redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz próbowały dezawuować prof. Włodzimierza Osadczego z KUL, kandydującego do PE z list Konfederacji, urodzonego w czasach ZSRR we Lwowie i wychowanego w Łucku na Wołyniu, wykorzystując do tego jego zdjęcie z czasów obowiązkowej służby w armii sowieckiej. Ostatnio do tego grona dołączył również Paweł Kukiz. Część prorządowych publicystów i dziennikarzy próbowała podważać też jego związki z polskością.

Przeczytaj: Prof. Osadczy dementuje kłamstwa ws. rzekomego zdjęcia „z interwencji sowieckiej w Afganistanie”

Sprawę tę skomentował bp Marian Buczek, emerytowany biskup diecezji charkowsko-zaporoskiej. – Na początku odpowiedzi powiem tak: gdzie kończy się prawda, zaczyna się polityka – mówi w rozmowie z portalem Kresy.pl bp Marian Buczek. Dodaje, że on sam ma podobne zdjęcie, również w mundurze Armii Czerwonej.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

– Rozpoczynałem pracę duszpasterską jeszcze w Związku Radzieckim, a wówczas robiliśmy sobie tak zdjęcia, niejako na pamiątkę, w mundurach oficerów lub żołnierzy Armii Czerwonej. Co więcej, tego rodzaju fotografie mają wszyscy nasi biskupi rzymskokatoliccy, którzy dziś są obywatelami Ukrainy, w tym np. przewodniczący episkopatu bp. Bronisław Bernacki z Odessy czy bp. Leon Dubrawski. Podobnie jest z wieloma naszymi księżmi. Większość z nich wzięto do wojska, niektórych nawet wysłano do Afganistanu. To były czasy ZSRR, gdy każdego bez dyskusji brano do wojska, w tym studentów, więc nie jest to żadna sensacja. Podobnie jest z ukraińskimi politykami. Ostatnio była nawet awantura, że prezydent Ukrainy służył w Armii Czerwonej. A jakiej miał służyć – w chińskiej? Dla mnie to jakieś nieporozumienie. Każdego brano do wojska i służył tam, gdzie go wysyłali.

Bp. Buczek podkreśla, że zna prof. Włodzimierza Osadczego już od 30 lat. – Poznałem go jeszcze we Lwowie, zanim poszedł na studia do Lublina i rozpoczął karierę naukową. Znam go jako rzymskiego katolika i Polaka. Moim zdaniem stawianie takich zarzutów, jak zrobiono wobec niego, kogoś kto pochodzi z Kresów i przyjechał do Polski, tylko z powodu tego zdjęcia, jest absurdalne.

Biskup przypomniał sytuację z czasów, gdy zaczynał swoją pracę na Ukrainie. Wówczas z Polski przyjeżdżali tam duchowni rzymskokatoliccy, jak również grekokatoliccy. W tym drugim przypadku chodziło o dwóch grekokatolickich biskupów: ś.p. Juliana Gbura i Wasyl Medwid. – Ukraińscy nacjonaliści wyrzucali im, że mieli polskie paszporty i pytali, jakim prawem i po co tam przyjechali. Jeden z nich na konferencji prasowej pytał, czy ci co mają polskie paszporty i pracują dla Kościoła ukraińskiego są gorsi od tego, co ma paszport ukraiński, ale dla Kościoła nic nie robi. Tu sytuacja jest podobna. Nie ma się co wygłupiać, tylko trzeba wiedzieć, ale jakie były realia, skąd się wywodzimy i co teraz robimy. Tym bardziej, że prof. Osadczy pochodząc stamtąd i pracując teraz w Polsce zna realia i może ocenić. Ludzie pracują dla prawdy. Zawsze powtarzam za Ewangelią wg św. Jana, co powiedział Jezus: „Ufajcie prawdzie, prawda was wyzwoli”. Człowieka nie można oceniać przez pryzmat tego skąd pochodzi, dlaczego tu przyjechał, bo kieruje nim prawda.

Jako pierwszy fotografię prof. Osadczego w mundurze Armii Radzieckiej upowszechnił publicysta Rafał Otoka-Frąckiewicz. Publikując zdjęcie na Twitterze opatrzył je jednak komentarzem zawierającym fałszywą informację, że przedstawia Osadczego i żołnierzy uczestniczących w radzieckiej interwencji w Afganistanie. Informację tę sprostował w rozmowie z naszym portalem sam prof. Osadczy podając, że zdjęcie wykonano nie w Afganistanie lecz w Woli Wysockiej koło Żółkwi, przy trasie do Lwowa.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Wpis Otoki-Frąckiewicza był następnie używany do dezawuowania osoby Osadczego przez liczne konta na Twitterze nie ukrywające swojego poparcia dla obozu rządzącego. Artykuły poświęcone Osadczemu, także akcentujące wyłącznie jego pobór do Armii Radzieckiej oraz fakt startu z list Konfederacji, pojawiły się na prorządowych portalach: Telewizji Republika i niezalezna.pl.

Tydzień temu w programie „Minęła 20” Michała Rachonia na antenie TVP Info redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz w kuriozalny sposób zaatakował m.in. prof. Włodzimierza Osadczego. Nie wymieniając go z nazwiska, prześmiewczo wypomniał mu, że jeszcze w czasach sowieckich odbywał służbę wojskową w armii radzieckiej.

Jak pisaliśmy, ostatnio Paweł Kukiz próbował dezawuować pochodzącego z Kresów Wschodnich naukowca i działacza społeczno-politycznego prof. Włodzimierza Osadczego ponieważ ten został powołany do Armii Radzieckiej. Zamieścił na swojej stronie zdjęcie urodzonego we Lwowie prof. Włodzimierza Osadczego z czasów gdy ten był w szeregach Armii Radzieckiej. Zdjęcie pochodzi z portalu Telewizji Republika, która już w tytule artykułu poświęconego znanemu naukowcowi i działaczowi z Kresów Wschodnich zaakcentował właśnie ten szczegół jego biografii, ukazywany jako kompromitujący jego i komitet wyborczy Konfederacja, z którego Osadczy startuje do Parlamentu Europejskiego. Kukiz opatrzył zdjęcie szyderczym komentarzem.

Czytaj także: Marek Jakubiak dla Kresy.pl: postawa Sakiewicza i Kowalskiego przypomina mroczne czasy komunizmu

Niebawem portal Kresy.pl opublikuje obszerny wywiad z bp Buczkiem nt. sytuacji Kościoła katolickiego na Ukrainie.

Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz