Ambasada Ukrainy w Polsce zwróciła się do polskiego MSZ o pomoc w wyjaśnieniu sytuacji wokół kalendarza wydanego przez Muzułmański Związek Religijny w RP, w którym krymskie meczety podpisano jako znajdujące się na rosyjskim terytorium.

Ambasada Ukrainy w Polsce przesłała do polskiego MSZ notę z wnioskiem o pomoc w wyjaśnieniu sytuacji w związku ze sprawą kalendarza polskich muzułmanów, w którym Krym figuruje jako terytorium Rosji.

O sprawie poinformowała w piątek ukraińska agencja informacyjna Ukrinform. Dotyczy ona kalendarza na 2021 rok wydanego przez Muzułmański Związek Religijny w RP, w którym krymskie meczetu podpisano jako znajdujące się na terytorium Federacji Rosyjskiej. Ambasada Ukrainy protestuje i oczekuje, że polskie władze wyjaśnią tę sytuację.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Według strony ukraińskim, w kalendarzu religijnym na 2021 rok, wydanym przez polskich muzułmanów, pod wizerunkami meczetów w Symferopolu, Teodozji czy Bakczysaraju na Krymie zamieszczono podpis, według którego znajdują się one na terytorium FR. Zwrócił na to uwagę członek Komitetu Wykonawczego Światowego Kongresu Tatarów Krymskich i jego przedstawiciel w Polsce, Nedim Useinow. Zwrócił się on do Muzułmańskiego Związku Religijnego, żeby poprawił „błąd w kalendarzu”. Związek przyznał się do błędu i usunął napis „Federacja Rosyjska”, ale nie zmienił go na „Ukraina”.

Usejnow uważa wyjaśnienia duchowego lidera polskich muzułmanów za niewystarczające, bo Związek nie chce uznać Krymu za „tymczasowo okupowane terytorium Ukrainy”, jak określają ten półwysep władze w Kijowie. Domaga się do Związku spełnienia szeregu żądań odzwierciedlających stanowisko Medżlisu. Przede wszystkim oczekuje, że mufti Polski, Tomasz Miśkiewicz, opublikuje oficjalne oświadczenie z przyznaniem, że wzmianka o Federacji Rosyjskiej była „błędem redakcyjnym”, a Krym to terytorium Ukrainy. Useinow chce też, żeby takie oświadczenie rozesłano do wszystkich, którzy dostali taki kalendarz i domaga się wycofania z drukarni i zniszczenia wszystkich „wadliwych” kopii kalendarza.

W komentarzu dla agencji Ukrainform ambasador Ukrainy w Polsce, Andrij Deszczycia powiedział, że strona ukraińska nie jest zadowolona z faktu, że mimo usunięcia podpisu „Federacja Rosyjska” z kalendarza, w jego wersji elektronicznej nie znalazł się podpis o przynależności Krymu do Ukrainy. Dodał, że ukraińska ambasada wystosowała pismo do Muzułmańskiego Związku Religijnego RP z wezwaniem do poprawienia błędu, umieszczeniu w kalendarzu podpisu o przynależności półwyspu do Ukrainy i rozesłania do instytucji, które go otrzymały listu informującego o poprawieniu błędu i o tym, że według Związku Krym jest częścią Ukrainy. Chodzi więc o analogiczne pismo jak to, które wcześniej wysłał Useinow.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Deszycia powiedział, że ponieważ Związek nie odpowiedział na to wezwanie, to strona ukraińska zwróciła się do polskiego MSZ i przedstawiła swoje stanowisko w tej sprawie. Ambasador podkreślił, że „oficjalne stanowisko Polski jest jednoznaczne: Warszawa uznaje Krym za terytorium Ukrainy, nie uznaje i potępia okupację Krymu”. Wyjaśnił, że do ministerstwa spraw zagranicznych zwrócono się dlatego, że Muzułmański Związek Religijny w RP jest organizacją finansowaną z budżetu państwa polskiego. Powiedział też, że MSZ wyraziło gotowość do włączenia się w wyjaśnienie sytuacji.

Według ukraińskich mediów, według stanu na 4 grudnia rano, strona internetowa z kalendarzem została usunięta z oficjalnej witryny Związku. Piszą też, że według doniesień medialnych, po zajęciu Krymu przez Rosję, w czerwcu 2014 roku, Miśkiewicz udał się tam, żeby zapoznać się z sytuacją tamtejszych muzułmanów.

Czytaj także: Ukraińskie władze podtrzymują zakaz ekshumacji szczątków polskich ofiar [+VIDEO]

Ukrinform / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł

Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz