W piątek syryjscy rebelianci zestrzelili kolejny, drugi w przeciągu tygodnia, śmigłowiec syryjskiego wojska. W prowincji Idlib wciąż trwają zażarte walki. O sprawie poinformował portal Middle East Eye.
Materiał opublikowany w internecie przez grupy sprzyjające rebeliantom ukazuje spadający w płomieniach na ziemię śmigłowiec. Opozycyjni działacze potwierdzili, że śmigłowiec zestrzelono w zachodniej części prowincji Aleppo, gdzie wojska wierne Assadowi prowadzą ofensywę.
A second Syrian army helicopter has been shot down west of Aleppo in less than a week, after Turkey ramped up its military support for opposition rebels pic.twitter.com/2KMSE6waXP
— Middle East Eye (@MiddleEastEye) February 14, 2020
Śmigłowiec wystartował w Aleppo i został zestrzelony w pobliżu miasta Qubtan al-Jabal, po zbliżeniu do pozycji rebeliantów.
Jak informowaliśmy, również we wtorek islamistyczni rebelianci z prowincji Idlib zestrzelili syryjski śmigłowiec wojskowy. Zginęła cała załoga maszyny. W tym czasie w rejonie wioski Najrab, gdzie doszło do zestrzelenia, trwały intensywne walki. Islamiści wspomagani przez turecką artylerię próbowali odebrać utraconą kilka tygodni wcześniej miejscowość.
Osoba wizytująca miejsce gdzie dziś rozbił się śmigłowiec powiedziała Middle East Eye: Samolot zrzucił dwie wybuchowe beczki, zanim został zestrzelony rakietę przeciwlotniczą, która prawdopodobnie pochodziła z pogranicza syryjsko-tureckiego.
#Breaking
The Mujahideen downed a Assad regime helicopter in the western countryside of #Aleppo. pic.twitter.com/Z0Kft2u5Wc— Insight (@Insight_Media1) February 14, 2020
CZYTAJ TAKŻE: Rosja krytykuje tureckie działania w Syrii [+WIDEO]
Syryjskie Ministerstwo Obrony potwierdziło zestrzelenie na Twitterze: Około 13:40, w piątek 14-2-2020, jeden z naszych wojskowych śmigłowców został trafiony przez wrogi pocisk w zachodniej części prowincji Aleppo, niedaleko Greater Urm, gdzie rozmieszczone są zbrojne organizacje terrorystyczne wspierane przez Turcję. Trafienie spowodowało rozbicie helikoptera i śmierć jego załogi.
حوالي الساعة 13:40من يوم الجمعة الواقع في 14-2-2020 تعرضت إحدى حواماتنا العسكرية للإصابة بصاروخ معاد في ريف حلب الغربي بالقرب من أورم الكبرى حيث تنتشر التنظيمات الإرهابية المسلحة المدعومة من تركيا، وقد أدى ذلك إلى سقوط الحوامة واستشهاد طاقمها
— وزارة الدفاع السورية (@mod_gov_sy) February 14, 2020
Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan powiedział w środę, że Turcja zaczęła zapewniać pełne wsparcie grupom rebeliantów walczących z siłami pro Assada i zagroziła zestrzeleniem wszelkich sił powietrznych atakujących ludność cywilną w prowincji Idlib. Bez wahania użyjemy wszelkich niezbędnych narzędzi na ziemi i w powietrzu – powiedział Erdogan
CZYTAJ TAKŻE: Syria uznaje ludobójstwo Ormian, Turcja odpowiada
Źródła z którymi rozmawiał portal Middle East Eye poinformowały we wtorek, że system obrony powietrznej stosowany przez rebeliantów został dostarczony przez Turcję. Turcja miała też przekazać rebeliantom w ostatnim czasie duże ilości broni przeciwpancernej. Syryjskie źródło MEE powiedziało, że broń ta pochodziła prawdopodobnie ze Stanów Zjednoczonych. Strona turecka odmówiła komentarza.
Jak informowaliśmy w zeszłym tygodniu, prezydent Turcji ostrzegł Władimira Putina, że jeśli w rejonie Idlib nastąpi kolejny atak syryjskich sił rządowych, prowadzących tam ofensywę przeciwko islamistom przy wsparciu Rosji, to Turcja odpowie na to „najmocniej jak będzie możliwe”. Wezwał też Damaszek do wycofania swoich oddziałów poza linię wyznaczoną przez Turków oraz zapowiedział, że daje syryjskiej armii czas do końca lutego na odstąpienie od oblężenia tureckich posterunków na syryjskiej ziemi i wycofanie wojsk z ich okolicy. W piątek granicę przekroczyło 350 tureckich pojazdów wojskowych.
CZYTAJ TAKŻE: Syria: Incydent z udziałem żołnierzy USA. Padły strzały, jedna osoba nie żyje [+WIDEO]
Do pierwszego zestrzelenia śmigłowca we wtorek doszło w kontekście trwającej od tygodni operacji syryjskiej armii, wspieranej przez Rosjan, w prowincji Idlib, będącej ostatnim znaczącym obszarem kontrolowanym przez islamistycznych bojowników – wspieranych z kolei przez Turcję. Kilka godzin później miał miejsce nalot na Idlib, powodując ofiary wśród ludności cywilnej. Według tzw. Białych Hełmów zginęło 7 osób, a ponad 20 zostało rannych, podczas gdy Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka informowało o 12 zabitych, z czego połowę miały stanowić dzieci i o około 30 rannych cywilach. Nalot miał rzekomo zostać przeprowadzony w odwecie za zestrzelenie śmigłowca. Według agencji Reuters, we wtorek syryjskie i rosyjskie samoloty zbombardowały kilka miast w prowincji Idlib, a także przeprowadziły naloty w zachodniej części prowincji Aleppo, gdzie znajdują się stanowiska bojówkarzy. Zdaniem ekip ratowniczych, w wyniku nocnych nalotów zginęło co najmniej 13 cywilów.
Według części mediów, syryjska ofensywa w Idlib i części sąsiedniej prowincji Aleppo wywołała kryzys humanitarny, a nawet 700 tys. ludzi uciekło ze swoich domów, kierując się na północ w stronę granicy z Turcją.
Turecki minister obrony Hulusi Akar powiedział agencji Associated Press, że Ankara posiada na kontrolowanym przez syryjskie władze terytorium 4 punkty obserwacyjne i dwa stanowiska wojskowe, ostrzegając, że tureccy żołnierze mają rozkaz odpowiadać siłą na wszelkie ataki. Zaznaczył też, że Turcy nie porzucą żadnej ze swoich 12 placówek obserwacyjnych na terenie prowincji Idlib.
CZYTAJ TAKŻE: Rakiety uderzyły pod Damaszkiem. Netanjahu: Może to belgijskie lotnictwo?
Turecki resort obrony twierdził też, że na tym terytorium zostało „zneutralizowanych” ponad 50 syryjskich żołnierzy sił rządowych, ale bez podania szczegółów. Później podano, że w wyniku kontruderzenia islamistycznych bojowników zginęło 51 syryjskich żołnierzy, a ponadto, że zniszczono dwa syryjskie czołgi i skład amunicji.
Doniesienia na ten temat pojawiły się kilka godzin po tym, jak podano informację, że syryjskie oddziały rządowe po raz pierwszy od 2012 r. kontrolują autostradę M5 na całej jej długości. To duża trasa mająca strategiczne znaczenie. Łączy stolicę kraju Damaszek, położony na południu Syrii, ze znajdującym się na północy Aleppo, przed wojną największym miastem w państwie i jego głównym ośrodkiem finansowym. Autostrada przebiega przez zachodnią część Syrii czyli tę w której zamieszkuje zdecydowana większość Syryjczyków.
Przejęcie autostrady jest efektem szybkiej i skutecznej ofensywy jaką siły rządowe przeprowadziły w ciągu ostatnich trzech tygodni na terenie prowincji Idlib – ostatniego regionu opanowanego w części przez zwarte ugrupowania islamistów. Jak pisaliśmy, armia syryjska musi toczyć walki o ustabilizowanie swojej kontroli nad strategicznym miastem Sarakib, położonym na skrzyżowaniu wspomnianej autostrady M5 i autostrady M4 prowadzącej w kierunku morskiego wybrzeża Syrii. Jeszcze w poniedziałek żołnierze musieli walczyć z dywersantami z dżihadystycznego ugrupowania Tahrir asz-Szam w Sarakib, którzy rozpoczęli działania w mieście. Jednak siły rządowe przygotowują już natarcie na stolicę prowincji Idlib. Na wschód od miasta operuje syryjskie lotnictwo.
CZYTAJ TAKŻE: Minister obrony Izraela twierdzi, że zmieni Syrię w drugi Wietnam
Z kolei syryjska armia twierdzi, że groźby ze strony Turcji nie odwiodą ich od kontynuowania operacji w Idlib na zachodzie prowincji Aleppo, mającej na celu „oczyszczenie ich z terroryzmu”. Zaznaczono też, że wojsko jest gotowe, by odpowiedzieć na „agresję tureckich okupantów”. Wcześniej prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan ostrzegł rząd w Damaszku, że zapłaci „bardzo, bardzo dużą cenę” za ataki na tureckie oddziały.
Kresy.pl / Middle East Eye / Twitter






























