Syria: incydent z udziałem żołnierzy USA. Padły strzały, jedna osoba nie żyje [+VIDEO]

Jedna osoba zginęła a inna została ranna w wyniku incydentu, do jakiego doszło w północno-wschodniej Syrii. Patrol sił USA został zatrzymany przez prosyryjskie bojówki i cywilów i oddał strzały z ostrej amunicji. Amerykanie podkreślają, że działali w samoobronie przed uzbrojonymi bojówkarzami.

W środę rano w miejscowości Khirbet Ummo w pobliżu miasta Al-Kamiszli w północno-wschodniej Syrii doszło do incydentu z udziałem żołnierzy syryjskich oraz amerykańskich żołnierzy, będących w okolicy na patrolu.

Według relacji syryjskiej, prorządowej agencji Sana, „syryjscy wojskowi” (względnie prosyryjscy bojówkarze) zatrzymali w punkcie kontrolnym w Khirbet Ummo cztery amerykańskie pojazdy wojskowe. Na miejsce licznie przybyli też okoliczni cywile, którzy nie chcieli pozwolić Amerykanom na przejazd. Niektóre źródła twierdzą, że łącznie mogłoby być to nawet ponad 100 osób.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Cywile rzucali w amerykańskie pojazdy kamieniami i krzyczeli na żołnierzy. W pewnym momencie, według agencji Sana, jeden z ludzi wszedł na amerykański pojazd, żeby ściągnąć z niego flagę USA. W reakcji na to żołnierze amerykańscy otwarli w stronę ludzi ogień, używając ostrej amunicji, a także granatów z gazem. Sana podaje, że jedna osoba zginęła, a inna została ranna. Wówczas cywile mieli zaatakować konwój, uszkadzając cztery pojazdy, przez co Amerykanie musieli ściągnąć dodatkowy sprzęt, żeby je odholować.

Niektóre źródła syryjskie twierdzą też, że odwrót żołnierzy USA był osłaniany przez amerykańskie samoloty bojowe, które rzekomo uderzyły na miasto, bombardując stanowiska sił prosyryjskich. Według serwisu Al-Masdar News, powołującego się na źródło w syryjskich siłach rządowych, doniesienia o bombardowaniach są bardzo wątpliwe. Wyjaśnia, że huki słyszalne na niektórych z zamieszczonych w sieci nagrań wideo to najpewniej odgłosy przekraczania bariery dźwięku przez amerykańskie samoloty.

Jeszcze przed wycofaniem się Amerykanów na miejscu zjawili się żołnierze rosyjscy, co miało wywołać pozytywne reakcje mieszkańców.

Inne źródła podają, że w incydencie brali udział cywile oraz bojówkarze z oddziałów popierających władze w Damaszku. Prokurdyjski serwis Rudaw zaznacza, że miejscowość, w której doszło do incydentu, to placówka prosyryjskich Sił Obrony Narodowej (National Defense Force – NDF), a jej mieszkańcy znani są z sympatii do prezydenta Syrii, Baszara al-Asada.

Jednocześnie, Al-Masdar News podaje, że na miejscu doszło do starć między NDF a żołnierzami USA oraz, że to członkowie prosyryjskich bojówek zablokowali Amerykanom drogę przejazdu.

Zabitym miał być cywil, który chciał zdjąć z jednego z pojazdu amerykańską flagę. Ranny to z kolei prawdopodobnie członek Sił Obrony Narodowej, którego postrzelono w nogę. Niektóre źródła twierdziły, że jeden z żołnierzy USA został ranny lub zabity, ale jak dotąd doniesienia te nie zostały potwierdzone. Inne podają, że zabitym był członek NDF, ale w cywilnym ubraniu.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Oficjalne oświadczenie w sprawie incydentu wydało wojsko USA, prezentując jeszcze inną wersję wydarzeń. Rzecznik sił koalicji, płk Myles B. Caggins III napisał, że w czasie patrolu oddział sił koalicji napotkał punkt kontrolny „zajmowany przez siły popierające syryjski reżim”. Twierdzi, że żołnierze dali „serię ostrzeżeń” i próbowali deeskalować sytuację, ale „znaleźli się pod ostrzałem z broni ręcznej, ze strony nieokreślonych osób”.

„W samoobronie, żołnierze koalicji odpowiedzieli ogniem. Sytuacja został zdeeskalowana i jest badana. Patrol koalicji powrócił do bazy” – pisze płk Caggins.

Media amerykańskie, m.in. CNN, opisując incydent podają, że patrol sił koalicji pod wodzą USA został ostrzelany. Nie wiadomo nic na temat ewentualnych strat po stronie USA. Na twitterze pojawiło się nagranie, na którym widać parę osób strzelających z karabinków w stronę Amerykanów. W pewnym momencie zapewne widać także pojazd rosyjski.

Na innym, rzekomo z miejsca incydentu, uchwycono mężczyznę z flagą amerykańską w ręce:

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Siły USA stacjonują w północno-wschodniej Syrii w bazach zlokalizowanych głównie na terenach kontrolowanych przez Syryjskie Siły Demokratyczne, wspierane przez Stany Zjednoczone. Amerykańska obecność wojskowa w regionie Hasaka wywołuje napięcia i drażni część cywilów, głównie na obszarach, gdzie wcześniej rozlokowane były siły USA. Lokalni mieszkańcy, według AMN, bardzo źle odbierają to, że wycofały się one spod granicy z Turcją, wystawiając ich na ofensywę sil tureckich.

Zobacz: Syryjscy Kurdowie żegnają, a iraccy witają Amerykanów kamieniami i wyzwiskami [+VIDEO]

Serwis Al-Masdar News podał później, powołując się na źródło w syryjskiej armii, że większość protestujących pod Al-Kamiszli stanowili członkowie lokalnego plemienia „Al-Ghanamah”, a nie „reżimowi bojówkarze”, jak podają niektóre media. Źródło to potwierdza, że członkowie NDF byli obecni na miejscu incydentu, ale dodaje, że nie byli ubrani po cywilnemu.

SANA / Xinhua / Rudaw.net / CNN / almasdarnews.com / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz