Wczoraj brytyjski resort zdrowia podał informację, że liczba zgonów spowodowanych koronawirusem w przeciągu 24 godzin wyniosła 684.
Liczba zgonów podana przez resort obejmowała 24 godziny do godz. 17 w czwartek. Jest to największy dzienny wzrost od początku pandemii w tym kraju. Wcześniejsza największa liczba zmarłych jaką w podobnym przedziale czasu odnotowano to 569. Z powodu koronawirusa w Wielkiej Brytanii zmarlo już 3 605 osób.
Brytyjski Departament Zdrowia podał, że na 9 rano w piątek 38 168 osób pozytywnie przeszło test na koronawirusa.
Liczba zgonów w poszczególnych krajach:
Szkocja: 46 kolejnych zgonów – w sumie 172;
Walia: 24 kolejne zgony – w sumie 141;
Anglia: 604 więcej zgonów – w sumie 3 302;
Irlandia Północna: 12 kolejnych zgonów (dwukrotny wzrost ciągu jednego dnia) – w sumie 48.
Zmarli zarażeni byli w wieku od 24 do 100 lat, a 34 z nich – w wieku od 27 do 92 lat – nie miało znanych dodatkowych dolegliwości zdrowotnych.
Brytyjskim epicentrum choroby jest Londyn – odnotowano tam 161 zgonów, ale Midlands prawdopodobnie niedługo mu dorówna – zarejstrowano tam 150 nowych zgonów.
Ministerstwo Sprawiedliwości poinformowało, że istnieją obawy o wybuch epidemii w więzieniach – 88 więźniów obecnie pozytywnie przeszło test na koronawirusa w 29 więzieniach w Anglii i Walii. Również 15 funkcjonariuszy więziennych i czterech pracowników eskorty więziennej okazało się chorych.
Minister zdrowia Matt Hancock powiedział Sky News w piątek, że szczyt epidemii koronawirusa w Wielkiej Brytanii może nadejść w niedzielę wielkanocną – ma to oznaczać 1000 zgonów dziennie. Hancock wrócił do pracy w czwartek wieczorem, po wyzdrowieniu z koronawirusa i od razu ogłosił, że liczba testów do końca kwietnia zostanie zwiększona do 100 000. Boris Johnson w piątek ogłosił, że nie wyjdzie z izolacji, bo wciąż ma temperaturę. Jak informowaliśmy, pozytywnie przeszedł on w zeszłym tygodniu test na koronawirusa. Jak pisaliśmy, zakażony koronawirusem jest również książę Karol, następca brytyjskiego tronu.
Jeśli liczba zgonów z powodu koronawirusa w Wielkiej Brytanii będzie mniejsza niż 20 tys., można będzie uznać, że kraj dobrze poradził sobie z epidemią – mówił w zeszłą sobotę Stephen Powis, dyrektor medyczny angielskiego oddziału NHS (państwowej służby zdrowia).
O podobnej liczbie zgonów wskutek pandemii po raz pierwszy wspomniał w połowie marca prof. Neil Ferguson, epidemiolog i profesor biologii matematycznej z Imperial College London. W swoim modelu wskazywał, że jeśli Wielka Brytania utrzyma politykę mniejszych restrykcji, koronawirus spowoduje śmierć 260 tys. osób, a jeśli nie byłoby ich wcale – liczba zgonów sięgnie 510 tys. W jego opinii sukcesem będzie utrzymanie liczby zgonów poniżej 20 tys. Przypomnijmy, na początku rząd Wielkiej Brytanii mówił wprost o planie zarażenia 60% populacji, w celu wykształcenia „odporności stadnej”. Pomysł ten spotkał się ze zdecydowaną krytyką środowiska naukowego.
Kresy.pl / Sky News































