Dwa myśliwce Typhoon Royal Air Force zostały poderwane w trybie alarmowym po wykryciu rosyjskiego bombowca dalekiego zasięgu zbliżającego się do brytyjskiej przestrzeni powietrznej w rejonie Szetlandów – informuje The Telegraph.

We wtorek 14 kwietnia brytyjskie radary zarejestrowały niezidentyfikowany obiekt zmierzający w kierunku północnego wybrzeża Wielkiej Brytanii. Z bazy RAF Lossiemouth w Szkocji natychmiast wystartowały dwa myśliwce Typhoon FGR4 w ramach procedury szybkiego reagowania Quick Reaction Alert (QRA). Operację wsparł samolot tankowania powietrznego Voyager, który wzniósł się z bazy RAF Brize Norton w Oxfordshire.

Zadaniem brytyjskich sił powietrznych było monitorowanie trasy przelotu intruza, którym okazał się rosyjski bombowiec dalekiego zasięgu. Ministerstwo Obrony potwierdziło, że choć rosyjska maszyna była śledzona przez brytyjskie myśliwce, przez cały czas pozostawała w międzynarodowej przestrzeni powietrznej. Nie doszło do naruszenia suwerennych granic Wielkiej Brytanii, dlatego piloci RAF ograniczyli się do eskortowania i obserwowania jednostki, dopóki ta nie zawróciła na północ.

„Niezidentyfikowany statek powietrzny pozostał poza naszą strefą interesów i nie doszło do bezpośredniego przechwycenia” – poinformował rzecznik RAF w oficjalnym oświadczeniu. Po upewnieniu się, że zagrożenie minęło, brytyjskie maszyny bezpiecznie powróciły do swoich baz.

Wydarzenie to nie jest odosobnionym przypadkiem, lecz elementem serii incydentów świadczących o wzroście napięcia w regionie. Źródła z sektora brytyjskiej obronności, na które powołuje się „The Telegraph”, wskazują, że operacja stanowiła część skoordynowanej odpowiedzi sojuszników NATO na wzmożoną aktywność lotnictwa i marynarki wojennej Rosji.

Kilka dni wcześniej brytyjski sekretarz obrony John Healey ostrzegał przed szkodliwą aktywnością Moskwy u wybrzeży Wielkiej Brytanii. Healey ujawnił, że brytyjskie siły śledziły ostatnio rosyjskie okręty podwodne, w tym jednostki szpiegowskie, operujące w pobliżu kluczowych podmorskich kabli i rurociągów na północnym Atlantyku. Według Londynu działania te mają na celu testowanie czujności Zachodu w czasie, gdy uwaga świata skupiona jest na konfliktach na Ukrainie i na Bliskim Wschodzie.

Zobacz także: Brytyjczycy ujawnili rosyjską operację podwodną [+FOTO]

„Widzimy pańskie działania dotyczące naszych kabli i rurociągów. Powinien pan wiedzieć, że żadna próba ich uszkodzenia nie będzie tolerowana i będzie miała poważne konsekwencje” – tymi słowami Healey zwrócił się do Władimira Putina.

Seria przechwyceń rosyjskich maszyn nad Bałtykiem

Do zdarzenia z udziałem brytyjskich myśliwców dochodzi w kontekście serii podobnych incydentów na wschodniej flance NATO, w tym nad Morzem Bałtyckim, gdzie w ostatnich dniach kilkukrotnie interweniowały polskie siły powietrzne.

8 kwietnia para dyżurna polskich myśliwców F-16 przechwyciła rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20 operujący w międzynarodowej przestrzeni powietrznej. Maszyna leciała bez zgłoszonego planu lotu oraz z wyłączonym transponderem, co uniemożliwiało jej identyfikację przez cywilne systemy kontroli ruchu lotniczego. Po identyfikacji wizualnej samolot został eskortowany poza rejon odpowiedzialności polskich służb.

Dzień później doszło do kolejnego, analogicznego incydentu nad Bałtykiem. Polskie F-16 ponownie przechwyciły rosyjski samolot tego samego typu, wykonujący loty rozpoznawcze w pobliżu przestrzeni powietrznej NATO. Według informacji resortu obrony działania te miały charakter prowokacyjny i stanowiły test systemów obrony powietrznej państw regionu.

Polskie wojsko podkreśla, że tego typu operacje są standardową procedurą stosowaną wobec statków powietrznych, które nie odpowiadają na wezwania służb kontroli ruchu lotniczego lub naruszają międzynarodowe zasady bezpieczeństwa lotów. W obu przypadkach nie doszło do naruszenia przestrzeni powietrznej RP.

Kresy.pl/The Telegraph

Tagi: , , , , , ,
forma płatności