Przed sądem w Wojwodinie na północy Serbii odbyło się drugie posiedzenie w sprawie członka parlamentu Węgier i ich obywatela – Istvána Szávaya, który otworzył w prowincji biuro, z myślą o jego mieszkańcach węgierskiej narodowości.

Senta, niespełna 20-tysięczne miasto, leży w Autonomicznej Prowincji Wojwodinie na północy Serbii licznie zamieszkałej przez ludność węgierską co jest dziedzictwem przynależności regionu do historycznego Królestwa Węgier. W samej Sencie Węgrzy stanowią 77% mieszkańców. Z tego względu wiceprzewodniczący narodowej partii węgierskiej Jobbik i deputowany węgierskiego Zgromadzenia Narodowego István Szávay postanowił w nim otworzyć swoje biuro.

Wkrótce potem węgierskim parlamentarzystą zajął się serbski wymiar sprawiedliwości, stawiając mu formalny zarzut prowadzenia na terenie Serbii działalności zagranicznej partii politycznej co jest w tym państwie zabronione. 19 lutego odbyła się w tej sprawie druga rozprawa sądu w mieście Kanjiža (węg. Magyarkanizsa). Szávay bronił się powołując się na swoje obowiązki jako parlamentarzysty węgierskiego Zgromadzenia Narodowego. Jak zaznaczał w Sencie i całej Wojwodinie zamieszkują etniczni Węgrzy, którzy nabyli dzięki nowej ustawie obywatelstwo Węgier. Prawo wyborcze Wegier zezwala im na głosowanie w wyborach do węgierskiego parlamentu nawet jeśli na terenie Węgier nie zamieszkują i nie mają tam zameldowania. W związku z tym, jak dowodził Szávay na terytorium Serbii zamieszkują jego wyborcy, których jest zobowiązany reprezentować i z którymi musi utrzymywać kontakt. Dlatego zdecydował się na otwarcie biura, jak podkreślał, nie swojego osobistego lecz swojego miejscowego reprezentanta.

Głównym powodem oskarżenia jest fakt, że w biurze węgierskiego parlamentarzysty w Sencie jest symbolika partii Jobbik, do której on należy. Administracja serbska uważa to za naruszenie przepisów o zakazie działalności zagranicznych partii politycznych na terytorium Serbii. Szávay przyznał, że nazwa i logo Jobbiku mogły pojawić się w jego biurze, jednak trudno było tego uniknąć skoro on sam został wybrany do parlamentu Węgier z jego list. Nie oznacza to jednak, że biura używała jakakolwiek struktura partyjna – funkcjonował w nim przedstawiciel jego osoby jako parlamentarzysty.

Co ciekawe, jak odnotowuje węgierski portal, rozprawa w Kanjižy toczyła się w znacznej mierze w języku węgierskim. Było tak ponieważ prawo Autonomicznej Prowincji Wojwodina pozwala na publiczne używanie języka wszystkich istotnych grup narowodych ją zamieszkujących.

alfahir.hu/kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz