Pawło Klimkin broni Grzegorza Kuprianowicza, szefa Towarzystwa Ukraińskiego, który miał publicznie znieważyć naród polski. Zdaniem szefa MSZ Ukrainy, jego „winą” było to, że „miał śmiałość” wygłosić „dawno znane fakty”. Liczy na to, że polskie społeczeństwo stanie w obronie działacza mniejszości ukraińskiej.

Szef ukraińskiej dyplomacji Pawło Klimkin odniósł się do Facebooku do wszczęcia przez prokuraturę w Zamościu śledztwa ws. wypowiedzi działacza mniejszości ukraińskiej Grzegorza Kuproanowicza podczas ukraińskich uroczystości w Sahryniu na Lubelszczyźnie, gdzie mogło dojść do publicznego znieważenia narodu polskiego.

Kuprianowicz zabierając głos mówił, że w Sahryniu doszło do „zbrodni przeciwko ludzkości popełnionej przez członków narodu polskiego – partyzantów Armii Krajowej będących żołnierzami podziemnego państwa polskiego”. Zaznaczył też, że lokalni prawosławni mieszkańcy zginęli z rąk innych obywateli Rzeczpospolitej dlatego, że „mówili w innym niż większość języku i byli innego wyznania”.

Klimkin pisze, że w Sahryniu znajduje się pomnik miejscowych ukraińskich chłopów, którzy w 1944 roku „stali się ofiarami akcji karnej AK”.

– Jak rozumiem, „winą” G. Kuprianowicza jest to, że „miał śmiałość” powiedzieć, kto był ofiarą, a kto popełnił zbrodnię, co znaczy, że wygłosił dawno znane fakty, którym dotąd nikomu nawet nie przyszło na myśl zaprzeczać. Jednak sytuacja zmieniła się wraz z przyjęciem w tym roku w Polsce nowej wersji Ustawy o IPN – pisze szef MSZ Ukrainy.

Szef ukraińskiej dyplomacji dodał, że ustawa ta wywołała „ostrą międzynarodową krytykę”, głównie ze strony Ukrainy, USA i Izraela, „jako niedemokratyczna, jednostronna i populistyczna”, a jej „czysto propagandowy charakter” wskazywał, że nie będzie stosowana. – Jak jednak widzimy, minęło zaledwie kilka miesięcy, a już mamy precedens jej zastosowania. Co nie może nie wywoływać głębokiego niepokoju – napisał.

– Kategorycznie sprzeciwiamy się wykorzystywania mechanizmu sądowego dla ścigania (prześladowania) jednego z prominentnych działaczy społeczności ukraińskiej w Polsce, który swoją drogą robi wiele na rzecz polsko-ukraińskiego pojednania historycznego – podkreśla Klimkin. Zaznacza, że według niego „społeczeństwo obywatelskie w Polsce ma poważne powody do obaw”, twierdząc, że takie lokalne precedensy wymierzone w przedstawicieli mniejszości narodowych „w różnych krajach stały się początkiem szerszego ataku na demokrację”.

Według Klimkina, sprawa Kuprianowicza jest raczej tanią próbą zyskania popularności ze strony „lokalnego polityka” (miał na myśli wojewodę lubelskiego Przemysława Czarnka), ale zaznacza, że Polacy powinni zdecydowanie reagować.

– Szczerze ufam, że demokratyczne społeczeństwo zrozumie całą powagę sytuacji ws. ukraińskiego historyka i zabierze swój głos w jego obronie – pisze ukraiński minister. Na koniec zacytował fragment przemówienia Kuprianowicza z Sahrynia, w którym ukraiński działacz m.in. wyrażał nadzieję, iż „trudna przeszłość przestanie być przeszkodą w budowie dobrych relacji między narodami polskim i ukraińskim” i zaznaczał, że „żadna zbrodnia przynosząca śmierć niewinnych ludzi nie może być usprawiedliwiana, niezależnie od tego, czy ofiarami są Ukraińcy, czy Polacy, czy inne narodowości”. Klimkin wcześniej zaznaczył, że uważa takie podejście za słuszne.

Wcześniej ws. Kuprianowicza interweniował wiceszef MSZ Ukrainy, Wasyl Bodnar, który poruszył tę kwestię w rozmowie z Janem Piekło, polskim ambasadorem w Kijowie.

– Wezwałem [stronę polską – red.] do zaprzestania ścigania [dosł. kryminalnego prześladowania] historyka G. Kuprianowicza, szefa Towarzystwa Ukraińskiego w Lublinie – napisał po spotkaniu Bondar.

Jak informowaliśmy, tydzień temu Prokuratura Okręgowa w Zamościu wszczęła śledztwo w sprawie publicznego znieważenia narodu polskiego podczas uroczystości z udziałem prezydenta Ukrainy w Sahryniu. Chodzi o wypowiedzi Grzegorza Kuprianowicza, prezesa Towarzystwa Ukraińskiego w Lublinie, należącego do Związku Ukraińców w Polsce, które padły 8 lipca br. podczas ukraińskich uroczystości z udziałem prezydenta Ukrainy, Petra Poroszenki. W tym samym czasie polski prezydent Andrzej Duda oddawał na Ukrainie hołd Polakom pomordowanym podczas rzezi wołyńskiej. Doniesienie do prokuratury złożył wojewoda lubelski, Przemysław Czarnek. Zaznaczał, że jako podstawę do jego złożenia wykorzystał m.in. zapisy z ustawy o IPN dotyczące zaprzeczania zbrodniom ukraińskich nacjonalistów.

Jak informowaliśmy wcześniej, Poroszenko w związku z przybyciem Dudy na Ukrainę, złożył ostentacyjną wizytę w Sahryniu, oficjalnie w celu upamiętnienia Ukraińców, którzy zginęli podczas akcji uprzedzająco-odwetowej przeciwko UPA 10 marca 1944 roku. Towarzyszyły mu liczne delegacje Ukraińców, które przywieziono na miejsce autokarami.

PRZECZYTAJ: Poroszenko w Sahryniu i Gończym Brodzie. Ukraina tworzy „anty-Wołyń” [+VIDEO]

Zdaniem wojewody lubelskiego, ukraiński działacz mógł naruszyć artykuł 133. kodeksu karnego, który przewiduje 3 lata pozbawienia wolności za znieważanie narodu polskiego lub Rzeczypospolitej Polskiej. Zdaniem Czarnka, w innej wypowiedzi Kuprianowicz zrównał zbrodnię ludobójstwa na Wołyniu z „likwidacją bazy UPA, w której zginęło kilkaset osób”, co może stanowić przestępstwo zaprzeczania zbrodniom ukraińskich nacjonalistów. Wojewoda uznał uroczystość z udziałem prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki w Sahryniu za „prowokację i hucpę”, co spotkało się z krytyczną reakcją ukraińskiej ambasady i MSZ Ukrainy, w tym jej szefa Pawło Klimkina. W odpowiedzi na to wojewoda wyraził „ubolewanie z powodu jednoznacznie kłamliwego, uderzającego w jego dobre imię charakteru wyżej przytoczonych wypowiedzi Pana Ministra Pawło Klimkina”.

Przeczytaj: Dworczyk: uroczystości w Sahryniu to prowokacja, ale Polska i Ukraina są na siebie skazane

Sam Kuprianowicz twierdzi, że nie powiedział w Sahryniu ani jednego nieprawdziwego słowa i oświadczył, że może wszystko powtórzyć. W rozmowie z ukraińskimi mediami powiedział, że działania wojewody to „próba zastraszenia miejscowych Ukraińców”.

Przeczytaj: Ukraiński działacz: działania wojewody lubelskiego to próba zastraszenia Ukraińców z Polski

Należy zaznaczyć, że w trakcie uroczystości w Sahryniu kilkukrotnie wznoszono banderowskie pozdrowienie „Sława Ukrajini – herojam sława!” (Chwała Ukrainie – chwała bohaterom), w tym także przez Poroszenkę i z jego inicjatywy. Poroszenko stanowczym tonem nieomal żądał też uchylenia tzw. penalizacji banderyzmu.

PRZECZYTAJ: Zostawcie Kuprianowicza w spokoju, weźcie się za Poroszenkę!

W Sahryniu znajduje się pomnik upamiętniający Ukraińców, którzy zginęli 10 marca 1944 roku podczas akcji AK i BCh przeciwko UPA i mieszkańcom wsi wspierającym ich działania. W Sahryniu znajdowała się baza ukraińskich nacjonalistów. Według IPN, zginęło 150-300 cywilnych Ukraińców, a akcja miała charakter prewencyjny w związku ze spodziewanym atakiem UPA. Strona ukraińska twierdzi, że w Sahryniu i jej koloniach zginęło łącznie ponad 600 osób, że członków UPA tam nie było, a ataki na ukraińskie wsie na terenie dawnych powiatów hrubieszowskiego i tomaszowskiego miały charakter antyukraiński.

Facebook.com / Kresy.pl

Tagi: , , , , , , ,
forma płatności