Kanclerz Niemiec Olaf Scholz oświadczył, że znajdująca się w Niemczech turbina do gazociągu Nord Stream 1 może zostać w każdej chwili wysłana do Rosji. Pośrednio oskarżył przy tym Moskwę o wykorzystywanie pretekstów do ograniczania dostaw gazu do Europy.

W środę, podczas wizyty w firmie Siemens Energy w Muelheim an der Ruhr, kanclerz Niemiec Olaf Scholz powiedział, że przechowywana tam obecnie turbina dla gazociągu Nord Stream 1 może zostać dostarczona do Rosji w dowolnym momencie. Znajduje się w Niemczech odkąd wróciła z serwisu w Kanadzie.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

2804.49 PLN    (12.74%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

– Turbina już jest [w Niemczech – red.], może być szybko, w każdej chwili wysłana dalej – powiedział Scholz. – Czekamy tylko aż ktoś powie, że jej potrzebuje – dodał.

 

Niemiecki kanclerz zwrócił uwagę, że gdy turbina trafi do Rosji, to wówczas już nic nie będzie stać na przeszkodzie w przesyłaniu gazu do Europy poprzez Nord Stream 1. Jego zdaniem, wszystkie powody przedstawione przez Gazprom „nie są oparte na faktach”.

Jak pisaliśmy, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, tydzień temu rosyjski koncern Gazprom wstrzymał pracę jeszcze jednej turbiny gazociągu Nord Stream 1. Będzie to skutkowało ograniczeniem dostaw gazu do zachodniej Europy do 20 procent maksymalnej przepustowości rurociągu. Wcześniej, od czerwca, Nord Stream 1 pracował na 40 proc. swojej przepustowości. Rosjanie twierdzili, że wynika to m.in. z „nieterminowego” powrotu turbiny z remontu w Kanadzie oraz awarii. Niemcy i Siemens odrzucali te zarzuty.

– W obliczu wojny rosyjskiej na Ukrainie trzeba mieć świadomość, że zawsze mogą pojawić się jakieś nieprawdziwe powody, które prowadzą do tego, że coś nie funkcjonuje – skomentował kanclerz Scholz.

Siemens i rząd federalny podkreślają, że turbinę można w każdej chwili wysłać do Rosji. Gazprom, którego spółka zależna Nord Stream AG jest właścicielem turbiny, zwleka z wysyłką, jako przyczynę opóźnienia podając brakujące dokumenty.

Jak pisaliśmy, 11 lipca br. Rosjanie rozpoczęli stopniowe wyłączanie gazociągu Nord Stream 1, jako powód podając zapowiadane od dawna prace konserwacyjne. 10-dniowa przerwa w dostawach miała potrwać do czwartku 21 lipca. Tego dnia, zgodnie z terminem, Rosja wznowiła dostawy gazu do Niemiec, ale w mniejszej ilości, niż przed rozpoczęciem prac konserwacyjnych.

Prezydent Rosji Władimir Putin w kontekście zwrotu turbiny do gazociągu Nord Stream 1, która była serwisowana w Kanadzie i została czasowo zatrzymana ze względu na sankcje, oświadczył w ubiegłym tygodniu, że jeśli Rosja nie dostanie jej z powrotem, to gazociągiem będzie można tłoczyć dziennie jedynie 30 mln metrów sześciennych gazu, czyli połowę mniej, niż miało to być. Putin powiedział, że obecnie pracują dwie turbiny, pompując dziennie 60 mld m sześc. gazu. – Jeśli kolejna dotrze, to dobrze, dwie z nich będą pracować. A jeśli nie, tylko jedna [będzie działać – red.], co daje tylko 30 mln metrów sześciennych dziennie.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Kanada na prośbę Niemiec zwolniła turbinę spod sankcji i dotarła ona już do Niemiec, jednak, jak pisze PAP, utknęła ona w Kolonii i nie można jej przekazać Rosjanom, ponieważ ci nie dostarczyli dokumentów koniecznych do zatwierdzenia jej dalszego transportu. Agencja zacytowała ministra gospodarki Niemiec Roberta Habecka, który wyraził opinię, że Rosja opóźnia powrót turbiny, by mieć pretekst do ograniczania dostaw gazu.

Czytaj także: Wicekanclerz Niemiec: zgoda na uruchomienie Nord Stream 2 byłaby kapitulacją Europy

Interia.pl / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz