Strona rosyjska twierdzi, że jej okręty wyszły z bazy morskiej w Tartus w Syrii ze względów bezpieczeństwa, ale nie ma w tym nic nadzwyczajnego.

W czwartek Władimir Szamanow, przewodniczący komisji obrony rosyjskiej Dumy Państwowej, czyli niższej izby parlamentu powiedział, że rosyjskie okręty opuściły bazę morską w Tartus i wyszły w morze. Miały to zrobić, jak podają agencje Interfax i Reuters, dla własnego bezpieczeństwa. Zdaniem Szamanow dodał, że „jest to normalna praktyka” w sytuacji, gdy istnieje groźba ataku.

Przeczytaj: Syn generała Flynna sugeruje, że ataki chemiczne to pretekst do wojny z Rosją

O wyjściu rosyjskich jednostek z Tartus informowano wcześniej, powołując się na zdjęcia satelitarne bazy. Na pierwszym z nich widać na nich szereg okrętów, w tym okręty podwodne klasy Kilo, fregatę rakietową Admirał Grigorowicz, a także duży okręt desantowy Ropucha. Fotografia ma przedstawiać „typowe” rozlokowanie rosyjskich okrętów w bazie. Z kolei na zdjęciu z 11 kwietnia br. nie widać już ani jednego okrętu, poza jednym OP klasy Kilo.

Wcześniej informowaliśmy, że Wielka Brytania wysłała w stronę Syrii okręty podwodne, a na czwartek premier Theresa May zwołała nadzwyczajne posiedzenie rządu ws. ewentualnego zaangażowania militarnego. Takie informacje podawały brytyjskie media.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Przeczytaj także: Trump zmiękczył stanowisko ws. interwencji w Syrii?

May podjęła już decyzję o skierowaniu brytyjskich okrętów podwodnych w pobliżu Syrii, by przygotować się do możliwego uderzenia. Okręty, wyposażone w rakiety manewrujące Tomahawk, mają zbliżyć się do syryjskiego wybrzeża na odległość umożliwiającą atak rakietowy. Jak zaznaczono, hipotetycznie do uderzenia może dojść już w czwartek w nocy. Gazeta, powołując się na źródła w rządzie podała, że Londyn „robi wszystko co konieczne”, by być w stanie odpalić Tomahawki w stronę celów wojskowych w Syrii.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Jak poinformowało dowództwo amerykańskiej marynarki wojennej, w środę grupa uderzeniowa lotniskowca USS Harry S. Truman opuszcza bazę w Norfolk, udając się w kierunku Europy i Bliskiego Wschodu. Według US Navy, jest to element regularnych, zaplanowanych działań. W skład grupy uderzeniowej wchodzą także inne jednostki bojowe, w tym krążownik rakietowy USS Normandy oraz zespół niszczycieli z 28. Dywizjonu: USS Arleigh Burke, USS Bulkeley, USS Forrest Sherman i USS Farragut. Wszystkie te jednostki przenoszą rakiety manewrujące. Wcześniej informowaliśmy, że do wybrzeży Syrii zbliżał się amerykański niszczyciel rakietowy. Informował o tym amerykański dziennik “Wall Street Journal”. Chodzi o USS Donald Cook, wyposażony m.in. w kilkadziesiąt rakiet manewrujących Tomahawk. Jednak według ostatnich doniesień, okręt ten miał oddalił się od Syrii. Choć pierwotnie znajdował się 100 km od bazy morskiej w Tartus, to w środę operował dalej na zachód, między Kretą a Cyprem. W jego pobliżu znajdowała się rosyjska fregata „Admirał Grigorowicz”.

Przeczytaj: Komu zależy na „gorącej wojnie” z Syrią i Iranem?

Reuters / Interfax / twitter.com/imagesatint / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz