Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji wezwało w środę ambasadora RFN Geza Andreasa von Geyra w związku z rzekomym wykorzystywaniem stanu Aleksieja Nawalnego przez niemiecki rząd do dyskredytacji Rosji – poinformował Tass.

Jak poinformowała w środę rosyjska agencja prasowa Tass, Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji wezwało ambasadora Republiki Federalnej Niemiec ze względu na oskarżenia płynące z Niemiec pod adresem Rosji w sprawie Aleksieja Nawalnego.

„Zdecydowany protest został skierowany do ambasadora w związku z bezpodstawnymi oskarżeniami rządu federalnego RFN pod adresem Rosji w kontekście choroby i hospitalizacji obywatela Rosji Aleksieja Nawalnego oraz oczywistego wykorzystania jego sytuacji przez Berlin jako pretekst do zdyskredytowania naszego kraju na arenie międzynarodowej” – podało rosyjskie MSZ w komunikacie opublikowanym w środę.

Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow powiedział wcześniej, że Berlin wykazuje całkowicie nie do przyjęcia stosunek do uzasadnionych żądań Moskwy w sprawie Nawalnego. MSZ przekazało mediom, że „na tle tej histerii” zażądało od Niemiec niezwłocznego przedstawienia odpowiedzi na wniosek rosyjskiej prokuratury generalnej, zawierającej „wszelkie dane medyczne”.

„Brak tych materiałów oceniany będzie jako odmowa rządu RFN ustalenia prawdy w ramach obiektywnego śledztwa, a jego poprzednie i dalsze działania w związku z Nawalnym – jako poważna i wroga prowokacja przeciwko Rosji” – oświadczyło MSZ.

Jak pisaliśmy, wicekanclerz i minister finansów Niemiec Olaf Scholz powiedział Bloombergowi, że „jest zdecydowanie jasne”, że Aleksieja Nawalnego próbowano otruć. Tymczasem Rosja zarzuciła Niemcom blefowanie w sprawie Nawalnego. Ministerstwo spraw zagranicznych Rosji wezwało niemieckiego ambasadora i zażądało przekazania wszelkich dowodów na otrucie Nawalnego.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Rosyjski lekarz, który leczył Aleksieja Nawalnego w Omsku, podtrzymuje ogłoszoną wcześniej wersję, że opozycjonista nie został otruty.

W czasie gdy Aleksiej Nawalny przebywał na oddziale intensywnej terapii w Omsku, przeprowadzono szeroko zakrojone badania jego stanu zdrowia. Hipoteza o zatruciu, która była główną wersją, ale nie została potwierdzona – twierdzi główny toksykolog obwodu omskiego, szef oddziału ostrych zatruć szpitala ratunkowego nr 1 w Omsku Aleksandr Sabajew. Jego wypowiedzi zacytowała we wtorek agencja Interfax.

„Osiem konsyliów, 60 badań biochemicznych, kilka kardiogramów, stały monitoring systemów organizmu dobrym sprzętem, instrumentalne i radiologiczne metody diagnostyczne (…) wykluczały wszystkie możliwe przyczyny takiego kryzysowego stanu. Na pierwszym miejscu była toksykologia, to było pierwsze badanie a osiem godzin później odpowiedź była taka, że ​​nie ma żadnych toksyn” – Sabajew.

Wcześniej przedstawiciel Instytutu Badawczego im. Sklifosowskiego zwrócił uwagę, że analiza płynów ustrojowych Nawalnego przeprowadzona w instytucie nie ujawniła śladów trucizn, w tym trujących substancji z grupy związków fosforoorganicznych, do której należy Nowiczok.

Kresy.pl/Tass




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz