– Jarosław Kaczyński jest jedną z twarzy klęski polityki wschodniej III RP, która prowadzi konsekwentną anty-politykę wschodnią, a PiS nigdy nie podważył jej fundamentów – uważa poseł Robert Winnicki, prezes Ruchu Narodowego. Nie wyklucza, że “banderosceptyzm” lidera PiS to gra na pokaz i próba zwodzenia własnego elektoratu.
– Jarosław Kaczyński jest jedną z twarzy klęski polityki wschodniej III RP. To on, obok kilku innych liderów politycznych pokazywał się na Majdanie, z kolei śp. Lech Kaczyński zapewniał litewskich szowinistów o przyjaźni –mówi poseł Robert Winnicki, lider Ruchu Narodowego.
– Z jednej strony Jarosław Kaczyński skapitulował przed rzeczywistością, bo nie da się już ukryć tego, jakich bohaterów wybrała sobie post-majdanowa Ukraina. Z drugiej strony sam prezes PiS przyłożył do tego rękę, zapewniając o bezwarunkowym poparciu Majdanu i wykrzykując tam hasła, które po prostu nie przystoją –twierdzi Winnicki.
– Nie można wykluczyć, że banderosceptyzm prezesa Kaczyńskiego to gra na pokaz, kolejna próba zwodzenia własnego elektoratu. Mieliśmy już np. wiele retorycznych potyczek z Niemcami, ale faktem jest, że PiS konsekwentnie popiera niemiecki projekt federalnego państwa unijnego ze wspólną armią, prezydentem, polityką zagraniczną. Podobna gra pozorów dotyczy ostatniej reakcji na banderyzację Ukrainy –dodaje prezes Ruchu Narodowego.
CZYTAJ WIĘCEJ:
Kaczyński zastanawia się nad stanowiskiem wobec Ukrainy
Wiatrowycz ostro odpowiada Kaczyńskiemu: taka grubiańska deklaracja była niewłaściwa
– III RP prowadzi konsekwentną anty-politykę wschodnią, a PiS nigdy nie podważył jej fundamentów, choć rządzi już po raz drugi, tym razem niepodzielnie. Jarosław Kaczyński do tej pory myślał i działał w kategoriach betonowego giedroycizmu, dokonując jedynie zewnętrznej korekty wizerunkowej tego kursu. W środowisku PiS czołowymi kreatorami polityki wschodniej pozostają anty-kresowi mesjaniści, prometeiści –zaznacza poseł.
Przeczytaj: Winnicki krytykuje „wasalny język” premier Szydło
– Lech Kaczyński, co zrozumiałe, był ulepiony z tej samej politycznej gliny i realizował ten sam polityczny kurs. Wszyscy pamiętają, czym skończyły się umizgi prezydenta do litewskich szowinistów. W przypadku prezesa PiS mamy do czynienia z zawoalowanym przyznaniem się, że nie przewidział on skutków własnych działań. Z kolei Lech Kaczyński przekonał się o swojej nieskuteczności w momencie poprzedzającym tragedię w Smoleńsku, 8 kwietnia podczas wizyty w Wilnie –podsumowuje prezes Ruchu Narodowego.
CZYTAJ RÓWNIEŻ:
Kaczyński: władze USA naciskały na mnie i ingerowały w wewnętrzne sprawy Polski
Winnicki dla Kresów.pl: słowa szefa PiS o naciskach USA na Polskę to wyraz jakiejś szamotaniny
Kresy.pl


























