Ukraińska rosyjskojęzyczna gazeta „Wiesti” dotarła do materiałów ze śledztwa, które sugerują, że osoby, które w nocy z 18. na 19. lutego 2014 roku zastrzeliły w Kijowie dwóch milicjantów ukraińskiej drogówki, miały powiązania z prominentnymi postaciami Majdanu. Teraz, gdy byli liderzy Majdanu są przy władzy, śledztwo utkwiło w martwym punkcie.

Osiemnasty lutego 2014 roku był dniem eskalacji walk pomiędzy zwolennikami ówczesnej opozycji a siłami bezpieczeństwa wiernymi prezydentowi Janukowyczowi. W centrum Kijowa zginęło wówczas kilku milicjantów i około 20 zwolenników Majdanu. Jednak kilka-kilkanaście kilometrów dalej 3-osobowy patrol ukraińskiej drogówki DAI normalnie wykonywał swoje obowiązki. 40 minut po północy, a więc już 19. lutego podejrzenia milicjantów patrolujących ulice Kijowa wzbudził Mitsubishi Pajero Wagon na włoskich numerach rejestracyjnych. Kierujący pojazdem nie zatrzymywał się do kontroli pomimo wezwań patrolu. Milicjanci jechali za nim przez prawie pół godziny.

Na ulicy Simirenki Mitsubishi wreszcie ostro zahamowało i zatrzymało się. Za nim w odległości 20 metrów zatrzymał się Lanos milicjantów. Z Mitsubishi, z tylnego siedzenia wysiadł mężczyzna z karabinem i już pierwszą kulą trafił w głowę starszego porucznika Wołodymyra Jewtuszkę. Następnie śmiercionośną serią ściął chorążego Petra Sawickiego siedzącego za kierownicą. Do siedzącego na tylnym siedzeniu chorążego Romana Czepowskiego killer musiał podejść. Odebrał mu broń służbową, po czym strzelił do niego z bliska. Milicjanta uratowało zasłonięcie się – kula utkwiła w ręce. Później Czepowski zeznał, że chwilę wcześniej słyszał czyjąś komendę „kończ go!”. Na milicyjnym, cały czas włączonym radio, nagrało się jeszcze jedno zdanie: „Teraz będziemy was zabijać, suki!”.

Jak piszą „Wiesti”, na drugi dzień włoskiego Mitsubishi szukała cała ukraińska milicja, jednak bezskutecznie. Okazało się, że numery auta były fałszywe, poza tym w następnych dniach nastąpiła zmiana władzy.

Kijowska prokuratura zdołała ustalić, że zabójca milicjantów strzelał z rzadkiego i drogiego karabinu gładkolufowego Gualandi. „Amunicja [do niego] charakteryzuje się większą dokładnością i niszczycielską mocą, jest bardzo droga i jest używana tylko przez zamożnych właścicieli elitarnych strzelb myśliwskich” – twierdzą „Wiesti”. Jeszcze ciekawsze efekty dało zidentyfikowanie przez śledczych numeru telefonu komórkowego poruszającego się w Mitsubishi. Dzięki temu udało się ustalić, że 18. lutego pojazd wyjechał z Majdanu Niezależności, gdzie zbierali się zwolennicy opozycji (przy czym brak dowodów, że broń zabójcy była użyta na Majdanie). Po zabójstwie milicjantów Mitsubishi odjechało do Odessy, a potem do Naddniestrza.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Śledczym udało się także ustalić, że chwilę po rozprawie z milicjantami z telefonu dzwoniono do dwóch ważnych postaci Majdanu. „Wiesti” opisują te osoby jako „byłą dziennikarkę a obecnie deputowaną Frontu Ludowego” oraz „parlamentarzystę, który był +ojcem chrzestnym+ tej dziennikarki, po Majdanie stał się jedną z najważniejszych osób w państwie, a obecnie jest szefem ważnej komisji w parlamencie”. Ukraińska gazeta nie podała ich nazwisk jako powód wskazując, że osoby te pomimo próśb nie chciały skomentować tej historii. Ukraiński politolog z Uniwersytetu w Ottawie dr Iwan Kaczanowski na swoim profilu na Facebooku zidentyfikował te osoby jako Tetianę Czornowoł oraz Serhija Paszynskiego.

Według „Wiesti” obie osoby dzwoniły chwilę potem do innej postaci opozycji – parlamentarzysty Frontu Ludowego Antona Heraszczenki. Materiały śledztwa mają wskazywać, że Heraszczenkę „proszono o pomoc w wyplątaniu się z tego skandalu”. Sam Heraszczenko w rozmowie z „Wiestiami” zaprzeczył takiej wersji nazywając ją „prowokacją lub fejkiem”. Stwierdził także, że wówczas nie sprawował funkcji, dzięki której mógłby zatuszować sprawę.

Ukraińska gazeta utrzymuje, powołując się na śledczych kijowskiej prokuratury, że w momencie gdy śledztwo odkryło związki zabójców milicjantów z „wierchuszką” Majdanu, sprawa trafiła w ręce „wysoko postawionego kierownictwa” i od tamtej pory nie wiadomo, na jakim jest etapie. Zajmuje się nią teraz Policja Narodowa, która nabiera wody w usta po pytaniach o szczegóły dotyczące telefonów liderów Majdanu.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

CZYTAJ TAKŻE: Dr Kaczanowski: pomajdanowe władze kryją prawdziwych sprawców masakry na Majdanie

Kresy.pl / vesti-ukr.com




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz