Kliczko ostrzega, że prądu może brakować w Kijowie miesiącami

Mer Kijowa Witalij Kliczko ostrzegł mieszkańców miasta, że muszą być przygotowani na wyłączenia zasilania przez całe miesiące.

Mer ukraińskiej stolicy zadeklarował, że kompetentne służby pracują, by usuwać wszystkie skutki rosyjskich ataków rakietowych na infrastrukturę energetyczną, zaznaczył jednak, że mieszkańcy muszą być „przygotowani na to, że awaryjne wyłączenia prądu w Kijowie mogą potrwać nawet do wiosny” – zacytował w poniedziałek portal telewizji Biełsat.

Działania na rzecz napraw instalacji Kliczko określił jako „najwyższy priorytet władz miasta” jednak nie zagwarantował rychłego końca problemów kijowian z zaopatrzeniem w elektryczność i bieżącą wodę.

„Popełnilibyśmy ogromny błąd, gdybyśmy nie przygotowywali się na różne ewentualności” – Kliczko mówił z kolei o opcji ewakuacji ludności ukraińskiej stolicy – „Całkowitej ewakuacji jednak nie będzie, co najwyżej częściowa. Tego nawet nie można nazywać ewakuacją, lecz tymczasowym wyjazdem na przedmieścia, gdzie będzie dostępnych więcej usług”.

23 listopada Rosja przeprowadziła zmasowany atak rakietowy na Ukrainę. Ukrenergo ostrzegło, że doszło do trafień w obiekty infrastruktury energetycznej, we wszystkich regionach wystąpiły awaryjne wyłączenia, w tym w Kijowie. W kolejnych dniach Rosjanie kontynuowali tego rodzaju uderzenia.

Zniszczenia systemu energetycznego Ukrainy są tak duże, że doprowadził do przerw w zasileniu także w sąsiedniej Mołdawii. Według stanu z soboty Ukraina nie była w stanie pokryć 25 proc. swojego zapotrzebowania na energię elektryczną.

Moskwa tłumaczy uderzenia na infrastrukturę chęcią zniwelowania skutków jakie powoduje przesyłanie zachodniej broni Ukraińcom.

belsat.eu/kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz