Sąd w Karlsruhe w Niemczech odrzucił wniosek polskiego sądu o zatrzymanie i ekstradycję na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Jest to efekt orzeczenia TSUE, który zakwestionował zmiany w polskim sądownictwie i zezwolił sądom w UE na ocenę, czy ekstradycja do Polski nie grozi tym, że prawo osoby wydawanej Polsce do rzetelnego procesu sądowego będzie zagrożone.

Sprawę opisało w piątek Deutsche Welle powołując się na biuletyn Niemieckiego Związku Sędziów DBR. Wynika z niego, że Wyższy Sąd Krajowy w Karlsruhe wstrzymał wystawiony przez Polskę Europejski Nakaz Aresztowania obawiając się o to, czy prawo osoby podejrzanej do rzetelnego procesu byłoby w Polsce dochowane.

Jak napisało Deutsche Welle, niemiecki sąd uznał, że po zmianach w polskim wymiarze sprawiedliwości, w szczególności po wejściu w życie ustawy sądowej z 14 lutego br. „istnieją rzeczywiste przesłanki, że w przypadku ekstradycji podejrzana osoba byłaby narażona na realne ryzyko naruszenia jej prawa do rzetelnego procesu sądowego”. Sąd w Karslruhe jest zdania, że poszerzenie odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów „w połączeniu z brakiem niezależności izb dyscyplinarnych” zagraża niezależności polskiego sądownictwa.

Na obecnym etapie niemiecki sąd uznaje ekstradycję za niedopuszczalną. Z artykułu wynika, że Niemcy oczekują dodatkowych wyjaśnień i informacji od polskich organów sądowych. Deutsche Welle nie podało, jakie zarzuty ciążą na osobie, której ekstradycji domaga się Polska.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Przypomnijmy, że w lipcu 2019 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał orzeczenie mówiące o tym, że sądy w Europie orzekające w sprawach o wykonanie Europejskiego Nakazu Aresztowania, powinny dokonywać oceny ryzyka, czy prawo do rzetelnego procesu sądowego osoby wydawanej Polsce nie będzie zagrożone. W przypadku stwierdzenia takiego zagrożenia ze względu na nieprawidłowości w systemie sądowniczym sąd powinien wstrzymać się z ekstradycją takiej osoby.

Nowelizacja ustaw sądowych, określana przez media mianem „dyscyplinującej sędziów” lub „kagańcowej”, została uchwalona przez Sejm 20 grudnia 2019 roku, a miesiąc później posłowie odrzucili poprawki wprowadzone przez Senat. Wprowadza ona m.in. odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów za działania lub zaniechania mogące uniemożliwić lub istotnie utrudnić funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości, a także za działania kwestionujące skuteczność powołania sędziego oraz za „działalność publiczną niedającą się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów”. Wprowadzono też zmiany w procedurze wyboru pierwszego prezesa Sądu Najwyższego.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

CZYTAJ TAKŻE: Ziemkiewicz: trzeba się UE postawić i być może się pożegnać

Kresy.pl / dw.com

Czytaj kolejny artykuł
1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. lp
    lp :

    Niemiecki sąd martwi się, że „podejrzana osoba byłaby narażona na realne ryzyko naruszenia jej prawa do rzetelnego procesu sądowego”, co jest oczywiście wyssaną z palca zagrywką w celu dekompozycji tzw. wymiaru (nie-)sprawiedliwości w III RP. Równocześnie to, czy prawo poszkodowanego (-nych) do „rzetelnego procesu byłoby w Polsce dochowane” ma daleko w d(), bo nie o to przecież chodzi by złapać króliczka, lecz by gonić go.