Minister spraw zagranicznych Syrii, Walid al-Mualim w czasie 74. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku zażądał wycofania amerykańskich i tureckich żołnierzy z terytorium tego państwa.

„Wszystkie obce siły działające na naszym terytorium bez naszej zgody, są siłami okupacyjnymi i muszą zostać natychmiast wycofane” – mówił w czasie swojego wystąpienia al-Mualim – „Jeśli odmówią, to mamy prawo podjąć dowolne i wszelkie kroki (odwetowe) dozwolone przez prawo międzynarodowe”. Szef syryjskiej dyplomacji podkreślił, że siły amerykańskie i tureckie znajdujące się na terytorium jego państwa są „nielegalne”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Turcja rozpoczęła interwencję militarną w Syrii jeszcze w sierpniu 2016 r. kiedy to oddziały tureckie wtargnęły do północnej części prowincji Aleppo. W marcu 2018 r. Turcy przeprowadzili też operację zbrojną przeciwko Kurdom kontrolującym rejon syryjskiego miasta Afrin. Na terenach tych władzę formalnie sprawują komitety miejscowej ludności arabskiej bądź turkmeńskiej, ale faktycznie sytuację kontroluje tam turecka armia. Ankara wspiera też islamistyczne ugrupowania zbrojne kontrolujące większą część prowincji Idlib. To ostatnia syryjska prowincja opanowana w dużej części przez arabskie ugrupowania antyrządowe. Próbując utrudniać ofensywę syryjskiej armii przeciw nim, Turcy ustanawiają tam swoje posterunki.

Amerykanie rozpoczęli zakładanie tajnych baz w Syrii jeszcze w 2015 r. gdy Waszyngton zdecydował się wesprzeć operujące w tym państwie kurdyjskie Ludowe Odziały Ludowe (YPG). W ciągu kilku lat, dzięki wsparciu Amerykanów, Kurdowie zdołali opanować całą północno-wschodnią część Syrii, jedną trzecią terytorium państwa, w tym tereny zamieszkane przez ludność arbaską. Według relacji tureckich w Syrii może znajdować się nawet kilka tysięcy amerykańskich żołnierzy.

W ostatnim okresie Turcy porozumieli się z Amerykanami w sprawie koordynowania kontroli nad obszarami Syrii wzdłuż granicy tureckiej. Ankara uważa bowiem kurdyjskie YPG za wroga i groziła atakiem na nie jeśli nie uzyska możliwości kontrolowania obszaru przygranicznego.

forsal.pl/kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz