W czasie spotkania z rosyjskim urzędnikiem prezydent Białorusi podkreślił, że widzi przyszłość swojego kraju w związkach z Rosją.

24 stycznia Aleksandr Łukaszenko spotkał się z gubernatorem rosyjskiego obwodu nowosybirskiego Andriejem Trawnikowem. „Pamiętajcie, jesteśmy skazani na bycie razem” – słowa prezydenta Białorusi cytuje agencja Interfax – „To będzie długa droga jeśli zerwiemy nasze relacje. My i tak będziemy razem. Także Ukraina”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Łukaszenko tłumaczył swój pogląd – „My Słowianie i my powinniśmy żyć razem. I będziemy żyć. Nie jesteśmy nigdzie nikomu potrzebni. O tym mówi cała nasza historia”. Zwracając się do rosyjskiego urzędnika Łukaszenko stwierdził – „Białoruś jak była waszym rodzinnym domem tak i pozostanie”. Zadeklarował przy tym – „Jesteśmy w pełni zdecydowani współpracować z naszymi starszymi braćmi. Ale ja jednak zawsze uprzedzam – po ludzku”.

Stosunki między Białorusią a Rosja pozostają napięte od zeszłego roku. Oba kraje nie potrafią ustalić zasad handlu ropą naftową. Białorusini nabywali rosyjską ropę o wiele taniej niż inni odbiorcy europejscy w związku z tym, że Moskwa godziła się dostarczać zachodniemu sąsiadowi kontyngent surowca nie obłożony cłem wywozowym. Ten przywilej Białorusinów zniknął, gdy w zeszłym roku rosyjski rząd przeprowadził tak zwany „manewr podatkowy”. Zamiast okładać surowiec cłem eksportowym, władze zdecydowały o naliczaniu opłat od jego wydobycia, co wlicza się do kosztów po jakich ropę nabywają wszyscy odbiorcy, także białoruscy.

Na tle cen rosyjskiej ropy doszło do publicznego sporu między Aleksandrem Łukaszenką a Władimirem Putinem. Prezydent Białorusi wycofywał się potem ze swoich krytycznych słów. Białoruś kupuje obecnie rosyjską ropę po cenie rynkowej.

interfax.by/kresy.pl

 

Łukaszenko: Białorusini, Ukraińcy i Rosjanie skazani na bycie razem
5 (100%) 1 głosów.

Reklama

Tagi:

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz