Wśród najważniejszych kandydatów do objęcia stanowiska doradcy prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego, po zwolnieniu Johna Boltona, wymieniany jest m.in. Douglas Macgregor, emerytowany pułkownik armii Stanów Zjednoczonych, który udzielał komentarzy portalowi Kresy.pl. Według części źródeł, jego pozycja na liście kandydatów ostatnio wzmocniła się.

Jak informowaliśmy, we wtorek prezydent Donald Trump poinformował na Twitterze o zwolnieniu swojego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego, Johna Boltona. Poinformowałem Johna Boltona ostatniej nocy, że jego służba nie jest już potrzebna w Białym Domu. Mocno nie zgadzałem się z wieloma jego sugestiami, podobnie jak inni w administracji – napisał Trump. Amerykański prezydent dodał, że w związku z tymi różnicami zdań poprosił Boltona o złożenie rezygnacji, co doradca ds. bezpieczeństwa narodowego uczynił. Trump zapowiedział, że ogłosi nazwisko następcy Boltona w przyszłym tygodniu.

CZYTAJ TAKŻE: Bolton, czyli nic dobrego

Media w USA typują w związku z tym, kto może zastąpić Boltona na stanowisku doradcy Trump ds. bezpieczeństwa. Swoją „krótką listę” kandydatów z największymi szansami przedstawił dziennik „The New York Times”. W tym gronie wymieniany jest m.in. zastępca Boltona, Charles M. Kupperman, który po dymisji swojego szefa ma pełnić jego obowiązki do czasu wyznaczenia następcy. Zdaniem komentatorów, jest jednak mało prawdopodobny, by tak bliski współpracownik odwołanego doradcy mógł przejąć po nim stanowisko, przy czy według źródła NYT, Trump bardziej cenił jego długo-czasowe planowanie, niż „często zideologizowane” wywody Boltona.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Wśród głównych kandydatów wymienia się pięć osób: Stephena Bieguna (specjalnego wysłannika USA ds. Korei Północnej), Briana Hooka (specjalnego wysłannika USA ds. Iranu), płk w stanie spoczynku Douglasa Macgregora, Richarda Grenella (ambasadora USA w Berlinie, zadeklarowanego homoseksualistę), a także byłego wiceszefa sztabu armii USA, gen. Jacka Keane’a.

Według ostatnich informacji, w ostatnim czasie najbardziej wzmocniła się pozycja Douglasa Macgregora, emerytowanego pułkownika armii USA, doświadczonego planisty wojskowego, autora i wiceszefa firmy konsultingowej Burke-Macgregor, LLC. Zdaniem części komentatorów, obecnie może być on głównym kandydatem.

Powodem wzrostu notowań Macgregora ma być m.in. poparcie, jakiego udziela mu Tucker Carlson, znany dziennikarz i publicysta stacji Fox News, który uchodzi za zaufaną osobę Trumpa. Część amerykańskich mediów podawała wręcz, że to m.in. Carlson miał wpłynąć na wycofanie się prezydenta z decyzji o ataku na Iran, a Macgregor również uważał, że takie działanie byłoby katastrofalne w skutkach. Oficjalnie były wojskowy nie chce komentować spekulacji dotyczących objęcia posady po Boltonie.

Przypomnijmy, że portal Kresy.pl jako pierwszy w Polsce dostrzegł Macgregora, zamieszczając zarówno teksty na jego temat, jak i komentarze, których udzielał specjalnie nam.

PRZECZYTAJ: Płk Macgregor dla portalu Kresy.pl: Trump musi oczyścić Departament Obrony i swój personel

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Płk Macgregor dla portalu Kresy.pl: Trump nie chce zmiany reżimu w Syrii

ZOBACZ: Donald Trump wie, że nadszedł kres amerykańskiego imperium

Spośród innych kandydatów, mocne notowania mają mieć Biegun i gen. Keane. 56-letni Stephen Biegun, były wicesekretarz Narodowej Rady Bezpieczeństwa za czasów George’a W. Busha, ma opinię realisty i technokraty, któremu w kwestiach dotyczących Korei Północnej bliżej było do Trumpa i sekretarza stanu Mike’a Pompeo, niż do „jastrzębiego” podejścia Boltona. Niedawno typowano go jako potencjalnego ambasadora USA w Rosji. Według niektórych źródeł, mógłby też zostać wicesekretarzem stanu.

Z kolei 76-letni Jack Keane generał w stanie spoczynku to doświadczony wojskowy, który pozostaje zarazem dość enigmatycznym kandydatem – wyraźnie promowanym przez stację Fox News, której jest komentatorem. Był wiceszefem sztabu armii USA, a obecnie doradza Pompeo w sprawach dotyczących bezpieczeństwa.

Brian Hook trafił do administracji rządowej za czasów Rexa Tillersona. Według NYT, ma podobne jak Trump podejście do kwestii Iranu, a „prezydent jest zadowolony z tego, jak strategia jest tam realizowana”. Ponadto, rzekomo mógłby też liczyć na poparcie ze strony zięcia prezydenta, Jareda Kushnera. Z drugiej strony, Hook mógłby być zainteresowany miejscem Jasona Greenlatta, który szykuje się do odejścia.

Richard Grenell, ambasador USA w Berlinie i zadeklarowany homoseksualista, jest z kolei prywatnie lubiany przez Trumpa. Tuż po rozpoczęciu swojej misji dyplomatycznej skrytykował niemieckie firmy za robienie interesów z Iranem, co zirytowało część tamtejszych polityków. Według NYT, znany jest jednak najlepiej ze swojego zaangażowania na rzecz tzw. praw LGBT.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Warto zaznaczyć, że odwołanie Boltona wzbudziło szereg krytycznych komentarzy z różnych stron sceny politycznej w USA, m.in. części Demokratów i byłych oficjeli z czasów Baracka Obamy, a także u niektórych Republikanów, szczególnie neokonserwatystów takich jak Mitt Romney. Również w Polsce decyzja Trumpa wyraźnie zaniepokoiła część komentatorów i dziennikarzy, zarówno „mainstreamowych”, jak i konserwatywno-liberalnych (m.in. J. Haszczyński z „Rzeczpospolitej”, Michał Potocki z „DGP” czy Marcin Makowski z DoRzeczy i WP.pl).

Tucker Carlon powiedział, że Bolton faktycznie był z gruntu lewicowcem i „jednym z największych progresywistów w administracji Trumpa”, który „od początku był piątą kolumną” w Białym Domu, dążąc do zaangażowania Stanów Zjednoczonych w kolejne wojny, na czele z Iranem. Zwracał też uwagę, że możliwe jest, iż Boltona zastąpi ktoś jemu podobny. Wymienił w tym kontekście Briana Hooka, zadeklarowanego neokonserwatystę, który „szczególnie nie cierpi narodowej polityki zagranicznej Trumpa”.

Pracując w administracji Trumpa, Bolton doradzał ostrożność w kwestii zbliżenia z Koreą Północną oraz sprzeciwiał się pomysłowi wycofania wojsk USA z Syrii. Według AP prowadził w administracji i wśród sojuszników USA „cichą kampanię” mającą na celu przekonanie Trumpa do niewycofywania żołnierzy z tego kraju. Podczas wzrostu napięcia związanego z zestrzeleniem amerykańskiego drona przez Iran w czerwcu br. Boltona wskazywano jako zwolennika twardego kursu wobec Teheranu i rozwiązań siłowych. Wraz z sekretarzem stanu Mike’m Pompeo miał on opowiadać się za atakiem na Iran.

Kandydaturę Macgregora popiera też część konserwatywnych publicystów. „Zapewne najlepszym wyborem może być emerytowany płk Douglas Macgregor. Nikt nie jest bardziej zbieżny z Trumpem i bardzie wyposażony w potrzebne umiejętności” – pisał na łamach USA Today Daniel L. Davis z Defense Priorities, wcześniej ppłk armii USA.

Macgreora chwalił również, na łamach „Spectator”, Jacob Heilbrunn, nazywając go „twardym realistą, który mocno sprzeciwia się amerykańskiemu interwencjonizmowi za granicą”.

„Jeśli Trump miałby wyznaczyć Macgregora, pokazałoby to całkowity powrót do jego pierwotnego podejścia America First w polityce zagranicznej. Macgregor (…) nie ma interesu w konflikcie z Iranem, a na NATO patrzy ze sceptycyzmem. (…) Wydaje się też podzielać pojednawcze poglądy Trumpa względem Rosji” – pisze Heilbrunn.

nytimes.com / twitter.com / spectator.us / usatoday.com / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz