Polskie MSZ w związku ze starciami sił ukraińskich i separatystycznych w rejonie Zołotego wyraziło „głębokie zaniepokojenie eskalacją sytuacji w Donbasie” i wezwało Rosję „do zaprzestania agresji przeciw Ukrainie”.

Jak informowaliśmy wcześniej, we wtorek rano w rejonie miejscowości Zołote doszło do starć sił ukraińskich z separatystami. Wykorzystywano m.in. moździerze i granatniki. Są zabici i ranni – Ukraińcy oficjalnie przyznali, że zginął jeden z ich żołnierzy, a czterech innych zostało rannych. Obie strony wzajemnie oskarżają się o eskalację, przy czym okazuje się, że w tym rejonie do starć o różnym natężeniu dochodzi już od pewnego czasu.

Wieczorem do sprawy odniosło się polskie MSZ, publikując oficjalny komunikat. Wyrażono w nim „głębokie zaniepokojenie eskalacją sytuacji w Donbasie w ciągu ostatnich tygodni”, które „ostatnim przejawem jest dzisiejsza, intensywna wymiana ognia w obwodzie ługańskim”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

„Ataki ze strony wspieranych przez Rosję nielegalnych formacji zbrojnych następują w okresie, gdy dzięki wysiłkom w ramach formatu normandzkiego (N4) oraz konstruktywnej postawie prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, proces uregulowania konfliktu nabrał nowej dynamiki” – napisano w komunikacie MSZ.

Polskie ministerstwo spraw zagranicznych wyraźnie obarcza przy tym Rosję odpowiedzialnością za eskalację.

„MSZ RP niezmiennie wzywa Rosję do zaprzestania agresji przeciw Ukrainie, w tym wycofania kontrolowanych przez nią formacji zbrojnych z okupowanej części Donbasu i do bezwarunkowego wdrożenia Porozumień Mińskich” – podkreślono w opublikowanym komunikacie.

Eskalacja w rejonie Zołotego

Jak informowaliśmy, według strony ukraińskiej, we wtorek około godz. 5:00 rano czasu lokalnego pozycje jej sił w rejonie miejscowości Zołote zostały zaatakowane przez separatystów, którzy wspierani przez ogień z moździerzy, granatników i karabinów maszynowych, a w jednym miejscu także z czołgów, mieli przystąpić do natarcia i próby przedarcia się przez linię kontaktową. Ukraińcy podali, że odpowiedzieli ogniem. Pojawiły się doniesienia, że jeden z pododdziałów 72. brygady został zmuszony do wycofania się. Walki rano toczyły się m.in. w rejonie miejscowości Nowotoszkiwskie, Orichowe i Krymskie, czyli na zachód i północny zachód od Doniecka.

Około 11:00 ukraińskie dowództwo poinformowało o zakończeniu walk, w której zginął jeden żołnierz 72. brygady, a czterej innych zostało rannych. Według Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy, separatyści stracili co najmniej jednego zabitego i pięciu rannych. Ukraińcy twierdzą, że utrzymali swoje pozycje.

Jak podano, separatyści podczas ostrzału wystrzelili: 6 pocisków kal. 152 mm, 18 pocisków artyleryjskich kal. 122 mm, 164 pociski moździerzowe kal. 120 mm i 44 kal. 82 mm. Oddali ponadto 56 strzałów z czołgów w rejonie miejscowości Nowotosziwskie. Pierwsze doniesienia o eskalacji sytuacji w Donbasie pochodziły z poniedziałku. Według strony ukraińskiej, siły separatystyczne przy wsparciu Rosjan miały przeprowadzić osiem natarć na jej pozycje, prowadząc przy tym ostrzał z moździerzy, granatników oraz karabinów maszynowych.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Separatyści zaprzeczają twierdzeniom Ukraińców, jakoby odpowiadali za eskalację i chcieli przerwać linię frontu, twierdząc przy tym, że to Ukraińcy byli stroną atakującą, a walki wybuchły po tym, jak 10-osobowa ukraińska „grupa sabotażowa”, zbliżając się do pozycji separatystów w rejonie miejscowości Gołubowskoje (Hołubiwskie) weszła na pole minowe. Ukraińcy mieli następnie otworzyć w tym rejonie ogień, żeby osłonić ewakuację swoich ludzi. Separatyści zarzucali im przy tym, że pociski spadały na zabudowania cywilne, raniąc przy tym jedną osobę. Podawano też o ostrzale w rejonie miasta Kirowsk z ukraińskiej artylerii kal. 152 mm oraz ostrzale z czołgów, który miał osłaniać „grupy szturmowe” sił ukraińskich.

Ukraiński, rosyjskojęzyczny portal Strana.ua napisał, że obecna eskalacja była trzecim przypadkiem naruszenia reżimu zawieszenia broni od końca stycznia, przy czym dotychczas ukraińskie wojsko w zasadzie nie podawało żadnych bliższych, oficjalnych informacji na ten temat. Do starć dochodziło m.in. w rejonie Zołotego. Strana przypuszcza, że o kolejnych incydentach nie informowano szerzej po żadnej ze stron uznając, że tego rodzaju informacje zakłócą proces rozdzielania sił obu walczących stron, co utrudniłoby prowadzone działania na rzecz rozwiązania konfliktu.

Strana pisała też, że od tygodni w rejonie Zołotego w zasadzie toczył się bój o „szarą strefę”, gdyż po oficjalnym wycofaniu sił obu stron jesienią ub. roku, separatyści zaczęli skrycie przesuwać swoje pozycje do przodu. Do połowy stycznia mieli posunąć się o pół kilometra i zacząć okopywać się w rejonie zamieszkałym przez cywilów. W reakcji na to Ukraińcy ostrzeliwali z moździerzy rejon, w którym działali separatyści. Kilka dni temu w wyniku podobnych działań miało polec kilku separatystów, co wywołało oburzenie ze strony tzw. Ługańskiej Republiki Ludowej. Pojawiły się też przypuszczenia, że wtorkowa eskalacja mogła w istocie być swego rodzaju odwetem za śmierć tych ludzi.

MSZ / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    Czeslaw :

    Nie dopuszczono nas do stołu Porozumień Mińskich, w czym duży wpływ na tą decyzję miała Ukraina, to po co nasze MSZ wtrąca się w nie swoje sprawy, nikt tam nas nie chce. Wygladamy w tym przypadku groteskowo, taki z boku ujadajacy mały ratlerek z którym nikt się nie liczy. Po co nam to, chyba żeby w Donbasie też postawiono pomniki Bandery i Szuchewycza.