MON odpowiedziało na petycję ws. powrotu Birczy na Grób Nieznanego Żołnierza – to samo co ponad dwa lata temu

W odpowiedzi na petycję trzech rad samorządowych z Podkarpacia o przywrócenie upamiętnienia obrońców Birczy przed UPA, MON wystosowało odpowiedź o tej samej treści, co 2,5 roku temu w odpowiedzi na inne pismo. Sprawa ma być „rozpatrywane kompleksowo” w ramach planowanej odbudowy Pałacu Saskiego.

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, pod koniec maja br. Rady Powiatów Przemyskiego i Bieszczadzkiego oraz Rada Gminy Bircza wspólnie wystosowały petycję do Ministerstwa Obrony Narodowej z apelem o przywrócenia napisu „Bircza 1945-1946’” na tablicy pamiątkowej Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie. „Chcemy, żeby należycie uhonorowano mieszkańców Birczy i jej obrońców” – mówił wówczas portalowi Kresy.pl Wojciech Bobowski, przewodniczący Rady Powiatu Przemyskiego.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

1296 PLN    (5.89%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Przypomnijmy, że w latach 1945-1946 Bircza była broniona przed atakami ze strony UPA przez „ludowe” Wojsko Polskie i milicję. Cześć zabitych bojówkarzy UPA, biorących udział w atakach na Birczę, spoczywa obecnie na ukraińskim cmentarzu wojskowym w Przemyślu-Pikulicach. Nazwa Birczy została usunięta w listopadzie 2017 roku tuż przed oficjalnym odsłonięciem przez ówczesne kierownictwo Ministerstwa Obrony Narodowej.

Przeczytaj: Prof. Zapałowski: będziemy domagać się powrotu Birczy na tablicę przy Grobie Nieznanego Żołnierza

Miesiąc później MON wystosował odpowiedź na petycję podkarpackich samorządowców, podpisaną przez dr Michała Wiatera, zastępcę dyrektora departamentu edukacji, kultury i dziedzictwa. W piśmie tym, skierowanym do Wojciecha Bobowskiego, MON poinformował, że „w związku z planowaną odbudową Pałacu Saskiego i kolumnady na Placu Marszałka Piłsudskiego w Warszawie, kwestie dotyczące wydarzeń i miejsc walk w tym szczególnym dla wszystkich Polaków miejscu – Panteonie Chwały Oręża Polskiego, będą rozpatrywane kompleksowo podczas realizacji tego wielkiego projektu”.

Wiater zapewnił przy tym, że resort obrony podchodzi „z dużym szacunkiem i powagą” do „opinii mieszkańców Podkarpacia w sprawie upamiętnienia wydarzeń związanych z obroną Birczy”. Dodano też, że „zostaną przeprowadzone szerokie konsultacje oraz ponowna analiza całości spraw związanych z wyjaśnieniem wątpliwości pojawiających się w kwestii tablic memoratywnych oraz symboliki umieszczanej na Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie”.

Treść odpowiedzi upublicznił działacz kresowy z Elbląga, Jacek Boki. Zaznaczył, że odpowiedź udzielona przez MON na petycję samorządowców z Podkarpacia jest niemal identyczna jak ta, którą otrzymał na swoje pismo w tej sprawie sprzed prawie trzech lat, skierowane do ministra obrony Mariusza Błaszczaka.

„Odpowiedź udzielona nam, tak jak i w obecnym przypadku, przez urzędnika MON dr. Michała Wiatera, w swojej treści absolutnie, nie różniła się niczym, poza drobnymi stylistycznymi sformułowaniami, nie zmieniającymi jednak sensu całego tekstu, oraz napisu znajdującego się w nagłówku odpowiedzi MON, w którym trzy lata temu widniał napis: ,,Służymy Najjaśniejszej”, a dziś zamiast służenia Najjaśniejszej, widnieje hasło:.. ,,Szczepimy się”” – twierdzi Boki. „Jest to taka sama odpowiedź odmowna, skonstruowana według takiego samego schematu” – dodał.

Przypomnijmy, że o petycji elbląskiego działacza nasz portal pisał na początku 2019 roku. Na pismo Bokiego odpowiedział wówczas dr hab. Paweł Hut, dyrektor Departamentu Edukacji, Kultury i Dziedzictwa MON. Powiązał on sprawę powrotu „Birczy” na tablicę na Grobie Nieznanego Żołnierza z rozważaną wówczas odbudową Pałacu Saskiego. Z dokumentu wynikało, że tablica z tą nazwą znajdzie się tam dopiero wtedy, gdy kiedyś ten pałac powstanie. Jacek Boki już wówczas skrytykował tę odpowiedź MON.

Czytaj także: W Birczy rozebrano pomnik żołnierzy zabitych przez UPA [+FOTO]

Dodajmy, że odbudowa Pałacu Saskiego jest jednym z elementów ogłoszonego w tym roku przez rząd premiera Mateusza Morawieckiego tzw. Polskiego Ładu, czyli programu mającego „naprawić” rzeczywistość w Polsce po pandemii koronawirusa, odbudowany miałby zostać Pałac Saski w Warszawie. Deklarację w tej sprawie złożył prezes PiS, wicepremier Jarosław Kaczyński. Mówił o tym także wicepremier i minister kultury, dziedzictwa narodowego i sportu prof. Piotr Gliński. Jednocześnie, pojawiła się koncepcja, żeby za odbudowę pałacu zapłacili Niemcy. Na początku czerwca br. w Kancelarii Prezydenta RP został powołany specjalny zespół, który ma opracować rozwiązania legislacyjne dla inicjatywy ustawodawczej Prezydenta RP, dotyczącej przygotowania i realizacji inwestycji polegającej na odbudowie Pałacu Saskiego w Warszawie wraz z inwestycjami towarzyszącymi.

W IPN potwierdziliśmy, że pierwotna wersja tablicy z nazwą Birczą, którą później, niedługo przed odsłonięciem „po cichu” usunięto i zamieniono na inną, była uzgadniana z Instytutem i zaaprobowana przez niego. O usunięciu tablicy zadecydowało ówczesne kierownictwo MON, a powody tej decyzji były dla IPN nieznane. Wcześniej informowaliśmy, że z marcowej odpowiedzi resortu obrony na list posłów PSL Mieczysława Kasprzaka i Piotra Zgorzelskiego wynikało, że za decyzją o usunięciu upamiętnienia Birczy na tablicy Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie stał m.in. były szef MON Antoni Macierewicz. Wiadomo też, że zdecydowanym przeciwnikiem takiego upamiętnienia jest dr hab. Sławomir Cenckiewicz, dyrektor Wojskowego Biura Historycznego.

W uzasadnieniu dla pozytywnej decyzji szefa IPN ws. Ronda Obrońców Birczy stwierdzono, że nazwa „nawiązuje do działań lokalnej Samoobrony, żołnierzy Wojska Polskiego, milicjantów, którzy w latach 1944-1947 bronili mieszkańców Birczy i okolicznych miejscowości przed atakami nacjonalistów ukraińskich z OUN-UPA”. „Celem UPA w czasie III ataków na Birczę w latach 1945-1946 było zniszczenie Birczy” – podkreśla IPN, przywołując na dowód słowa Mirosława Huka ps. Hryhora, prowidnyka I Okręgu OUN tzw. Zakerzońskiego Kraju. IPN podkreśla, że „celem milicjantów i żołnierzy Wojska Polskiego broniących Birczy była przede wszystkim skuteczna ochrona polskiej ludności przed UPA”, a wśród obrońców, którzy weszli w skład „instytucji mundurowych Polski ‘Ludowej’”, byli m.in. byli żołnierze AK. „W owym czasie nie było innej możliwości uchronienia naszych rodaków na tym terenie przed działalnością ukraińskich nacjonalistów” – zaznacza IPN.

Przypomnijmy, że w listopadzie 2017 r. portal Kresy.pl otrzymał z MON kuriozalną odpowiedź uzasadniającą usunięcie nazwy Birczy. MON napisało wówczas, że „decyzja o jej usunięciu podyktowana była koniecznością wyboru spośród 200 miejscowości o podobnym charakterze, podobnych wartościach historycznych”.

Bircza pojawia się i znika

Przypomnijmy, że w listopadzie 2017 r. z nowej tablicy przy Grobie Nieznanego Żołnierza upamiętniającej żołnierzy polskich walczących z UPA, usunięto nazwę Birczy, która trzykrotnie obroniła się przed atakami UPA. Do usunięcia doszło tuż przed oficjalnym odsłonięciem tej tablicy, będącej jedną z dwóch, które zostały poświęcone polskim żołnierzom, którzy bronili Polaków przed OUN-UPA na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Wcześniej jako pierwsze medium w Polsce informowaliśmy, że MON w efekcie nacisków rozważało takie działanie.

Wcześniej szef ukraińskiego IPN Wołodymyr Wjatrowycz formułował insynuacje, że są one poświęcone „czekistom” walczącym z UPA. Później precyzował, że ma na myśli właśnie Birczę. Jeszcze przed uroczystym odsłonięciem tablic w MON dwuznacznie powiedziano nam jedynie, że „na razie tablice są w takiej formie, w jakiej zostały zrobione”. Kresy.pl jako pierwsze zajęły się tą sprawą.

Przeciwko działaniom władz ws. usunięcia tablicy z nazwą Birczy stanowczo zaprotestowali podkarpaccy działacze patriotyczni, na czele z Mirosławem Majkowskim z Przemyśla. Swoje oburzenie „niegodziwym, haniebnym i jakże skandalicznym czynem” wyrazili także przedstawiciele władz samorządowych Birczy, a także innych gmin regionu. Ponadto, powstał komitet ds. walki o powrót nazwy Birczy na tablicę na Grobie Nieznanego Żołnierza, w skład którego weszli m.in. znani historycy i wykładowcy, działacze patriotyczni, samorządowi i politycy, działacze kresowi, osoby duchowne, dziennikarze i publicyści czy ludzie sztuki  i inni.

Przypomnijmy, że Kresy.pl poprosiły o opinię historyków dr. hab. Andrzeja Zapałowskiego i Leszka Żebrowskiego o odniesienie się do zarzutów odn. Birczy, formułowanych m.in. przez Wjatrowycza. Obaj eksperci nie pozostawili na wypowiedzi szefa ukraińskiego IPN suchej nitki. Zarówno Zapałowski jak i Żebrowski wskazują, że na terenach zagrożonych przez OUN-UPA w okolicach Birczy panował nieformalny rozejm pomiędzy polskim podziemiem a oddziałami „ludowego” Wojska Polskiego. Co więcej, żołnierze AK i BCh masowo wstępowali do oddziałów milicji po to, by móc dalej bronić swoich miejscowości przed OUN-UPA. W związku z tym nie dochodziło do walk między siłami formalnie podległymi komunistom a polskim podziemiem.

PRZECZYTAJ: Prawdziwa tragedia Birczy

Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz