W związku z podejrzeniem o nadużycie władzy, sąd zastosował środki zapobiegawcze wobec mera Lwowa Andrija Sadowego, m.in. w postaci kaucji w wysokości ponad miliona hrywien. Według Specjalnej Prokuratury Antykorupcyjnej, Sadowyj odpowiada za nieprawidłowości przy jednym z przetargów.

Jak poinformowała w środę wieczorem ukraińska stacja Hromadśke, sąd zdecydował o zastosowaniu wobec mera Lwowa i lidera partii Samopomoc Andrija Sadowego środków zapobiegawczych w postaci kaucji w wysokości ponad miliona hrywien, a dokładniej 1 056 550 hrywien, czyli równowartości około 172 tys. złotych. Kaucję ma wpłacić w ciągu 5 dni.

Sąd uwzględnił tym samym wniosek prokuratury, ale jedynie częściowo. Prokurator domagał się bowiem kaucji w wysokości 50 mln hrywien. Sam Sadowyj twierdził, że jego rodzina nie ma tylu pieniędzy na taki cel, więc jeśli sąd uchwali kaucję w takiej wysokości, będzie musiał coś sprzedać.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Oprócz tego, sąd zobowiązał mera Lwowa do „stawiania się u detektywa, prokuratora, sędziego śledczego i w sądzie na każde wezwanie”. Ponadto, Sadowyj musi powiadamiać o każdej zmianie miejsca zamieszkania lub miejsca pracy, a także „powstrzymać się od kontaktów” z innymi figurantami sprawy, w której toczy się postępowanie. Czas obowiązywania tych środków to dwa miesiące od momentu wpłacenia kaucji.

Czytaj także: Mer Lwowa wymusił na polskich urzędnikach usunięcie plakatów z mapą przedwojennej Polski

Prokuratura domagała się także odebrania Sadowemu paszportu oraz nałożenia na niego zakazu opuszczania Lwowa bez zgody sądu i śledczych. Sąd nie przychylił się do tego wniosku. Zarówno Sadowyj, jak i prokuratura, zapowiedzieli odwołanie od decyzji sądu.

Wcześniej Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna uznała mera Lwowa za podejrzanego w starej sprawie. Chodzi o podejrzenie nadużycia władzy w czasie budowy parku przemysłowego w miejskim mikrorejonie (osiedlu) Rzęsna (ukr. Riasne, dawniej osobna wieś Rzęsna Polska).W ramach tej sprawy, w 2016 roku śledczy kilka razy przeprowadzili przeszukania w Radzie Miejskiej Lwowa. Sam Sadowyj w lipcu 2017 roku został wezwany na przesłuchanie do Prokuratury Generalnej. W następstwie tego, prokuratura antykorupcyjna ogłosiła, że część urzędników lwowskiej rady miejskiej uznała za podejrzanych.

Sadowyj, znany z probanderowskich poglądów, wcześniej poinformował o uznaniu go za podejrzanego na swoim profilu facebookowym. Jak twierdził, sprawę wszczęto, ponieważ holenderska firma CTP, która zapłaciła 2,2 mln dolarów za ziemię, na której miała zbudować park przemysłowy, była zaangażowana w otwarty przetarg w 2015 roku. Mer Lwowa twierdzi, że inwestycja była od początku „blokowana ze wszystkich stron”, w tym przez ówczesne władze państwowe, mając na myśli zapewne byłego prezydenta Petra Poroszenkę, któremu już wcześniej zarzucał działanie na jego szkodę. Jego zdaniem, zarzuty o niewywiązanie się z realizacji inwestycji są bezpodstawne z racji tego, że nie sposób było ją zrealizować. Całą sprawę uważa za absurdalną i dawno rozstrzygniętą.

Według stacji 112 Ukraina, w 2015 roku lwowska rada miejska sprzedała 23 hektary gruntów za 52 mln hrywien (według mera Lwowa, były to 54 mln), czyli blisko trzykrotnie taniej, niż wynosił ich realny koszt, szacowany na 142 mln hrywien. Sprawą zainteresowała się Generalna Prokuratura Ukrainy, która wszczęła śledztwo w tej sprawie. Zdaniem śledczych, transakcja spowodowała szkodę dla państwa rzędu 93,5 mln hrywien.

Ponadto, w 2015 roku ponad 60 osób zwróciło się do prokuratury z oświadczeniami o bezprawnym przeniesieniu własności gruntów. Według Specjalnej Prokuratury Antykorupcyjnej, działki nie należały do Lwowskiej wspólnoty terytorialnej, ale do rady wiejskiej i nie były nieużytkami, lecz były wykorzystywane jako ogrody warzywne. Wcześniej grunty były własnością miejscowego kołchozu.

Hromadske.ua / Unian/ strana.ua / 112.ua / facebook / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz