W rozmowie z Kresami.pl znany przemyski działacz patriotyczny, Mirosław Majkowski, odsłania kulisy działalności Światosława Szeremety – ukraińskiego urzędnika w randze ministra, który wspólnie z szefem UIPN Wołodymyrem Wiatrowyczem stał za zablokowaniem poszukiwań grobów Polaków na Ukrainie.

We wtorek Mirosław Majkowski, prezes Przemyskiego Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej X D.O.K i znany przemyski działacz patriotyczny zamieścił na portalu społecznościowym wpis, w którym wskazał konkretne osoby, które miały stać za zablokowaniem planowanych na Ukrainie poszukiwań polskich ofiar wojny i ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Wymienił Światosława Szeremetę, sekretarza Państwowej Międzyresortowej Komisji ds. utrwalania pamięci uczestników operacji antyterrorystycznej, ofiar wojny i represji politycznych, w randze ministra, oraz Wołodymyra Wiatrowycza, negacjonistę wołyńskiego i szefa Ukraińskiego IPN.

– Poszukiwania zablokowali Szeremeta i Wiatrowycz. Ceną za zgodę na wjazd była legalizacja przez Polskę wszystkich nielegalnych banderowskich upamiętnień na terenie RP. Kresowiaków zamordowano 2 razy jak mówi ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Siekierami i przez przemilczenie. Teraz mordują trzeci raz gdy szczątki ludzkie banderowskiego ludobójstwa są kartą przetargową w rękach pogrobowców UPA. Trzeba być wyjątkowo podłym, wyrafinowanym i cynicznym, aby tak postąpić. To bandytyzm w czystej postacinapisał Majkowski.

W rozmowie z Kresami.pl Mirosław Majkowski potwierdził swoje słowa. Jak powiedział, od Ukraińców znających Szeremetę dowiedział się, że to właśnie on zablokował poszukiwania na Ukrainie. – Powiedzieli mi, że to Szeremeta zablokował – mówi Majkowski, dodając, że udział Szeremety jest w tym przypadku dość oczywisty, a do tego działa on w porozumieniu z Wiatrowyczem.

Przeczytaj również: Ukraiński IPN krytykuje Polskę ws. pomników podając zmanipulowane informacje [+GRAFIKA]

Tę informację dostarczył portal Kresy.pl.
Wspieraj rzetelne dziennikarstwo.

– Nie mam tego na piśmie, ale wiem też na przykład, że podczas spotkania „na szczycie” z szefem IPN, dr Jarosławem Szarkiem, Wiatrowycz postawił warunek: chcecie wjeżdżać na Ukrainę i szukać – wszelkie nielegalne pomniki na terenie Polski muszą zostać natychmiast zalegalizowane. Dr Szarek się na to nie zgodził – to są warunki nie do przyjęcia – mówi Majkowski.

Przypomnijmy, że kolejne rozmowy polsko-ukraińskie w tej sprawie mają odbyć się we Lwowie 19 czerwca br. Zdaniem Majkowskiego, strona ukraińska będzie jednak twardo obstawać przy swoim stanowisku. – Oni się zapewne nie ugną – ważne, żeby strona polska się nie ugięła – zaznacza.

Zdaniem przemyskiego działacza, mamy tu do czynienia z sytuacją patową. – Z prostej przyczyny – strona ukraińska nie chce tego rozwiązać. A rozwiązanie jest banalnie proste: tam gdzie rzeczywiście są groby upowców, należy postawić tablice w takim stylu i treści, jakie są na Ukrainie w miejscach ludobójstwa Polaków – tu spoczywają takie a takie osoby, bez podawania pseudonimów, którzy zginęli wtedy i wtedy. Bez żadnych pomników czy heroizacji. Czyli taka sama treść, na jaką pozwala u siebie strona ukraińska. Wówczas nikt by tych tablic nie niszczył. W końcu nawet bandyta ma prawo do swojego grobu  – mówi Majkowski. Dodaje, że strona polska wielokrotnie, nieoficjalnie, proponowała taką opcję Ukraińcom. Ci jednak, na czele z Szeremetą, nie zgodzili się. – Oni to traktują jako kartę przetargową .

Majkowski wątpi, że postawa Ukraińców ulegnie zmianie. Zaznacza, że „Szeremeta to człowiek interesu”. – Może jeśli dostanie jakieś zlecenia, które przyniosą mu duże profity, to wtedy się na coś zgodzi. Nie oszukujmy się – on wykonywał prace zlecane jeszcze przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, za które płaciła mu 3-4 razy wyższe stawki, niż jego konkurentom – mówi Majkowski. Przyznaje, że gdyby doszło do zmiany na stanowisku zajmowanym przez Szeremetę na kogoś bardziej skorego do porozumienia, to sytuacja mogłaby się zmienić.

Wcześniej zwracaliśmy uwagę, że Szeremeta jest również właścicielem firmy DOLA, zajmującej się m.in. poszukiwaniem szczątków Polaków na Ukrainie, w tym na zlecenie nieistniejącej już ROPWiM – pobierając za to kilkukrotnie wyższe stawki. Według opinii osób znających ten temat, „dorabia się” on na grobach Polaków na Wschodzie. Z jednej strony wydaje pozwolenia na te poszukiwania. Przy braku możliwości wskazania odpowiedniego podmiotu – nie czyni tego, zaś pozwolenia wydaje niemal wyłącznie dla swojej, nie najtańszej firmy.

Historyk i ekspert ds. geopolityki i bezpieczeństwa, dr hab. Andrzej Zapałowski zwracał z kolei uwagę, że to Szeremeta „stoi za „aresztowaniem” lwów na Cmentarzu Obrońców Lwowa oraz swojego czasu stał za inicjatywą usunięcia Szczerbca”.

– Ten sam Szeremeta blokuje godne upamiętnienia dla polskich ofiar ludobójstwa na Wołyniu. On także szantażował stronę polską kilkakrotnie blokując odsłonięcie cmentarza żołnierzy polskich w Mościskach. Sam wydaje zgody Polakom na ekshumacje i zleca ich wykonanie swojej firmie DOLA pobierając przy tym kilkukrotnie wyższe stawki. Także on współorganizował przyjazd rewizjonistycznego stowarzyszenia Nadsanie mówiącego otwarcie o potrzebie „odzyskania ukraińskich etnicznie ziem z Przemyślem i Chełmem” – przypominał dr Zapałowski.

– Szeremeta blokuje wszystko co może dla strony polskiej, ale działa także na szkodę Ukraińców i mimo wielokrotnych monitów ze strony polskiej nie zajmuje się cmentarzami żołnierzy Petlury na terenie RP – zaznaczył historyk. – I z takim człowiekiem współpracuje polski rząd sowicie go do tego wynagradzając – dodał.

W rozmowie z Kresami.pl Majkowski potwierdza, że Szeremeta kilkukrotnie przekładał termin odsłonięcia cmentarza polskich żołnierzy w Mościskach. – Zgodził się dopiero wówczas, gdy uzyskał to, na czym mu zależało – czyli ściągnięcie z ogrodzenia cmentarza w Przemyślu-Pikulicach tablicy głoszącej, że przed wojną w tym miejscu odbywały się antypolskie uroczystości. Co było prawdą – mówi przemyski działacz. – To była cena za odsłonięcie cmentarza w Mościskach.

Majkowski potwierdza również, że Szeremeta nie interesował się, mimo monitów, sprawą upamiętnienia ukraińskich żołnierzy, którzy w 1920 roku walczyli z bolszewikami. – Jego interesują tylko i wyłącznie upamiętnienia banderowskie. Czyli to, co podgrzewa nastroje polsko-ukraińskie – mówi.

Z Szeremetą wiąże się również sprawa, dotycząca upamiętnienia ofiar NKDW, Polaków, Ukraińców i Żydów, zamordowanych przez NKWD w więzieniu w Łucku. Strona polska, na swój koszt, chciała umieścić tam tablicę poświęconą zamordowanym. Ukraiński urzędnik w randze ministra nie wydał jednak na to zgody.  Mimo, że wśród ofiar byli również Ukraińcy. Nieoficjalnie dlatego, że była na niej wzmianka o Polakach.

Szeremeta często stara się działać pośrednio, np. przez osoby trzecie, żeby nie „firmować” swoim nazwiskiem różnych kontrowersyjnych działań. Według naszych informacji, do polski wjeżdża z kolei na niemieckiej wizie.

Przypomnijmy, że w kwietniu br. Szeremeta wzywał polskie ministerstwo kultury do reakcji na rozbiórkę nielegalnego upamiętnienia UPA w Hruszowicach:

– Czekamy na reakcję ze strony polskich władz, szczególnie IPN oraz ministerstwa kultury. Pomnik powinien zostać odbudowany z oficjalnym poparcie i zezwoleniem tych instytucji. A wandale, którzy walczą z martwymi, powinni zostać ukarani.

W ub. roku Szeremeta, jako urzędnik w randze ministra, próbował wywierać presję na polskich policjantów w związku z wydarzeniami podczas ukraińskiej procesji w Przemyślu, chcąc wymusić na nich pożądane przez siebie działania. Powoływał się przy tym na znanych ukraińskich polityków. Publicznie twierdził też, że za polską kontrmanifestację, zorganizowaną „za pieniądze Putina”, odpowiadają polski poseł Wojciech Bakun, a także działacz patriotyczny – Mirosław Majkowski.

Przeczytaj: Ukraiński minister awanturował się i wywierał presję na policję podczas przemyskiej manifestacji

Szeremeta twierdził również, że uchwała wołyńska przyjęta przez Sejm „w czasie wojny ukraińsko-rosyjskiej to cios w plecy od naszych sojuszników”. Oskarżył też Polskę o zaprzeczanie „zbrodniom AK i BCh popełnionym na Ukraińcach” i nazwał Akcję „Wisła” czystką etniczną. Publicznie podważał również ustalenia dotyczące zbrodni w Hucie Pieniackiej.

Z kolei w lipcu 2013 roku Szeremeta brał udział w uroczystym pochówku odnalezionych szczątków żołnierzy zbrodniczej, kolaboracyjnej ukraińskiej dywizji Waffen-SS Galizien. Kierowane przez niego przedsiębiorstwo „DOLA” ,zajmujące się prowadzeniem ekshumacji, było odpowiedzialne za odnalezienie i ekshumację szczątków żołnierzy tej formacji. Szeremeta aktywnie uczestniczył w uroczystościach, w których brali udział także jej weterani oraz osoby ubrane w mundury Waffen-SS.

W styczniu tego roku Szeremeta w kontekście aktów wandalizmu wobec polskich pomników na Ukrainie wypomniał władzom Polski, że nie zajmują się odnawianiem uszkodzonych, nielegalnych pomników ku czci UPA na terytorium naszego kraju.

Kresy.pl

Reklama



3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. jaro7 :

    No i w NORMALNYM państwie takie kreatury jak Wiatrowycz i Szeremeta byłyby traktowane w Polsce jako persony non grata z zakazem wjazdu.Niestety te dwa debile jeżdżą jak chcą,a do tego jak można przeczytać jedna z tych kreatur żeruje na polskich ofiarach i jest jeszcze sowicie za to opłacany z pieniędzy polskich podatników.